Ukrzyżowanie

Kamieniem węgielnym ortodoksyjnego chrześcijaństwa jest z pewnością doktryna o ukrzyżowaniu Jezusa. Jeśli jednak chrześcijanie oczekują, że inni powinni przyjąć ich wiarę, muszą spełnić wymaganie przedstawienia popierającego ich przekonanie dowodu. Wszyscy dobrze znają historię o ukrzyżowaniu. Wszyscy dobrze znają biblijny zapis. Ale wszyscy również wiedzą, że inne wersje tego wydarzenia były rozpowszechniane przez długie okresy religijnej historii oraz, że długość i popularność jakiejkolwiek mistyfikacji nie może w żadnym razie jej uprawomocnić.

Tak więc, podczas gdy wielu przyjmuje doktrynę o ukrzyżowaniu bez żadnych pytań, wielu innych ma w dalszym ciągu wiele wątpliwości na ten temat. Ci ostatni cytując Biblię: “że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem -za nasze grzechy” (1 List do Koryntian 15:3), pytają: “Hmm, dokładnie według którego Pisma?” Słowami Carmichael’a: “Cały nacisk, zarówno w ewangeliach jak i w Listach Pawła, łożony na to, że wszystkie zapowiedzi Pisma wypełniły się w Nowym Testamencie wydaje się bardzo zagadkowy. Nikt spośród Żydów nigdy nie wierzył w śmierć i zmartwychwstanie Mesjasza, a na pewno nie można znaleźć dowodu popierającego tę wiarę w hebrajskich manuskryptach.”211

Paweł z Tarsu sam był świadomy, że koncept ukrzyżowania (i tajemnic z nim związanych) spotykał się z krytyką wśród jemu współczesnych, gdy pisał w 1 Liście do Koryntian 1:22-23: “Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan”.

Innymi słowy: “Głosimy coś pozbawionego rozsądku i znaków od Boga—kto zechce do nas dołączyć?”

Nic więc dziwnego, że tak wielu uznaje ukrzyżowanie Jezusa za koncept zaprzeczający miłosierdziu Bożemu. Muzułmanie, na przykład, wierzą, że Jezus został ocalony od ukrzyżowania, zgodnie ze słowami Koranu: “podczas gdy oni ani go [Jezusa] nie zabili, ani go nie ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało; i, zaprawdę, ci, którzy się różnią w tej sprawie, są z pewnością w zwątpieniu; oni nie mają o tym żadnej wiedzy, idą tylko za przypuszczeniem; oni go nie zabili z pewnością. Przeciwnie! Wyniósł go Bóg do Siebie! Bóg jest potężny, mądry. . .” (Koran 4:157–158)

Jeśliby wierzyć, że Jezus jest Bogiem, dlaczego Bóg pozwoliłby na Swoją własną śmierć, będąc w stanie ocalić samego Siebie? Jeśliby wierzyć, że Jezus jest “Synem Bożym”, dlaczego Bóg nie wysłuchałby modlitwy swojego własnego Syna? Jezus sam powiedział przecież: “Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.” (Ew. wg św. Mateusza 7:7–8). Jezus, jak zanotowano w Ew. wg św. Łukasza 22:44 prosił—aż z wysiłku pot spływał po nim “jak gęste krople krwi” podczas jego modlitwy—co wyraźnie wskazuje na to, że chciał być ocalony od cierpienia. Nigdzie jednak Jezus nie powiedział: “Każdy kto prosi otrzyma, za wyjątkiem mnie.” W Ew. wg św. Mateusza 7:9 czytamy: “Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień?” Innymi słowy: czy ktoś z was może sobie wyobrazić, że Bóg odpowiedziałby na prośbę proroka o jego ocalenie krótkimi wakacjami na krzyżu?

Napotykamy tutaj na wyraźną sprzeczność. Jeśli ludzie wierzą, że Bóg (lub syn Boży) urodził się w kąpieli swojego własnego moczu (występuje on między innymi w płynach owodniowych), w takim razie nietrudno uwierzyć im w to, że Bóg popełnił samobójstwo (jak inaczej nazwać akt zezwolenia na Swoją własną śmierć, będąc Wszechmocnym, będąc.w.stanie.ocalić.samego.Siebie?).

Podobnie, nie będzie tym ludziom trudno uwierzyć w to, że Bóg odwrócił się plecami do Swojego własnego Syna w czasie, gdy on najbardziej Go potrzebował. Reszta świata zastanawia się: “Chwila, czy można to pogodzić z czyimkolwiek konceptem Boga?”

Cóż, na pewno z konceptem Tertuliana, wcześniej wspomnianego założyciela doktryny o Trójcy Świętej. W książce autorstwa Johna McMannersa znajdziemy następujący komentarz: “Tertullian widział w paradoksie zaletę. Według niego boski charakter chrześcijaństwa został podkreślony nie poprzez użycie logiki,ale poprzez fakt, że żaden zwyczajny umysł nie mógłby wymyślić podobnej filozofii. Ukrzyżowanie Syna Bożego brzmi niepoważnie: ‘Moim zdaniem dlatego, że ten koncept jest skandaliczny.’”212

Moim zdaniem dlatego, że ten koncept jest skandaliczny. Jeśli Bóg kieruje się taką metodologią, czyż nie jesteśmy usprawiedliwieni wierząc w każdą skandaliczną teorię na temat Boga—im bardziej “niepoważna i skandaliczna” tym lepiej?

Wcześniej czy później usłyszymy: “Ale Jezus musiał umrzeć za nasze grzechy!” Można by się zastanawiać: “Dlaczego? Bo Bóg nie może nam inaczej wybaczyć? Bo Bóg potrzebuje ofiary?” Biblia tego nie uczy. Jezus nauczał posłanie ze Starego Testamentu (Księga Ozeasza 6:6): “Miłości pragnę, nie krwawej ofiary.” (angielskie tłumaczenie Biblii cytowane przez autora brzmi: “I desire mercy and not a sacrifice”, “Pragnę miłosierdzia a nie ofiary”; przyp. tłum.) Wspomniał o tym nie tylko raz—lekcja ta była warta powtórzenia, najpierw w Ew. wg św. Mateusza 9:13, a drugi raz kilka rozdziałów później (Ew. wg św. Mateusza 12:7). Dlaczego więc Kościół Katolicki naucza, że życie Jezusa musiało być poświęcone? A jeśli Jezus został w tym celu zesłany, dlaczego modlił się o swoje ocalenie?

Co więcej, dlaczego musimy wierzyć w ukrzyżowanie Jezusa aby być zbawieni? Z jednej strony istnienie grzechu pierworodnego uważane jest jako fakt, bez względu czy wierzymy w niego czy nie. Z drugiej strony zbawienie, według Kościoła, otrzymamy jedynie pod warunkiem zaakceptowania (lub innymi słowy wiary w) ukrzyżowanie Jezusa i odkupienie grzechów (które było, według Kościoła, jego efektem). W pierwszym przypadku wiara w grzech pierworodny jest nieistotna; w drugim przypadku wiara w ukrzyżowanie Jezusa stawiana jest jako wymóg. Powstaje pytanie: “Czy ofiara Jezusa zdała egzamin?” Jeśli tak, w takim razie nasze grzechy są odkupione, bez względu na to czy wierzymy czy nie. Jeśli nie, nasza wiara w jego ukrzyżowanie nie ma żadnego znaczenia. Dodatkowo, pamiętajmy, że przebaczenie nie żąda wynagrodzenia. Ten, który wybacza dług, nie może jednocześnie żądać jego spłaty.

Argument, że Bóg wybacza jedynie pod warunkiem otrzymania ofiary (której sam mówi, że nie chce w Księdze Ozeasza 6:6, Ew. wg św. Mateusza 9:13 i 12:7) nie spełnia w żadnym razie warunków racjonalnej analizy. Kto więc był autorem tego argumentu? Według Biblii, nie był to Jezus. Czy więc lepiej wybrać wiarę w nauczanie na temat proroka, stawiając dopiero na drugim miejscu nauczanie samego proroka? Biblia potępia taki odwrócony priorytet, gdyż w Ew. wg św. Mateusza 10:24 czytamy słowa Jezusa mówiącego “Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana.”

Jak więc mamy rozumieć wers z Ew. wg św. Łukasza 24:46: “I rzekł do nich: ‘Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie’”? Stojąc przed wyborem między znaczeniem w przenośni a tym dosłownym, jedynie metafora ma sens w przypadku, gdy przyjmiemy, że Bóg nie żądał aby Jezus “umarł” w celu odkupienia grzechów całej ludzkości. Dodatkowo, biblijne znaczenie śmierci jest często metaforyczne, czego przykładem jest twierdzenie Pawła z Tarsu o jego tak ogromnym cierpieniu, że “każdego dnia umieram” (1 List do Koryntian 15:31). Tak więc możliwe, że “zmartwychwstanie” nie oznacza powrotu do życia po dosłownie rozumianej śmierci, ale po śmierci metaforycznej. W Biblii znajdujemy wiele przykładów, gdzie śmierć ma różnorodne znaczenia:

1. Człowiek nieprzytomny lub śpiący nazywany jest umarłym (jak w wyrażeniu “Śpi jak nieżywy”)
2. Cierpienie (znajdujemy wiele biblijnych analogii między cierpieniem a śmiercią)
3. Człowiek nie będący w stanie czegoś zrobić (jak w wyrażeniu “Nie mogłem nic wczoraj zrobić, byłem jak nieżywy”)
4. Lub człowiek będący w grobie, pochowany, ale w istocie żyjący (jak w wyrażeniu “Wrócił cudownie do zdrowia—wrócił z krainy umarłych”)

Tak czy inaczej, Ew. wg św. Mateusza 12:40 przekazuje następujące słowa Jezusa: “Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi”. Ten krótki cytat otwiera bramy do niezmierzonego terytorium myśli. Z pewnością “trzy dni i trzy noce” ma dosłowne znaczenie, gdyż inaczej twierdzenie to pozbawione byłoby takiej dokładności. Z drugiej strony, jeśli wierzyć biblijnemu przekazowi, Jezus spędził w grobie po rzekomym ukrzyżowaniu jedynie jeden dzień i dwie noce—noc z piątku na sobotę, sobotni dzień i noc z soboty na niedzielę. Czy ta niejasność stwarza poważny problem? Z pewnością, gdyż powyższy cytat jest odpowiedzią Jezusa na prośbę o znak od Boga.

W całości odpowiedź ta brzmi następująco: “Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.” (Ew. wg św. Mateusza 12:38–40). Powyższe stwierdzenie (“żaden znak nie będzie mu dany, prócz …”) deklaruje, w bardzo klarownej formie, że jest to jedyny znak dany przez Jezusa. Nie uleczanie trędowatych, nie przywracanie wzroku ślepcom, nie przywracanie umarłych do życia. Nie karmienie tłumów, nie chodzenie po wodzie, nie uciszanie burzy. Nie. .. żaden inny znak nie będzie dany oprócz znaku proroka Jonasza.

Wielu chrześcijan opiera swoją wiarę na czymś, co uznają za cud. Może to być fragment Biblii, cud przypisywany jednemu ze świętych lub cud, który twierdzą, że osobiście doznali w swoim życiu. Jednak Jezus dobitnie podkreśla, że znak proroka Jonasza jest jedynym znakiem danym od Boga. Nie płaczące posągi, nie wizja Maryi, nie uleczanie chorych. Nie mówienie wieloma językami, nie odprawianie egzorcyzmów, nie otrzymanie Ducha Świętego. Jedynie znak proroka Jonasza. To wszystko. Ci, którzy wierzą w inne znaki muszą zdać sobie sprawę, że według Biblii, czynią to sprzecznie z nauką Jezusa. A mając na względzie wagę, jaką Jezus przypisał znakowi proroka Jonasza, powinniśmy go dokładniej przestudiować.

W Biblii czytamy, że Jezus został ukrzyżowany w piątek, co wyjaśnia nacisk Żydów na przyspieszenie śmierci Jezusa i dwóch przestępców z nim ukrzyżowanych. Piątkowy zachód słońca rozpoczyna żydowski szabat, gdyż hebrajski kalendarz opiera się na fazach księżyca (co oznacza, że ich dni kończą się o zachodzie słońca). Stąd, piątkowy zachód słońca ogłasza początek soboty, żydowskiego szabatu. Problemem stojącym przed Żydami było to, że żydowskie prawo zakazywało nie tylko pozostawienie na noc wiszącego umarłego ciała (na krzyżu lub na szubienicy—Księga Powtórzonego Prawa 21:22–23), ale również zakazywało pochowanie go w czasie szabatu. Była to swego rodzaju starotestamentowa pułapka. Jeśli którykolwiek z ukrzyżowanych umarłby w szabat, Żydzi nie mogliby ani pozostawić ciała na krzyżu ani go pochować. Jedynym praktycznym rozwiązaniem było przyspieszyć śmierć skazanych, dlatego rzymscy żołnierze zostali przysłani aby połamać nogi ukrzyżowanym.

Szybkość z jaką umierał ukrzyżowany zależała nie tylko od jego indywidualnej woli życia (co było trudne do przewidzenia), ale również od jego fizycznej wytrzymałości. Większość krzyży miało niewielkie siedzenie lub małą podpórkę na stopy, aby częściowo utrzymać ciężar skazanego i tym samym przedłużyć torturę. W przypadku Jezusa chrześcijańska tradycja uczy, że jego stopy przybite były gwoździami do krzyża. Powodem tej brutalności było to, że skazany byłby zmuszony podtrzymać swój ciężar na przebitych stopach, potęgując agonię i przyspieszając śmierć. Łamanie nóg ukrzyżowanych było jednak powszechnie stosowane wśród Rzymian. Nie mając na czym podtrzymać ciężaru swojego ciała, skazany wisiałby na rozpostartych ramionach, co utrudnia pracę mięśni oddechowych. W końcu ukrzyżowany nie byłby w stanie oddychać. Mechanizm śmierci polega więc na powolnym uduszeniu—czasem wydłużonym u tych z większą wytrzymałością fizyczną lub silniejszą wolą życia.

Według Biblii rzymscy żołnierze, przysłani z rozkazem połamania nóg ukrzyżowanych, zastali Jezusa już umarłego na krzyżu. Później został on zdjęty z krzyża i pochowany w grobie. Kiedy? Późnym piątkowym popołudniem, tuż przed zachodem słońca.

W niedzielny poranek, przed wschodem słońca, Maria Magdalena powróciła do grobu, po tym jak (zgodnie ze starotestamentowym Prawem) odpoczęła od wszelkich obowiązków w ciągu szabatu (Ew. wg św. Łukasza 23:56 i Jana 20:1) i odkryła, że grób Jezusa jest pusty. Tam dowiaduje się, że Jezus zmartwychwstał. (Ew. wg św. Mateusza 28:6, Marka 16:6, Łukasza 24:6). Prosta arytmetyka daje nam jedną noc (od piątkowego zachodu słońca do sobotniego wschodu słońca) plus jeden dzień (między sobotnim wschodem a zachodem słońca) plus jedną noc (od sobotniego zachodu do czasu tuż przed niedzielnym wschodem słońca). Całkowita suma? Dwie noce i jeden dzień—suma, która nijak nie równa się “trzem dniom i trzem nocom” wspomnianym przez Jezusa w “znaku proroka Jonasza”. Znów, jesteśmy zmuszeni albo napisać na nowo prawa, którymi rządzi się matematyka albo przyznać, że dowody nie są przekonywujące.

Jeszcze jeden kawałek tej biblijnej łamigłówki zasługuje na uwagę. Cytat “Albowiem jak Jonasz . ..” stawia znak równości między doświadczeniami Jezusa i Jonasza. Nawet małe dzieci wiedzą, że Jonasz był żywy od czasu, gdy żeglarze wrzucili go w morze do czasu aż ryba wyrzuciła go na ląd. Skoro Jonasz żył przez cały ten czas, można by spekulować czy Jezus “jak Jonasz . ..” był również żywy od piątkowego popołudnia do niedzielnego poranka. Warto zauważyć, że gdy grób został otwarty w niedzielę rano każda z ewangelii opisuje Jezusa jako “powstałego z martwych” , co nie jest wcale dziwne, zważając na fakt, że zimne grobowe kamienie, w przeciwieństwie do łóżek wodnych, nie są zbyt zachęcającym wariantem nocnego wypoczynku. W żadnej z ewangelii nie znajdziemy stwierdzenia, że Jezus został przywrócony z martwych.

Według Biblii, Jezus powiedział: “Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (Ew. wg św. Jana 16:28). Czy my nie możemy powiedzieć tego samego? I w którym miejscu Jezus powiedział, że w ciągu tego procesu musi on umrzeć i powstać z martwych? Słowa “wskrzeszony” nie znajdziemy w żadnej z ewangelii. Wyrażenie “powstały z martwych” użyte jest kilka razy, ale nigdy przez samego Jezusa. A co ważniejsze wielu chrześcijan żyjących w drugim i trzecim wieku wierzyło, że Jezus nie umarł.213 Argumenty te może nie wystarczą aby zmienić kogoś religijne przekonania, ale ilustrują one przynajmniej logiczne poglądy, które wypływają z przyznania priorytetu słowom Jezusa a nie słowom innych ludzi. Stanowisko islamu jest jednym z takich logicznych poglądów—potwierdza ono fakt, że Jezus był prorokiem, jednocześnie podkreślając, że biblijne nauczanie Jezusa nie tylko dyskredytuje wiele elementów “chrześcijańskiej” doktryny, ale również wspiera ideologię islamu.

Ostatnimi laty, wątpliwości wielu chrześcijan zostały dodatkowo spotęgowane przez szereg interesujących teorii zawartych w książkach będących wyzwaniem dla dzisiejszego chrześcijaństwa. Jedna z nich, The Jesus Conspiracy, autorstwa Holgera Kerstena i Elmara R. Gruber, jest szczególnie ciekawa w odniesieniu do tematu tego rozdziału, ponieważ autorzy prezentują w niej przekonywujący dowód na to, że ktokolwiek był zawinięty w Całun Turyński nie umarł. Kersten i Gruber sugerują, że Kościół Katolicki zdał sobie sprawę z tego, że jeśli ta teoria byłaby prawdziwa, miałaby ona niezmiernie niszczący efekt. Kościół byłby wtedy pozostawiony bez śmierci Jezusa, bez ofiary odkupującej grzechy, bez zmartwychwstania. Mówiąc w skrócie, kościół pozostawiony byłby bez kościoła. Cytując 1 List do Koryntian 15:14: “A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga . . . “

Autorzy utrzymują, że odpowiedzią kościoła była celowa dyskredytacja Całunu Turyńskiego, nawet do tego stopnia, że kościół sfałszował testy datowania radiowęglowego.

Cóż … być może. Dowód autorów jest co najmniej przekonywujący i . . . logika jest zniewalająca, ale . ..być może się mylą. Z drugiej strony wielu przyzna im rację. Bardzo możliwe, że nigdy nie poznamy pełnej prawdy. Jedną rzeczą, którą wiemy na pewno jest to, że Kościół Katolicki nie wypowiedział się do tej pory na temat autentyczności Całunu Turyńskiego i można by się zastanawiać dlaczego sprzeciwia się przeprowadzeniu niezależnych testów. Jeśli Całun nie jest autentyczny, w takim razie jest on jedynie intrygującym antykiem. Dlaczego więc nie pobrać z jego rogów mikroskopijnych kawałków i nie przyglądnąć się im w kilku laboratoriach? Ale nie, jego opiekunowie trzymają Całun pod kluczem i jesteśmy zmuszeni zastanawiać dlaczego to robią, jeśli nie z powodu strachu przed ujawnieniem rezultatów.

Tak czy inaczej, według islamu Jezus nie został ukrzyżowany, “tylko im się tak zdawało…” (TKB 4:157). Jeśli dla wielu, którzy wychowani zostali w przeciwnym przekonaniu, ten pogląd zabrzmi dziwacznie, doktryna o ukrzyżowaniu brzmi jeszcze dziwniej po przeczytaniu wersu z Księgi Powtórzonego Prawa 21:23: ”Bo wiszący [trup] jest przeklęty przez Boga.” Jednoczesne głoszenie nieomylności Biblii wraz z doktryną o ukrzyżowanym Jezusie będącym Synem Bożym, rzucają prawdziwie osobliwe światło na każdego, który utrzymuje podobne przekonania, gdyż sprzeczność ich jest jawna.

Albo Jezus nie został ukrzyżowany (Biblia się myli w tej kwestii) lub (według Biblii) Jezus jest przeklęty przez Boga. Głoszenie, że prorok posłany przez Boga (lub Jego Syn lub jedna z Jego osób boskich – jakkolwiek ktoś nazywa Jezusa) jest przeklęty przez Boga może znaleźć uznanie jedynie wśród tych nietkniętych wiedzą o zawartości Biblii. Powyższe fragmenty po prostu nijak do siebie nie pasują. Z czegoś musimy zrezygnować—co najmniej jeden z niepokrywających się elementów musi być uznany za to, czym tak naprawdę jest—mistyfikacją—i następnie odrzucony. W innym razie, te elementy, jako całość,niosą ze sobą niemożliwe charakterystyki spreparowanej “prawdy”. Równie zagmatwany jest wers z Listu do Hebrajczyków 5:7, który głosi, że ponieważ Jezus był prawym człowiekiem, Bóg wysłuchał jego modlitwy o ocalenie od śmierci na krzyżu: “Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości.” Co jednak znaczy to, że “został wysłuchany”—że Bóg usłyszał wyraźnie modlitwę Jezusa, po czym ją zignorował? Nie. To znaczy, że Bóg spełnił prośbę Jezusa. Nie może to z pewnością oznaczać, że tę prośbę odrzucił, ponieważ w takim wypadku wyrażenie “dzięki swej uległości” pozbawione byłoby sensu. Parafrazując, znaczenie tego wersu brzmiałoby wtedy “Bóg usłyszał jego modlitwę i odrzucił jego prośbę, gdyż był on prawym człowiekiem”.

Muzułmanie zaprzeczają wierze w ukrzyżowanie Jezusa, nie zaprzeczają jednak temu, że ktoś został tego dnia ukrzyżowany. Kto więc, według muzułmanów, został ukrzyżowany zamiast Jezusa? Pozostaje to do tej pory sporną kwestią, choć nie przykłada się do niej wielkiej wagi. Niektórzy sugerują, że Allah wziął Jezusa do nieba oraz zmienił wygląd Judasza tak, aby wyglądał on jak Jezus, w efekcie czego Judasz został ukrzyżowany na miejsce Jezusa, zwodząc tym samym naocznych świadków. Cóż, możliwe, że tak się stało. Nie mamy w ręku żadnego dobitnego dowodu popierającego ten pogląd, chociaż popiera on biblijne i koraniczne zasady głoszące nagrodę lub karę czekającą ludzi w zależności od ich uczynków.

Warto zauważyć, że niektórzy sprzeciwiają się sugestii o ukrzyżowanym Judaszu cytując wers z Ew. wg św. Mateusza 27:5, według którego Judasz rzucił arcykapłanom swoje nieuczciwie zdobyte srebrniki a “potem poszedł i powiesił się”. Nie mógł więc zostać ukrzyżowany. Z drugiej jednak strony, Listy Apostolskie przekazują, że Judasz “za pieniądze, niegodziwie zdobyte, nabył ziemię i spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności.” (List Apostolskie 1:18). Jeśli więc autorzy Listów Apostolskich i Ew. wg św. Mateusza nie zgadzają się co do sposobu w jaki umarł Judasz, co tak naprawdę się z nim stało pozostaje dla nas otwartą kwestią.

Popatrzmy może na ten problem z innego punktu widzenia. Nawet jeśli sugestia o Judaszu ukrzyżowanym na miejsce Jezusa jest dla kogoś zbyt naciągnięta, z perspektywy Biblii nie jest ona w żadnym razie dziwna. W Ew. wg św. Łukasza 24:16 czytamy, że Bóg sprawił, że oczy dwóch apostołów (bliskich towarzyszy, którzy z pewnością rozpoznaliby swojego nauczyciela) były “niejako na uwięzi, tak że nie poznali” rzekomo powstałego z martwych Jezusa w drodze do Emaus. Innym biblijnym przykładem może być to, że Maria Magdalena nie rozpoznała Jezusa stojącego przed grobem Jezusa “sądząc, że to jest ogrodnik. . .” (Ew. wg św. Jana 20:15). Maria Magdalena? Czy ona nie powinna była go rozpoznać, nawet w świetle wczesnego poranka?

Interesującym jest fakt, że, patrząc z perspektywy historii chrześcijaństwa, ten koncept o ukrzyżowaniu kogoś innego na miejsce Jezusa nie jest w żadnym wypadku nowatorskim wymysłem. Wcześni chrześcijanie, tacy jak koryntianie, basilidianie, paulicjanie, katarzy i karpokratecjanie wierzyli, że Jezus został ocalony od śmierci na krzyżu. Basilidianie wierzyli, że Szymon z Cyreny został ukrzyżowany na jego miejsce, co nie jest pozbawioną sensu sugestią, pamiętając o tym, że Szymon niósł krzyż Jezusa (Ew. wg św. Mateusza 27:32, Marka 15:21 i Łukasza 23:26). Wszystkie z wymienionych powyżej sekt (różniących się między sobą w pozostałych poglądach) zostały osądzone przez kościół jako gnostycy i/lub heretycy, po czym brutalnie stłumione przez trynitariańską większość, która systemicznie paliła w zapomnienie każdą wyłamującą się grupę przez pierwszych piętnaście stuleci swojego katolickiego sprawowania władzy (ostatnie spalenie na stosie miało miejsce w Meksyku w 1850 r.).

Żeby sprawiedliwości stało się zadość, musimy przyznać, że gnostyczna ideologia zajmowała znaczące miejsce wśród wielu, jeśli nie wśród większości, grup uważanych za odłamujące się od ortodoksyjnego nurtu sekty. Z drugiej strony jednak, gnostycyzm ma również swoje miejsce w ortodoksyjnym chrześcijaństwie. Czym innym jest przecież gnosis jeśli nie wiarą w to, że jej wyznawcy posiadają może trochę ezoteryczną, ale przede wszystkim kluczową wiedzę niezbędną do zbawienia, która nie może być ani naukowo wytłumaczona ani uzasadniona? I co innego odkrywa ta dyskusja do tej pory, jeśli nie brak biblijnych dowodów na poparcie kanonu trynitariańskiej ortodoksji?

Spośród powyższych grup, paulicjanie (których nazwa prawdopodobnie wywodzi się od ich oddania Pawłowi z Samosaty) mają szczególne znaczenie. Paweł z Samosaty pobierał swoje nauki od Diodora Sycylijczyka, głowy Kościoła Nazareńskiego w Antiochii. Jego nauki z kolei wywodzą się od apostolskiej ideologii poprzez szereg teologów takich jak: Lucjan (którego uczniem był Ariusz), Euzebiusz z Nikomedii a nawet Nestoriusz (którego wpływ dotarł nawet do Chin i dzisiejszej Etiopii). Ideologia paulicjańska ogarnęła ostatecznie większość, jeśli nie całą, Europę i Północną Afrykę. Jednak anihilacja zarządzona w czasie prześladowania przez Kościół Rzymsko-katolicki była tak absolutna, że przyniosła całkowitą zagładę wyznawcom tej ideologii. Dopiero w połowie XIX w. jedna z ich książek, Klucz Prawdy, została odkryta w Armenii i później przetłumaczona. Na podstawie tego dokumentu możemy dziś głębiej poznać ich wierzenia i praktyki.

Dualistyczna paulicjańska ideologia, akceptowanie samobójstwa oraz przesadny ascetyzm może przywoływać u wielu potępienie. Charakterystyczna dla paulicjan jest ich wiara w Jezusa jako chimerę, a nie człowieka. Z drugiej strony paulicjanie wierzyli w jednego Boga, niepokalane poczęcie Jezusa, chrzest, mieli wiele tych samych podstaw wiary i chrześcijańskich praktyk wywodzących się z czasów apostołów.

Charakterystycznym dla nich był brak zorganizowanej hierarchii wśród duchowieństwa. Kapłani zawierali małżeństwa i zakładali rodziny. Msze charakteryzowała prostota obrządku i brak sakramentów: nie używali oni nawet wody święconej. Paulicjanie nie mieli żadnego widzialnego obiektu, któremu oddawali cześć—żadnych relikwii, żadnych świętych obrazów, żadnego krzyża. Uważali, że modlenie się do podobizny, czy to utrwalonej na obrazie czy w postaci rzeźby, jest bałwochwalstwem, obcym naukom Jezusa, naruszającym drugie z Dziesięciu Przykazań. Doktryna o Bożym wcieleniu wydaje się być przez nich odrzucona, podobnie jak doktryny o grzechu pierworodnym i Trójcy Świętej—wszystkie odrzucone na podstawie braku biblijnego dowodu. Paulicjanie zaprzeczali rzekomemu ukrzyżowaniu Jezusa, a co za tym idzie odrzucili doktryny o zmartwychwstaniu i odkupieniu grzechów. Chrzest niemowląt uważali jako innowację obcą naukom i praktykom Jezusa, twierdząc, że jest on pozbawiony jakiejkolwiek wartości ze względu na fakt, że dzieci nie są zdolne do dojrzałej wiary lub uczucia skruchy za popełnione grzechy. Bojkotowali obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia dowodząc, że jest to bezprawne święto, powstałe w drodze ustępstwa w stosunku do obrządków pogan, którzy obchodzili narodziny ich boga słońca trzy dni po przesileniu zimowym, 25 grudnia (święto to miało nazwę Sol Invictus, Święto Niewidzialnego Słońca). Paulicjanie ani nie ubiegali się ani nie akceptowali dziesięciny, przestrzegali ścisłej diety, podkreślali oddanie w stosunku do wiary we wszystkich aspektach życia i dążyli do przestrzegania duchowej czystości charakteru, myśli, słów i wykonywanej pracy.

Trudno o lepszy model Króla-cieśli, ale za swoją wiarę zostali oni zabici. Na przełomie wieków, gdziekolwiek się znaleźli, byli prześladowani. Pod koniec IX w. bizantyjska cesarzowa Teodora ustanowiła na nowo kult obrazów i “według jej pochlebców, w ciągu krótkiego jej panowania, jej inkwizytorzy przemierzając miasta i góry Azji Mniejszej wyplenili mieczem, ogniem lub szubienicą sto tysięcy paulicjan.”214 Paulicjanie zostali ostatecznie wypędzeni z Armenii do Bułgarii, skąd ich ideologia dotarła do Serbii, Bośni i Hercegowiny a później na północ do Niemiec, na zachód do Francji i na południe do Włoszech. Drogą morską dotarła ona również do Wenecji, na Sycylię i do południowej Francji. Gwałtowna ekspansja paulicjańskiej teologii, która wydaje się ożyć w XI w. wśród Katarów (których nazwę przetłumaczyć można jako “Niepokalani”), stała się poważnym zagrożeniem dla Kościoła Katolickiego i została potępiona na soborach w Orleanie w 1022r., w Lombardii w 1165r. i w Weronie w 1184r. Święty Bernard z Clairvaux opisał Katarów w następujący sposób: “Kiedy ich przesłuchujesz, dochodzisz łatwo do wniosku, że nic nie może bardziej zasługiwać na miano chrześcijaństwa. Jeśli chodzi o ich słowa, nic nie może być mniej naganne, a co mówią dowodzą swoimi uczynkami. Jeśli chodzi o moralność tego heretyka, nikogo nie oszukuje, nie poddaje nikogo opresji, nikogo nie uderza; jego policzki pobladłe są od przestrzegania postu, nie karmi się on chlebem lenistwa, jego ręce ciężko pracują na na jego utrzymanie.”215

Pomimo tego Kościół Katolicki potępił Katarów, nie za ich moralność i uczciwość, ale za ich teologię. Aż do XIII w. kościół nie miał możliwości ich ukarać, ale czasy Średniowiecznej Inkwizycji, otwierając tamę kumulującej się przez wieki wrogości, pozwoliły na ukazanie z pełną mocą nienawiści i zemsty, na tyle silnej, aby zdławić opozycję i ustanowić swój zwierzchni autorytet. Całkowita zagłada Paulicjan, Katarów i innych “heretyckich” chrześcijańskich sekt jest dowodem straszliwej skuteczności religijnej czystki przeprowadzonej przez Średniowieczną Inkwizycję. F. C. Conybeare komentuje następująco ten fakt:

Ich wybrani całkowicie wypełnili złożony przez siebie ślub “aby zostać ochrzczonym chrztem Chrystusa, aby przyjąć bez słowa biczowanie, zarzuty, krzyż, ciosy, ucisk i wszystkie pokusy tego świata.” Ich łzy i krew zostały przelane przez ponad dziesięć stuleci surowego prześladowania. Biorąc pod uwagę ich liczbę, opowieść pisana przez prześladujące kościoły urasta do wymiarów wywołujących przerażenie. A skoro powodem tego było oficjalnie oddanie Królowi Pokoju, choć tak naprawdę było ono farsą, trudno jest uwierzyć w to, że inkwizytorzy nie zdawali sobie sprawy z tego co uczynili.216

To, że Kościół Katolicki był tak skuteczny w usunięciu jakiejkolwiek opozycji nie jest niespodzianką dla nikogo, kto studiował wcześniej jego metodologię. Brutalność Kościoła urosła do tego stopnia, że nawet jego właśni wierni nie byli bezpieczni, gdyż zdarzało się czasem, że poświęcono życie ortodoksyjnych wiernych, aby upewnić się o całkowitej eliminacji wiary unitariańskiej. Jednym z przykładów jest mieszana pod względem religijnym ludność Beziers w południowej Francji, która została bezlitośnie zaatakowana. W swojej książce zatytułowanej History of the Inquisition of the Middle Ages (Historia Średniowiecznej Inkwizycji), Henry Charles Lea opisuje w pełnym wymiarze horror nadgorliwości najeźdźców:

Począwszy od niemowląt w ramionach matek a kończąc na chwiejących się na nogach starcach, nikt nie został ocalony— siedem tysięcy ludzi zostało wymordowanych w kościele Marii Magdaleny, w którym szukali schronienia—a całkowita liczba ofiar została przez posłańców oszacowana na blisko dwadzieścia tysięcy…

Jeden z gorliwych cystersów, podaje, że gdy Arnaud został zapytany czy katolicy mają być ocaleni, w obawie że heretycy znajdą w ten sposób drogę ucieczki, odpowiedział surowo: “Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich!” W szaleństwie rzezi i grabieży miasto stanęło w płomieniach, a słońce w ten straszny lipcowy dzień spoczywało na masie zbutwiałych ruin i poczerniałych ciał—holokaust złożony w ofierze dla bóstwa miłosierdzia i miłości.217

Użycie tortur przez inkwizytorów było równie przerażające, gdyż nie kończyły się one na przyznaniu do winy. Było ono tylko początkiem nowej sekwencji tortur, które miały na celu wydobycie z przesłuchiwanego imion współwinnych. Trwały one aż do chwili, gdy ostatnia kropla informacji została wyciśnięta ze zniekształconej łuski, która kiedyś była człowiekiem.

Z chwilą oskarżenia cierpienie było przesądzone dla pełnego pożałowania pozwanego. Tortury kończyły się przyznaniem do winy—które czasem było prawdą a czasem wywołane było jedynie desperacją ofiary, aby ból dobiegł końca. Co gorsza, zapewnienia o niewinności a nawet wyznania wiary katolickiej nie poprawiały sytuacji, gdyż wtedy poddawano podejrzanych testowi wiary, w którym Kościół Katolicki zademonstrował pełny wymiar swojej kreatywności. Próby wody i ognia były powszechne i, choć oparte na ludowych przesądach, usankcjonowane przez Kościół Katolicki jako Judicium Dei—Sąd Boży. Wierzono, że czystość wody nie zaakceptuje w swoje tonie ciała grzesznika, tak więc utrzymujący się na wodzie byli osądzeni jako winni i później straceni a tonący uważani byli za niewinnych i, jeśli ocalono ich przed utonięciem, ocaleni. Wierzono również, że ziemski ogień, podobnie jak ognie piekielne nie wyrządzi szkody temu, kto (w ich pojęciu) był wiernym chrześcijaninem, z obietnicą raju. “Próba gorącego żelaza” była najczęściej stosowana, gdyż była prosta i łatwo dostępna. Podczas tej próby żądano od oskarżonego, aby niósł rozpalony do czerwoności kawałek żelaza przez określoną wcześniej liczbę kroków, zwykle dziewięć. Los oskarżonego osądzano albo już podczas testu (ci, którzy zostali poparzeni byli osądzani jako winni) lub kilka dni później (gojące się rany oznaczały ocalenie od wyroku, podczas gdy infekcja rany równała się wyrokowi śmierci). Istniały również inne wariacje testu, takie jak osądzenie czy ręka oskarżonego zostało poparzona po zanurzeniu jej aż do łokcia w gotującej się wodzie lub oleju.

Takie obłąkane metody były nie tylko powszechnie stosowane, ale również zatwierdzone przez Sobór w Rheims w 1157r. jako “sąd boży” (ordalia) aby zaspokoić wszystkie przypadki podejrzewanej herezji.218

Może ktoś z czytelników zastanawia się po co taka obszerna dyskusja na temat mało znanych, nie istniejących już sekt? Cóż, zamiarem tego nie jest ani gloryfikowanie ich ponad zalety ich ideologii ani wywoływanie sympatii dla ich wiernych ,ale raczej zwrócenie uwagi na alternatywne chrześcijańskie ideologie, które zostały przyćmione przez dominujący nurt trynitariański. Koryntianie, bazylidianie, paulicjanie, katarzy i karpokracjanie może są dziś mało znani, ale każdą z tych grup cechowała dynamiczna chrześcijańska ideologia, która zajmowała znamienne miejsce w historii. Historia jednak, jak mówi znane powiedzenie, pisana jest przez zwycięzców. “Co więcej,” jak pisze Ehrman, “zwycięzcy usiłujący ugruntować chrześcijańską ortodoksję nie tylko wygrali swoje teologiczne bitwy, ale napisali również na nowo historię konfliktu. ..”219 Kościół Katolicki systematycznie usiłował wymazać z kart historii istnienie innych sekt i manuskryptów różniących się od ich własnej teologii i odniósł w tym ogromny sukces. Biorąc pod uwagę ich okrutne i zjadliwe metody nie powinniśmy się temu dziwić. Dodatkowo, usiłowania oczernienia wszystkich innych religii lub chrześcijańskich sekt zakorzeniły uprzedzenia w umysłach wiernych.

Próby te przyniosły tak pomyślne dla Kościoła rezultaty, że ogromna większość ich świętych ksiąg lub historycznych wzmianek o tych, którzy wydawali się najściślej wypełniać nauki apostołów zostały utracone. Podobnie, najściślej stosujący się do praktyk Jezusa i jego wiary zostali ogłoszeni heretykami, tylko dlatego, że nie przyjęli doktryn ustanowionych przez trynitariańskich zwycięzców. Innymi słowy, zostali oni potępieni za niestosowanie się do reguł i poglądów, które pomimo braku biblijnych podstaw, zostały wybrane przez ludzi posiadających władzę i później propagowane miały na względzie polityczny oportunizm. Jednym z osobliwych elementów trynitariańskiej historii jest fakt, że w trakcie całej wędrówki po chrześcijańskim świecie ideologia ta musiała być wymuszona na wiernych będących wcześniej unitarianami. Wizygoci, ostrogoci, wandale, arianie, donatyści, paulicjanie—wobec wszystkich użyto siły, aby ustanowić trynitariańską władzę. Istnieje podejrzenie, że nawet w Anglii i Irlandii, w przeciwieństwie do oficjalnych, historycznych zapisów, znaczna część populacji była zagorzałymi unitariańskimi chrześcijanami tuż przed otrzymaniem trynitariańskiej “zachęty”. Podczas gdy unitarianie usiłowali poszerzyć swoje grono poprzez zaproszenie i dawanie dobrego przykładu, Kościół Katolicki szerzył wiarę trynitariańską ostrzami przymusu i eliminacji.

Studiując pozbawione uprzedzeń, obiektywne zapisy historyczne dowiemy się, że ogromna liczba wierzących na całym świecie protestowała przeciwko trnitariańskiemu chrześcijaństwu a ci, którzy nie wierzyli w ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa i jego śmierć nie byli bynajmniej mniejszością. Wielu argumentuje, że jeśli posłuchamy przez chwilę naszego instynktu, o wiele bardziej logicznym będzie to, że Bóg ukarał Judasza za jego zdradę niż pozwolił na cierpienie Jezusa, karząc go za jego niewinność. Argument byłby bardziej przekonywujący, gdyby można było udowodnić, że doktryny o odkupieniu grzechów i grzechu pierworodnym są nieprawomocne. Te dwie doktryny podtrzymują bowiem na zawiasach futrynę drzwi rzekomej śmierci Jezusa. Pierwszą przeszkodą dla wielu ludzi w rozpatrzeniu takich rewolucyjnych poglądów jest wielowiekowe twierdzenie, że Jezus był “Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata” (Ew. wg św. Jana 1:29), gdyż według trynitarian wers ten nie można rozumieć inaczej, jak tylko jako dowód potwierdzający doktrynę o odkupieniu grzechów. Unitarianie jednak uważają, że życie Jezusa było pełne poświęcenia aby przekazać naukę oczyszczającą dusze i umysły, która, jeśli przyjęta i wdrożona w życie skierowałaby ludzkość na drogę wskazaną przez Boga.

* * *

212. Carmichael, Joel. s. 216. 212 McManners, John.s. 50.

213. Ehrman, Bart D.Lost Christianities. s. 2.

214. Gibbon, Edward, Vol. 6, Rozdział LIV, s. 242.

215. Lea, Henry Charles. 1958. A History of the Inquisition of the Middle Ages. New York: Russell & Russell. Vol. I, s. 101.

216. Conybeare, Fred. C., M.A. 1898. The Key of Truth. Oxford: Clarendon Press. Wstęp, s. xi.

217. Lea, Henry Charles. Vol. I, s. 154.

218. Patrz odnośnik wyżej, s. 306.

219. Ehrman, Bart D. 2003. Lost Scriptures: Books that Did Not Make It into the New Testament. Oxford University Press. s. 2.

Źródło: „Pierwsze i Ostatnie Przykazanie”

Autor: Dr. Laurence B. Brown

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.