Od Bitwy Rowu do Hudajbija

22.1 Zabicie Salama bin Abi al-Hukajka

Salam bin Abi al-Hukajk – nazywany Abu Rafi – należał do żydowskich wiarołomców, którzy dostarczali żywność i zaopatrzenie frakcjom bałwochwalców, a także obrażał Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Kiedy muzułmanie zakończyli wyprawę przeciwko Banu Kurajza, plemię Al-Chazradż zwróciło się do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) o pozwolenie zabicia go. Jako że kiedyś Kab bin al-Aszraf zginął z rąk ludzi z plemienia Al-Aus, Al-Chazradż zapragnęli zasłużyć się w podobny sposób.
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pozwolił na zabicie go i zabronił zabijania kobiet i dzieci. Pięciu mężczyzn z klanu Banu Salma spośród Al-Chazradż pod dowództwem Abd Allaha bin Atika wyruszyło w miesiącu zu-al-kada bądź zu al-hidżdża piątego roku hidżry.


Oddział skierował się w stronę Chajbaru, tam bowiem znajdowała się twierdza Abu Rafiego. Muzułmanie podeszli do jego siedziby po zachodzie słońca, gdy ludzie wracali z pastwisk. Abd Allah bin Atik zdołał przekonać strażnika, by ten wpuścił go do środka fortu, a następnie dostał się do domu Abu Rafiego. Dalej relacjonuje Abd Allah:
„Doszedłem do jego pokoju, gdzie był on i jego dzieci, lecz panowały tam ciemności i nie byłem w stanie go dostrzec. Zawołałem: Abu Rafi! Odpowiedział: Kto tam? Wtedy zamachnąłem się mieczem tam, skąd dobiegał głos jakiegoś zaskoczonego człowieka, lecz mój cios go nie zabił. On krzyknął, a ja wyszedłem i schowałem się nieopodal jego domu, a następnie wróciłem do niego i spytałem go: Co to za krzyk, Abu Rafi? Odpowiedział: Ktoś uderzył mnie mieczem! Podszedłem do niego i włożyłem ostrze noża w jego brzuch, aż wyszło plecami, a wtedy wiedziałem, że go zabiłem”.


Tę relację przekazał Al-Buchari, z kolei według Ibn Ishaka cały oddział wszedł do domu Abu Rafiego, a tym, który zadał śmiertelny cios, był Abd Allah bin Anis. Obie relacje są zgodne co do tego, że przy wycofywaniu się z domostwa zabitego Abd Allah bin Atik złamał nogę, a kiedy muzułmanie wrócili do Medyny, Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) uleczył go.

22.2 Wyprawa Muhammada bin Maslamy

Była to pierwsza wyprawa, która została wysłana po Bitwie Frakcji i kampanii Banu Kurajza. Liczyła ona trzydziestu jeźdźców, a opuściła Medynę około dwudziestego dnia miesiąca muharram szóstego roku hidżry. Celem były siedziby klanu Banu Bakr w Darrija (Nadżd), leżące siedem dni drogi od Medyny.


Gdy muzułmanie zaatakowali wojowników Banu Bakr Ibn Kallab, tamci uciekli, pozostawiając zwycięzcom wielbłądy i owce. Poza bydłem wierni przywieźli do Medyny także wodza klanu Banu Hanifa z Al-Jamamy, Sumamę bin Asala al-Hanafiego, który na rozkaz fałszywego proroka Musajlimy planował zabójstwo Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Sumama został przywiązany do jednej z kolumn w meczetu w Medynie, a Prorok Muhammad zapytał go:
– Co masz mi do powiedzenia, Sumamo?
– Muhammadzie, jeśli mnie zabijesz, to zabijesz człowieka, który będzie pomszczony, ale jeśli mnie uwolnisz, to uwolnisz człowieka, który wie, co to wdzięczność, a jeśli chcesz pieniędzy, dam ci tyle, ile chcesz – odparł tamten.
Prorok odszedł, a jakiś czas później znów spytał go o to samo, a tamten dał tę samą odpowiedź. Po tym, jak ta sama rozmowa odbyła się po raz trzeci, Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział towarzyszom:
– Puśćcie go wolno.
Sumama poszedł pod pobliską palmę, umył się, wrócił do meczetu i przyjął islam, a następnie rzekł:
– Na Boga, na powierzchni ziemi nie było twarzy, którą bym nienawidził bardziej niż twojej, a teraz stała się dla mnie najmilszym obliczem. Na Boga, na powierzchni ziemi nie było religii, którą bym nienawidził bardziej niż twojej, a teraz twoja religia stała się dla mnie najmilszym z wyznań. Daj mi konia, chcę wykonać małą pielgrzymkę!
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pogratulował mu i nakazał mu pielgrzymować.
Gdy Sumama dotarł do Mekki, Kurajszyci powiedzieli mu:
– Sprzeniewierzyłeś się, Sumamo.
– Na Boga – odpowiedział – nie sprzeniewierzyłem się, lecz przyjąłem islam, religię Muhammada (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Na Boga, nie dostaniecie ziarnka pszenicy z Al-Jamamy, póki nie pozwoli na to Wysłannik Boga.


Sumama wrócił do siebie i zablokował transport towarów z Al-Jamamy do Mekki. Blokada dała się Kurajszytom we znaki (Al-Jamama była miejscem, z którego Mekka pozyskiwała produkty rolne), napisali więc do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) z prośbą, by ten nakazał Sumamie odblokowanie transportu żywności. Wysłannik Boga spełnił ich prośbę.

22.3 Wyprawa Banu Lihjan

Banu Lihjan to plemię, którego członkowie zdradzili dziesięciu towarzyszy Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) w Ar-Radżi, a następnie doprowadzili do ich śmierci. Rozprawienie się z nimi długo nie było łatwe, jako że ich domostwa leżały w pobliżu Mekki, a Prorok nie widział możliwości zaatakowania ich bod bokiem największego wroga. Po Bitwie Rowu, kiedy wrogowie zostali pokonani, w pewnym stopniu pogodzili się z rozwojem sytuacji, a ich duch bojowy upadł, Wysłannik uznał, że nadszedł czas, by zemścić się na Banu Lihjan za zabitych pod Ar-Radżi towarzyszy.


Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyruszył w miesiącu rabi al-awwal bądź dżumada al-ula szóstego roku hidżry wraz z dwustoma towarzyszami (Medyną pod jego nieobecność miał zarządzać Ibn Umm Maktum), początkowo dla zmylenia ewentualnych szpiegów udając się w kierunku Syrii. Wreszcie jednak muzułmanie dotari do doliny Ghuran, gdzie zginęli ich bracia w islamie, a Prorok pomodlił się za poległych. Banu Lihjan uciekli w góry i nie udało się ich dopaść. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pozostał na miejscu przez dwa dni, wysyłając patrole, które jednak nie przyniosły żadnych informacji o przeciwniku. Dziesięciu jeźdźców wysłano też do Kura al.-Ghamim, by usłyszeli o nich Kurajszyci.
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) był nieobecny w Medynie przez czternaście nocy.

22.4 Kolejne misje i wyprawy

Wyprawa Ukkaszy bin Mihsana

W miesiącu rabi al-awwal bądź rabi al-achira szóstego roku hidżry Ukkasza wraz z czterdziestoma ludźmi udał się do Al-Ghamr, źródła plemienia Banu Asad, lecz gdy muzułmanie dotarli na miejsce, przebywający tam ludzie uciekli. Oddział przejął dwieście wielbłądów i przyprowadził je do Medyny.

Wyprawa Zu al-Kussa

Mniej więcej w tym samym czasie dziesięciu ludzi pod dowództwem Muhammada bim Maslamy wyruszyło na tereny zamieszkiwane przez Banu Salaba. Pod Zu al-Kussa stu
wojowników zastawiło na nich zasadzkę. Gdy muzułmanie zasnęli, tamci rzucili się na nich i zabili wszystkich prócz Ibn Maslamy, który został ranny i zdołał uciec.

Wyprawa Abu Ubajdy bin al-Dżarraha

Po zabiciu towarzyszy Muhammada bin Maslamy Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zorganizował ekspedycję karną. W miesiącu rabi al-achira szóstego roku hidżry w okolice Zu al-Kussa Prorok wysłał czterdziestu wojowników, którymi dowodził Abu Ubajda bin al-Dżarrah. Banu Salaba uciekli w góry; muzułmanom udało się jedynie przejąć ich bydło, a także wziąć do niewoli jednego człowieka, który następnie przyjął islam.

Wyprawa Banu Salim

Wyprawa miała miejsce w rabi al-achira szóstego roku hidżry, a dowodził nią Zajd bin Harisa. Muzułmanie wzięli do niewoli kobietę z plemienia Muzajna o imieniu Halima, która powiedziała im, że Banu Salim przebywają przy źródle Al-Dżamum w Marr az-Zahran. Wojownicy Zajda udali się w to miejsce i zdobyli wielbłądy, owce i jeńców. Po ich powrocie do Medyny Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zwrócił Halimie wolność i wydał ją za mąż.

Wyprawa Al-Is

W miesiącu dżumada al-ula Zajd Bin Harisa wyruszył na kolejną wyprawę, by przejąć majątek Kurajszytów, transportowany przez przez karawanę pod dowództwem Abu al-Asa, zięcia Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). W wyprawie wzięło udział stu siedemdziesięciu jeźdźców. Karawanę przejęto, lecz Abu al-As wymknął się, a następnie udał się do Zajnab i poprosił ją, by zwróciła się do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) z prośbą o zwrócenie majątku. Tak się stało, a z kolei Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) poprosił ludzi o zwrot majątku, nie zmuszając ich do tego. Nieomal każdy, kto miał swój udział w łupach, zwrócił go, a Abu al-As wrócił do Mekki i oddał towary ich właścicielom. Następnie przyjął islam i emigrował, a Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odnowił jego związek małżeński z Zajnab po około trzech i pół roku przerwy. Małżeństwo Abu al-Asa z Zajnab zostało odnowione, a nie zawarte ponownie, jako że werset zakazujący małżeństw muzułmanek z niewiernymi został zesłany dopiero w późniejszym czasie.

Wyprawa At-Tarf lub At-Tark

W dżumada al-achira szóstego roku hidżry Zajd z piętnastoma ludźmi wyruszył na ziemie Banu Salaba, którzy na widok muzułmanów uciekli, obawiając się, że przybył sam Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Członkowie tej czterodniowej wyprawy przejęli dwadzieścia wielbłądów.

Wyprawa Wadi al-Kura

Była to kolejna wyprawa pod dowództwem Zajda bin Harisy, który w miesiącu radżab wyruszył na czele dwunastu ludzi do Wadi al-Kura w celu zdobycia informacji o ewentualnych poczynaniach wroga w tamtych okolicach. Okoliczni mieszkańcy zaatakowali muzułmanów, zabijając dziewięć osób. Pozostali trzej, w tym Zajd bin Harisa, uciekli.

Wyprawa Al-Chabat

Relacjonował Dżabir:
„Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłał nas wśród trzystu jeźdźców pod dowództwem Abu Ubajdy bin al-Dżarraha, byśmy szukali karawany Kurajszytów. W drodze dopadł nas silny głód, przez co musieliśmy jeść paszę dla wielbłądów [145], stąd nasze wojsko zdobyło nazwę Al-Chabat. Wprawdzie jeden z nas zarżnął trzy wielbłądy, potem kolejne trzy i jeszcze trzy, lecz w końcu Abu Ubajda mu tego zabronił. Potem morze wyrzuciło nam na brzeg kaszalota, którego jedliśmy przez dwa tygodnie. Utyliśmy dzięki temu, a nasze ciała odzyskały siły. Abu Ubajda wziął jedno z żeber kaszalota, a następnie znalazł najwyższego mężczyznę w wojsku i największego wielbłąda, który mógłby je ponieść. Suszone mięso wzięliśmy w dalszą drogę. Gdy dotarliśmy do Medyny i powiedzieliśmy o tym Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), zapytał: To zaopatrzenie dla was od Boga. Czy zostało wam go trochę, byśmy mogli go spróbować? Posłaliśmy więc Wysłannikowi Boga część mięsa”.

Niektóre wersje mówią, że wyprawa Al-Chabat miała miejsce w ósmym roku hidżry, lecz jej cel wskazuje na to, że odbyła się jeszcze przed traktatem z Al-Hudajbija, bowiem po nim muzułmanie nie atakowali karawan Kurajszytów.

22.5 Wyprawa Banu al-Mustalik

Pomimo że ta wyprawa nie stanowiła dużego przedsięwzięcia pod względem militarnym, to w jej trakcie odbyły się wydarzenia, które doprowadziły do konfliktów wewnątrz społeczności muzułmańskiej, do odkrycia prawdziwego oblicza hipokrytów oraz do wprowadzenia przepisów prawnych, które miały chronić godność i czystość tej społeczności. Najpierw powiemy o samej wyprawie, a następnie o tych smutnych wydarzeniach, których przyczyną była postawa Abd Allaha bin Ubajja i jego towarzyszy spośród hipokrytów.

Ekspedycja wojskowa

Według najbardziej wiarygodnych opinii wyprawa odbyła się w miesiącu szaban szóstego roku hidżry, a jej przyczyną było otrzymanie przez Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wiadomości o tym, że przywódca plemienia Banu Mustalik Al-Haris bin Abi Dirar wyruszył wraz z podporządkowanymi mu plemionami w celu zaatakowania muzułmanów. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłał Burajdę bin al-Husajbę al-Aslamiego dla zbadania tej informacji. Burajda dotarł do wrogiej armii i rozmawiał z Ibn Abi Dirarem, a następnie powrócił do Wysłannika Boga i potwierdził prawdziwość wcześniejszej wiadomości.
Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wraz z towarzyszami opuścił Medynę drugiego dnia miesiąca Szaban. W skład wojska weszła także grupa hipokrytów, którzy nie uczestniczyli we wcześniejszych wyprawach. Na namiestnika Medyny wyznaczono Zajda bin Harisę (według innych Abu Zarra bądź Samilę bin Abd Allaha al-Lajsiego). Al-Haris bin Dirar wysłał szpiega, mającego śledzić poczynania armii muzułmańskiej, lecz został on schwytany i stracony.


Gdy Al-Haris bin Abi Dirar i jego wojsko dowiedzieli się o wymarszu Wysłannika Boga i zabiciu wywiadowcy, przerazili się, a część podległych Al-Harisowi plemion wycofała się. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dotarł do Al-Murajsi – jednego ze źródeł Banu Mustalik, leżącego nieopodal Kudajd i wybrzeża Morza Czerwonego – i przygotował wojsko do walki. Ustawił szeregi, chorągiew muzułmanów przekazał Abu Bakrowi, a chorągiew Pomocników Sadowi bin Ubadzie. Przez pewien czas obie strony ostrzeliwały się z łuków, a następnie Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dał rozkaz do ataku, w którym muzułmanie rozgromili przeciwników. Część pogan zginęła, pozostali uciekli, a Wysłannik Boga przejął ich kobiety, dzieci, wielbłądy i owce. Poległ tylko jeden muzułmanin – pewien wojownik spośród pomocników omyłkowo uznał go za wroga i zabił.


Tę wersję wydarzeń potwierdza wielu historyków, lecz Ibn al-Kajjim uważa, że nie doszło do bezpośredniego starcia, choć Wysłannik zaatakował Banu Mustalik przy ich źródle i przejął ich potomstwo i majątki. Uczony oparł się na autentycznym hadisie.


Do niewoli dostała się także Dżuwajrijja, córka Al-Harisa. Została przydzielona Ibn Kajsowi, a ten następnie wyznaczył cenę za uwolnienie jej. Wykupił ją Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który ożenił się z nią. Z powodu tego małżeństwa muzułmanie uwolnili około stu członków plemienia Banu Mustalik, którzy przyjęli islam i jednocześnie stali się powinowatymi Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przez pokrewieństwo z jego żoną.


Teraz zajmiemy się pewnymi przykrymi wydarzeniami wewnątrz społeczności muzułmańskiej, do jakich doszło na tej wyprawie. Ten temat wymaga jednak krótkiego wprowadzenia.

Abd Allah bin Ubajj

Jak już wielokrotnie wspomnieliśmy, Abd Allah bin Ubajj nienawidził islamu i muzułmanów, a w szczególności Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Przed emigracją plemiona Al-Aus i Al-Chazradż wyznaczyły go na swojego przywódcę i przygotowali już dla niego oznaki władzy i klejnoty [146], gdy tymczasem przyszedł islam i przywództwo Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Abd Allah uważał więc, że Wysłannik Boga pozbawił go władzy. Swoją nienawiść przejawiał zarówno tuż po emigracji, kiedy jeszcze nie udawał muzułmanina, jak i później, gdy już się za niego podawał.


Pewnego razu – działo się to jeszcze przed bitwą pod Badr – Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) jechał na osiołku, by odwiedzić Sada bin Ubadę, i przejechał obok Abd Allaha bin Ubajja i jego towarzyszy. Ibn Ubajj zdenerwował się i obraził Wysłannika Boga, a gdy Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) w odpowiedzi wyrecytował pewien fragment Koranu, Ibn Ubajj rzekł: „Siedź w domu i nie przeszkadzaj nam w naszych spotkaniach!”


Chociaż po bitwie pod Badr Abd Allah pozornie przyjął islam, pozostał wrogiem Boga, Jego Wysłannika i wiernych. Myślał o tym, jak osłabić lub zlikwidować społeczność muzułmańską, zawierał przymierza z wrogami islamu, wmieszał się w kwestię Banu Kajnuka, a tuż przed bitwą pod Uhud dopuścił się zdrady, odłączył się od armii muzułmanów i spowodował zamieszanie w ich szeregach, co już zostało wcześniej opisane. W każdy piątek, tuż przed kazaniem Proroka, Ibn Ubajj wstawał i mówił z sarkazmem:
– Oto przed wami Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Bóg obdarzył was Swoją Łaską ze względu na niego, wspierajcie więc go, pomagajcie mu i bądźcie mu posłuszni.
Gdy zrobił to samo po bitwie Uhud, w której zdradził, muzułmanie pociągnęli go za ubranie, by usiadł, i powiedzieli:
– Siadaj, wrogu Boga! Po tym, co zrobiłeś, nie jesteś godzien tych słów!
Wtedy bin Ubajj wyszedł wypowiadając nieprzyzwoite i szydercze słowa. Przy drzwiach meczetu zatrzymał go jeden spośród pomocników i powiedział mu:
– Biada ci, wracaj, by Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) poprosił Boga o przebaczenie dla ciebie.
– Na Boga, nie chcę, by prosił o przebaczenie dla mnie! – odparł tamten.
Ibn Ubajj utrzymywał kontakty z Banu an-Nadir, spiskując z nimi przeciwko muzułmanom i obiecując, że wesprze ich, jeśli otwarcie wystąpią przeciwko wiernym. Spiskował z wrogami
islamu także podczas Bitwy Rowu. Starał się podzielić społeczność muzułmańską, prowokował konflikty, szerzył niepokój i strach w sercach wiernych.
Postawa hipokrytów po Bitwie Rowu
Kiedy bałwochwalcy odstąpili od oblężenia Medyny, hipokryci bynajmniej nie zmienili swojej postawy. Bóg mówi o tym w wersecie koranicznym:

„Sądzą, iż frakcje się nie wycofały. Gdyby przybyły raz jeszcze, to oni byliby raczej pośród Beduinów na pustyni i tylko pytaliby o wieści o was. Nawet gdyby pozostali z wami, walczyliby niewiele” [147].

Wrogowie islamu spośrod żydów, hipokrytów i bałwochwalców dobrze wiedzieli, że przyczyna przewagi islamu nie leży w bogactwie, uzbrojeniu czy liczbie wojowników, lecz w wartościach moralnych islamu i w religijności społeczeństwa muzułmańskiego, a wspaniałym przykładem tych wartości dla wiernych jest Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).


Po pięciu latach wojen uświadomili sobie, że pokonanie islamu i muzułmanów nie jest możliwe jedynie za pomocą broni. Wtedy zdecydowali się na swego rodzaju wojnę propagandową, której głównym celem miało być skompromitowanie Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Prowadzeniem tej kampanii oszczerstw mieli zająć się przede wszystkim zamieszkujący Medynę hipokryci pod przywództwem Ibn Ubajja – dzisiaj powiedzielibyśmy o nich, że byli piątą kolumną w szeregach muzułmanów. Utrzymując stały kontakt z wiernymi, mogli wywoływać zamieszki, skłócać muzułmanów, obrażać ich uczucia.


Ich plan stał się jasny po Bitwie Frakcji, gdy Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) ożenił się z Matką Wiernych Zajnab bint Dżahsz, z którą wcześniej rozwiódł się Zajd bin Harisa, adoptowany przez Proroka. Według ówczesnych tradycji arabskich dziecko adoptowane było traktowane tak samo, jak dziecko rodzone, a tym samym z kobietą, która kiedykolwiek była żoną adoptowanego syna, nigdy nie mógł się ożenić jego ojczym. Tak więc gdy Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wziął ślub z Zajnab, hipokryci wysunęli dwa zarzuty wobec niego.


Po pierwsze, zarzucili mu, że jego żona była piątą żoną, a Koran nie pozwala na branie więcej, niż czterech żon. Jak więc takie małżeństwo mogło być ważne?
Drugie, Zajnab była żoną jego adoptowanego syna, tak więc ślub z nią – według ówczesnych tradycji arabskich – był jednym z największych wykroczeń. Obłudnicy zaczęli rozsiewać na ten temat różne plotki, mówiąc na przykład, że Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zobaczył ją przypadkowo, zakochał się w niej, a jego syn Zajd dowiedział się o tym i oddał żonę Muhamadowi. W księgach hadisów i poświęconych historii można odnaleźć wiele śladów tych oszczerstw, które silnie wpłynęły na ludzi o słabej wierze, aż Bóg zesłał jasne wersety z Koranu, w tym początek sury Al-Ahzab (Frakcje):

„O Proroku! Bój się Boga i nie bądź posłuszny niewiernym i obłudnikom. Bóg w istocie jest Wszechwiedzący, Mądry” [148].

Muzułmanie znosili całe zło hipokrytów cierpliwie i nie odpowiadali na nie inaczej, jak tylko z łagodnością i spokojem.
Rola hipokrytów w wyprawie Banu al-Mustalik i po niej
Gdy hipokryci wyruszyli wraz z muzułmanami na wyprawę Banu al-Mustalik, zachowali się tak, jak opisuje to werset koraniczny:

„Gdyby wyruszyli razem z wami, to powiększyliby tylko trudności wśród was i – krążąc między wami – staraliby się doprowadzić was do buntu…” [149]

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyruszył wraz ze swymi ludźmi w drogę powrotną. Umarowi bin al-Chattabowi towarzyszył pewien najemnik o imieniu Dżahdżah al-Ghifari, który pokłócił się z Sinanem bin Wabrem al-Dżuhnim o dostęp do wody, aż zaczęli walczyć.
– O, pomocnicy! – zawołał Al-Dżuhni:
– O, emigranci! – krzyknął z kolei Dżahdżah.
Wtedy Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) rzekł:
– Czyżbyście powrócili do epoki ignorancji, gdy ja jestem wśród was? Zaprzestańcie, bowiem to co robicie, jest godne potępienia.
Wiadomość o tym wydarzeniu dotarła do Abd Allaha bin Ubajja, który zagniewał się i powiedział do osób ze swojego otoczenia, wśród których był młody chłopak o imieniu Zajd bin Arkam:
– Niech najbardziej czcigodni wypędzą najpodlejszych z Medyny. Emigranci przewyższyli nas liczebnie i zdominowali na naszej ziemi. Na Boga, jesteśmy w takim stanie, o jakim powiedział nasz przodek: „Jeśli odkarmisz psa, to odpłaci ci się on, pożerając cię”. Zobaczcie, co zrobiliście ze sobą. Oddaliście im swoją ziemię i część swoich majątków. Na Boga, gdybyście zabrali im waszą własność, przenieśliby się w inne miejsce.
Zajd bin Arkam powiadomił o tych słowach swojego stryja, który z kolei powiedział o tym Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), przebywającemu wówczas z Umarem. Umar powiedział:
– Rozkaż Ubadowi bin Biszrowi, by go zabił.
– Jak mógłbym to zrobić, Umarze? Wszak ludzie powiedzą, że Muhammad zabija swoich towarzyszy. Nie uczynię tego, a ty ogłoś odjazd – odparł Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).
Działo się to o takiej porze dnia, w której zwykle się nie podróżowało. Usjad bin Hudajr pozdrowił Wysłannika i spytał go:
– Czemu każesz odjeżdżać o takiej porze?
– Czyż nie wiesz o tym, co powiedział wasz towarzysz? – odparł Wysłannik, mając na myśli Ibn Ubajja.
– A co powiedział? – spytał Usjad.
– Twierdzi, że jeśli wróci do Medyny, możni jej mieszkańcy wypędzą z niej uniżonych.
– O Wysłanniku Boga – powiedział Usjad – wypędzisz go z niej, jeśli zechcesz, bowiem, na Boga, on jest uniżony, a tyś jest możny. Wysłanniku Boga, bądź wobec niego litościwy, gdyż na Boga, Bóg nam ciebie przysłał, gdy jego lud przygotowywał się do jego koronacji. Uważa więc, że zabrałeś mu jego królestwo.
Następnie Prorok prowadził ludzi przez resztę tamtego dnia i całą noc, a po tym, jak następnego dnia słońce stało się dokuczliwe i uniemożliwiało jazdę, zszedł z wierzchowca, a podobnie uczynili ludzie. Szybko położyli się i zasnęli ze zmęczenia. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) uczynił tak, by odwieść ludzi od tamtej rozmowy.
Gdy Ibn Ubajj dowiedział się, że Zajd bin Arkam powiadomił Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) o jego słowach, poszedł do Proroka i przysiągł na Boga, że nie powiedział tak, a z Zajdem w ogóle o tym nie rozmawiał. Obecni wówczas Pomocnicy powiedzieli:
– Wysłanniku Boga, ten chłopak pewnie zmyślał i nie zapamiętał tego, co mówił ten człowiek, uwierz więc Ibn Ubajjowi.
Zajd opowiadał później, że poczuł taki zmartwienie, jakiego nie miał nigdy wcześniej, tak że przez jakiś czas nie wychodził z domu.
Wówczas Bóg zesłał wersety:

„Kiedy przychodzą do ciebie obłudnicy, mówią: Zaświadczamy, że ty jesteś Posłańcem Boga! Bóg wie, że ty jesteś Posłańcem Jego i Bóg świadczy, że obłudnicy są kłamcami.
Oni wzięli sobie swoje przysięgi jako puklerz i odsunęli się od drogi Boga. Zaprawdę, złe jest to, co oni uczynili!
Albowiem oni uwierzyli, a potem stali się niewiernymi. Pieczęć została nałożona na ich serca i oni nie pojmują.
Kiedy na nich patrzysz, podobają ci się ich postacie; a kiedy mówią, to słuchasz ich słów, a oni są jakby słupami podpartymi. Oni uważają, że każdy krzyk jest przeciw nim. Oni są nieprzyjaciółmi, przeto wystrzegaj się ich! Niech ich Bóg zwalczy! Jakże oni zostali oszukani!
A kiedy się im mówi: Przychodźcie! Posłaniec Boga będzie prosił o przebaczenie dla was, to oni odwracają głowy i widzisz, jak się odsuwają, nadęci pychą.
Wszystko jedno, czy będziesz prosił dla nich o przebaczenie, czy też nie będziesz o nie prosił – nie przebaczy im Bóg. Bóg nie prowadzi drogą prostą ludzi szerzących zepsucie.
Oni są tymi, którzy mówią: Nie rozdawajcie nic tym, którzy są przy Posłańcu Boga, aby oni od niego odeszli. Do Boga należą skarby niebios i ziemi, lecz obłudnicy nic nie pojmują.
Oni mówią: Jeśli powrócimy do Medyny, to z pewnością silniejszy wypędzi stamtąd słabszego! Potęga należy do Boga, do Jego Posłańca i wiernych. Lecz obłudnicy tego nie wiedzą” [150].

Wtedy Wysłannik Boga posłał do Zajda człowieka, który wyrecytował mu te wersety i rzekł: „Bóg tobie uwierzył”.
Syn Ibn Ubajja – Abd Allah bin Abd Allah bin Ubajj – który był zacnym człowiekiem i jednym z najszlachetniejszych towarszyszy, odciął się od swojego ojca i pewnego razu stanął przy wjeździe do Medyny i wyjął swój miecz. Gdy przybył Ibn Ubajj, jego syn powiedział mu:
– Na Boga, nie pozwolę ci przejść, póki nie pozwoli ci na to Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), bowiem on jest możny, a tyś uniżony.
Gdy przyszedł Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pozwolił mu na przejście, a Abd Allah bin Abd Allah bin Ubajj powiedział mu:
– Wysłanniku Boga, jeśli chcesz, by został zabity, rozkaż mi, a ja przyniosę ci jego głowę.

Oszczerstwo

Podczas tej wyprawy doszło także do niesprawiedliwego i niesłusznego oskarżenia.
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zabrał ze sobą Aiszę (niech Bóg będzie z niej zadowolony). W drodze powrotnej do Medyny, gdy zatrzymali się na postój, Aisza udała się poza obozowisko za potrzebą. Później zauważyła, że zgubiła pożyczony od siostry naszyjnik, więc zaczęła go szukać. Tymczasem członkowie wyprawy zaczęli przygotowywać się do dalszej drogi. Osoby niosące palankin Aiszy podniosły go, a jako że Aisza była jeszcze młoda i lekka, nie zauważono jej nieobecności. Po odnalezieniu naszyjnika Aisza powróciła do pustego już obozowiska i postanowiła zaczekać, w przeświadczeniu, że gdy tylko członkowie karawany zorientują się o jej nieobecności, powrócą po nią. Po chwili usnęła i obudziły ją dopiero słowa Safwana bin al-Mu’attila: „Na Boga, czyż to żona Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo)?”
Safwan w czasie wypraw często pozostawał z tyłu, ponieważ wiele czasu poświęcał na sen. Gdy zobaczył Aiszę, poznał ją, jako że widywał ją, zanim jeszcze nosiła zasłonę.Przyprowadził wielbłądzicę, posadził na nią Aiszę i ruszył w drogę, aż dołączyli do oddziału, który wówczas stacjonował w Nahr az-Zahira.

Wielu ludzi zaczęło w niewybredny sposób komentować ten fakt, a podły Ibn Ubajj zaczął rozpowszechniać wśród ludzi fałszywe wiadomości o rzekomym cudzołóstwie Safwana i Aiszy. Po tym, jak wiadomość dotarła do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), zapytał on towarzyszy, czy ma się rozwieść. Ali (niech Bóg będzie z niego zadowolony) poradził mu, by dla pewności rozwiódł się i wziął inną żonę, natomiast Usama i inni poradzili, by ją zatrzymał i nie słuchał mowy wrogów. Doszło do tego, że Usjad bin Hudajr, wódz plemienia Al-Aus, wyraził swoje pragnienie zabicia hipokryty. Z kolei w obronie obłudnika stanął Sad bin Ubada – przywódca Al-Chazradż, plemienia, do którego należał także Ibn Ubajj. Zad i Usjad zaczęli się bardzo głośno sprzeczać, aż uciszył ich Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).

Po powrocie z wyprawy Aisza zachorowała na okres około miesiąca. Nie wiedziała o oszczerstwach, jednak zauważyła drobną zmianę w zachowaniu Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Kiedy już wyzdrowiała, dowiedziała się wszystkiego od Umm Mistah. Wówczas poprosiła Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by mogła udać się do swych rodziców, którzy mogliby potwierdzić informację. Gdy ci przyznali, że Umm Mistah powiedziała prawdę, Aisza płakała bez przerwy przez dwie noce i jeden dzień, po czym Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) oznajmił jej:
– Aiszo, doszły mnie słuchy o czynie, o którym wiesz. Jeśli jesteś niewinna, Bóg to wie, a jeśli grzechu się dopuściłaś, proś Boga o przebaczenie i ukorz się przed Nim, albowiem gdy sługa do grzechu się przyznaje, a przed Bogiem korzy, Bóg mu winy odpuści.
Płacz Aiszy przycichł. Poprosiła rodziców, by odpowiedzieli Prorokowi, lecz tamci, nie wiedząc, co powiedzieć, nie odezwali się słowem. Zatem odezwała się ona:
– Na Boga, wiem, że tak długo słuchaliście tej historii, aż zapadła wam w sercach, i uznaliście ją za prawdę. Jeśli powiem, że jestem niewinna – a Bóg wie, że żadna wina na mnie nie ciąży – nie uwierzycie mi, a jeśli przyznam się do tego czynu – a Bóg wie, że nie mam z nim nic wspólnego – uwierzycie! Na Boga, nie wiem jak wam to wytłumaczyć! Mogę jedynie przytoczyć słowa ojca Józefa: „Cierpliwość jest piękna. U Boga należy szukać pomocy przed tym, co wy opisujecie” [151].
Następnie położyła się spać.
Po krótkim czasie Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) otrzymał objawienie. Z radosnym obliczem zwrócił się do Aiszy:
– Aiszo, Bóg zaświadczył o twojej niewinności!
Matka poprosiła ją, by wstała i podeszła do niego, a Aisza, wskazując na swoją niewinność i ufność w miłość Wysłannika Boga odparła:
– Na Boga, nie wstanę, i nie będę chwaliła nikogo prócz Boga!
Owo objawienie, potwierdzające niewinność Aiszy, zawarte jest w surze An-Nur (Światło) [152].

Głosiciele oszczerstwa: Mistah bin Asasa, Hassan bin Sabit oraz Hamna bint Dżahsz zostali ukarani osiemdziesięcioma batami [153], jednakże prowodyr oszczerców, Abd Allah bin
Ubajj, nie otrzymał wówczas kary, być może dlatego, że kara na tym świecie jest ulgą dla popełniających zło, a Bóg obiecał mu wielką karę w życiu ostatecznym, a być może z jakiegoś innego powodu, dla którego wcześniej nie poniósł śmierci.

Tak oto oszczerstwo zniknęło z ust i serc mieszkańców Medyny, a hipokryci ponieśli porażkę, po której nie mogli już odzyskać reputacji. Ibn Ishak przekazał, że po tym wydarzeniu nawet ludzie Ibn Ubajja krytykowali go i zwracali mu uwagę. Również za relacją Ibn Ishaka:
„Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział do Umara: Widzisz, Umarze? Gdybym zabił go wtedy, gdy powiedziałeś mi, bym to uczynił, jego ludzie stanęliby zanim jak jeden mąż. Dzisiaj, gdybym kazał im, żeby go zabili, zrobiliby to! Umar powiedział do siebie: Na Boga, jakże genialny jest Wysłannik Boga! Przy nim moja osoba niewiele znaczy!”

22.6 Późniejsze wyprawy

Wyprawa Abd ar-Rahmana bin Aufa

Abd ar-Rahman z towarzyszami wyruszył do domostw Banu Kalb w Dumat al-Dżandal w miesiącu szaban szóstego roku hidżry. Tuż przed wyruszeniem w drogę Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zawiązał chustę na jego głowie i dał mu kilka cennych rad z dziedziny sztuki wojennej. Następnie polecił mu:
– Jeśli posłuchają cię, ożeń się z córką ich wodza.
Abd ar-Rahman przybył do Banu Kalb, przez trzy dni wzywał ich do islamu, a gdy oni odpowiedzieli, ożenił się z Tamadur bint al-Asbagh, córką ich przywódcy, znaną również jako Umm Abi Salma.

Wyprawa Alego bin Abi Taliba

Celem wyprawy była oaza Fadak, zamieszkała przez plemię Banu Sad bin Bakr. Muzułmanie wyruszyli w miesiącu szaban szóstego roku hidżry, po otrzymaniu przez Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wiadomości o oddziale Banu Sad, który ma pomóc żydom w walce z muzułmanami. Prorok wysłał więc Alego na czele dwustuosobowego oddziału, który maszerował nocą, a w dzień ukrywał się. Po pewnym czasie muzułmanie złapali szpiega, który zeznał, że został wysłany do Chajbaru z propozycją udzielenia jej ludności wsparcia militarnego w zamian za daktyle, a następnie wskazał na miejsce zebrania Banu Sad. Ali uderzył na nich, a tamci uciekli wraz ze swoim przywódcą Wabrem bin Alimem, pozostawiając pięćset wielbłądów i dwa tysiące owiec.

Wyprawa Abu Bakra as-Siddika

Klan Fazara planował zamach na Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), Wysłannik posłał więc do ich siedzib w Wadi al-Kura Abu Bakra wraz z wojskiem. Ekspedycja miała miejsce w ramadanie szóstego roku hidżry.
Relacjonuje Salma bin al-Akwa’: „Po przejściu pewnego dystansu pomodliliśmy się modlitwę poranną, po czym Abu Bakr nakazał nam atakować, co uczyniliśmy. Dopadliśmy ich przy źródle. Abu Bakrowi udało się zabić kilka osób. Ja z kolei zauważyłem, że grupa ludzi ucieka w kierunku gór. Obawiając się, że się tam ukryją, wystrzeliłem strzałę tak, że upadła tuż przed nimi. Wówczas zatrzymali się, a wśród nich była kobieta o imieniu Umm Kirfa i jej córka, jedna z najpiękniejszych kobiet arabskich. Przyprowadziłem je do Abu Bakra, który pozwolił mi zatrzymać córkę. Jednakże później Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odesłał ją do Mekki, w zamian za co Kurajszyci uwolnili jeńców muzułmańskich”.
Według innej relacji, wyprawą dowodził Zajd bin Harisa.
Umm Kirfa była podłą kobietą, która próbowała zamordować Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Atak trzydziestu jeźdźców z jej plemienia został jednak odparty, a wszyscy atakujący zginęli.

Wyprawa Karza bin Dżabira al-Fihriego [154]

Relacjonuje Anas bin Malik, że grupa ludzi z plemion Ukl oraz Urajna na pokaz przyjęła islam i zamieszkała w Medynie. Jednakże klimat miasta nie służył ich zdrowiu, więc Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłał ich na pastwisko, gdzie pasły się wielbłądy, polecając im, by napili się ich mleka i moczu w celach leczniczych [155]. Po tym, gdy poczuli się lepiej, zabili pasterza, który był sługą Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), uprowadzili wielbłądy i porzucili islam. Wysłannik pomodlił się wtedy: „Boże, spraw, by nie widzieli drogi i by stała się ona dla nich wąska niczym włos”, a w pościg wysłał Karza al-Fihriego z dwudziestoma towarzyszami. Uciekinierów dopadnięto, obcięto im ręce i nogi, wyłupiono oczy, a następnie porzucono, by zmarli.
Do tych zdarzeń doszło w miesiącu szawwal szóstego roku hidżry.

Historycy podają, że w tym samym miesiącu miała miejsce wyprawa Amra bin Umajji ad-Damriego wraz z Salamą bin Abi Salamą, który udał się do Mekki w celu zabicia Abu Sufjana, jako że wcześniej ten wysłał Beduina, który miał zabić Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Jednakże żadnemu z posłańców nie udało się osiągnąć celu. Według niektórych podczas wyprawy zginęło trzech nieprzyjaciół. Inni podają, że Amr zabrał wówczas ciało męczennika Chubajba, wiadomo jednak, że Amr zginął kilka dni lub miesięcy po wyprawie Ar-Radżi, która miała miejsce w miesiącu safar czwartego roku hidżry – być może historycy mylą obie wyprawy. Bóg wie lepiej.


Oto wyprawy i operacje wojskowe przeprowadzone po Bitwie Frakcji oraz ukaraniu Banu Kurajza. W żadnej z ekspedycji nie doszło do większej walki. Zadaniem tych wypraw było wzbudzenie strachu wśród Beduinów i innych nieprzyjaciół islamu.

Badając historię tego okresu dochodzimy do wniosku, iż po Bitwie Frakcji wydarzenia zaczęły toczyć się szybciej. Nadzieja wrogów islamu na położenie kresu misji muzułmańskiej malała coraz bardziej. Pomyślny rozwój wydarzeń stał się jeszcze lepiej widoczny po zawarciu paktu w Al-Hudajbija, który nie był niczym innym, jak potwierdzeniem siły islamu i utwierdzeniem jego obecności na Półwyspie Arabskim.


145. Ar. al-chabat.
146. Odpowiednik insygniów koronacyjnych; jak wcześniej wspominał autor, Abd Allah bin Ubajj miał zostać królem plemion arabskich z Medyny (przyp. tłum.).
147. Koran, 33:20.
148. Koran, 33:1.
149. Koran, 9:47
150. Koran, 63:1-8.
151. Koran, 12:18.
152. Koran, 24:11-19.
153. Zgodnie z innym wersetem z sury An-Nur, zob. Koran 24:4 (przyp. red. pol.).
154. To on przed bitwą Badr najechał na pastwiska Medyny, co znane jest jako wyprawa Safwan, a następnie przyjął islam. Zginął, kiedy muzułmanie wkraczali do Mekki.
155. Ludzie nieprzyjaźnie nastawieni do islamu często przywołują to wydarzenie, jako dowód rzekomej ignorancji Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Warto zatem dodać, że przeprowadzone w naszych czasach badania naukowe dowiodły, że mocz wielbłąda nie zawiera składników szkodliwych dla człowieka, a taka kuracja jest nieszkodliwa (przyp. red. pol.).

 

 

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.