Pochodzenie Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i jego rodzina

Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) urodził się w poniedziałek dziewiątego dnia miesiąca rabi al-awwal w roku, który Arabowie nazwali Rokiem Słonia, od nieudanej wyprawy Abrahy na Mekkę, co wedle historyków odpowiada dwudziestemu bądź dwudziestemu pierwszemu dniu kwietnia 571 roku po narodzinach Jezusa.


Relacjonowano, że narodzinom Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) towarzyszyły różne znaki – na przykład jego matka zobaczyła światło, które oświeciło zamki Syrii, a w Persji zatrząsł się pałac królewski i po raz pierwszy zgasł święty wieczny ogień.

Kiedy matka Muhammada, Amina, zawiadomiła Abd al-Muttaliba o narodzinach wnuka, ten wziął go i poszedł z nim do Kaby, żeby podziękować Bogu, po czym nadał dziecku imię Muhammad, co znaczy Wychwalony albo Wysławiony. Co ciekawe, chociaż samo słowo jest czysto arabskie, takie imię nie było znane u Arabów. Zgodnie z tradycją sięgającą czasów Abrahama, pokój z nim, siódmego dnia po narodzinach Muhammad został obrzezany, a obrzezania dokonał Abd al-Muttalib.

Pierwszą jego karmicielką – po matce – była Saubijja, niewolnica Abu Lahaba. Przed Muhammadem karmiła Hamzę ibn Abd al-Muttaliba, a po nim Abu Salmę ibn Abd al-Asada al-Machzumiego.

3.1 U plemienia Banu Sad

W tamtych czasach pośród Arabów osiadłych panował zwyczaj szukania dla małego dziecka karmicielki spoza miasta, najczęściej spośród Beduinów, którym zwykle oddawano dzieci na wychowanie. Na pustyni było mniej chorób i nieczystości, a powietrze było zdrowsze; dzieci lepiej się wychowywały i stawały się bardziej zahartowane. Dlatego mały Muhammad również został oddany do wykarmienia kobiecie beduińskiej – Halimie bint Abi Zu’ajb z plemienia Banu Sad, a oto w jaki sposób to się stało:

Pewnego razu kobiety z plemienia Banu Sad w towarzystwie swoich mężów jechały do Mekki, by znaleźć dzieci, które mogłyby wziąć na wykarmienie za wynagrodzeniem. Był to bardzo suchy rok, a ludzie z plemienia cierpieli głód. Halima relacjonowała, że ona i jej mąż nie mogli spać w nocy przez ich małego synka, który płakał z głodu. Kiedy dotarli do Mekki, okazało się, że wszystkie dzieci już zostały zabrane do wykarmienia i pozostał tylko mały Muhammad, za którego wykarmienie nie można było spodziewać się dużego wynagrodzenia, ponieważ jego ojciec już nie żył. Mimo to mąż Halimy powiedział: „Trudno, weźmy tego sierotę, może Bóg przyniesie nam dzięki temu jakieś błogosławieństwo”.


Kiedy Halima z dzieckiem i z mężem wracała do siebie, okazało się, że i ona, i wielbłądzica mają nagle bardzo dużo pokarmu, tak że mleka starczyło i dla dorosłych, i dla dzieci. Spędzili bardzo spokojną noc, którą później Halima nazwała najlepszą nocą w życiu, a kiedy się obudzili, jej mąż powiedział, że dziecko, które wzięli na wykarmienie, musi być błogosławione.

Później, kiedy już wrócili do wioski, okazało się, że owce Halimy i jej męża miały wymiona pełne mleka, gdy owce ich współplemieńców były wychudzone i pozbawione pokarmu. Ich sąsiedzi postanowili wypasać swoje owce tam, gdzie robił to pasterz Halimy, lecz mimo to wracały głodne. Tak było przez cały czas ich opieki nad Muhammadem, aż skończył on dwa lata (wtedy najczęściej Beduini oddawali dzieci, którymi się opiekowali, ich rodzicom). Halima i jej mąż pojechali do Mekki i poprosili Aminę, żeby jej dziecko, ze względu na jego błogosławieństwo, mogło jeszcze trochę pozostać z nimi, a ta chętnie się na to zgodziła.

3.2 Powrót do matki i opieka dziadka

Relacjonowano, że dwa bądź trzy lata później mleczny brat Muhammada zobaczył, jak do przyszłego proroka przyszedł mężczyzna (wedle relacji Archanioł Gabriel), który otworzył mu klatkę piersiową, wyjął z niej serce, a z serca kawałek tkanki, i powiedziawszy: „Właśnie usunąłem z ciebie część pochodzącą od Szatana”, włożył je z powrotem. Wtedy Halima i jej mąż przestraszyli się, że dziecko może od tego ciężko zachorować albo umrzeć, pojechali z nim do Mekki i oddali je matce, choć ta zapewniała ich, że chłopiec jest pod opieką Boga i nie stanie mu się nic złego.

Kiedy Muhammad miał sześć lat, wraz z matką i dziadkiem Abd al-Muttalibem pojechali odwiedzić grób Abd Allaha, ojca Muhammada, w oddalonej od Mekki o około pięćset
kilometrów miejscowości Jasrib – późniejszej Medynie. Spędzili tam około miesiąca, a w drodze powrotnej Amina zachorowała i zmarła.

Po śmierci matki opiekę nad osieroconym chłopcem przejął dziadek Abd al-Muttalib. Bardzo kochał swojego dotkniętego nieszczęściami wnuka, a nawet traktował go lepiej niż własnych synów. Relacjonował Ibn Hiszam, że w cieniu Kaby znajdowała się mata Abd al-Muttaliba, na której – z szacunku dla ojca – nie siadał żaden z jego synów. Jednak gdy na matę wchodził mały Muhammad, a jego stryjowie nie pozwalali mu na nią wejść, Abd al-Muttalib mówił im:
– Zostawcie go, bo na Boga, to nadzwyczajny chłopak!

Gdy Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) miał osiem lat, dwa miesiące i dziesięć dni, jego dziadek Abd al-Muttalib zmarł w Mekce. Tuż przed swoją śmiercią postanowił przekazać opiekę nad wnukiem stryjowi Muhammada Abu Talibowi, który później spełnił swoją powinność najlepiej, jak mógł.

3.3. Pustelnik Bahira

Abu Talib, podobnie jak większość Kurajszytów, zarabiał na życie głównie poprzez handel. Kiedy Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) miał dwanaście lat, po raz pierwszy wziął udział w podróży karawany Abu Taliba do Syrii. Karawana dotarła do twierdzy Busra, która leżała na terytorium podporządkowanych Bizancjum plemion arabskich. Mieszkał tam pustelnik chrześcijański o imieniu Sergiusz, znany pod przydomkiem Bahira. Nigdy nie wychodził do pogańskich Arabów, żeby się z nimi przywitać czy porozmawiać, jednak wtedy opuścił swoją pustelnię, podszedł do karawany Abu Taliba, poczęstował jej uczestników jedzeniem, a następnie wziął młodego Muhammada za rękę i powiedział:
– To władca światów. To właśnie jego zesłał Bóg jako Miłosierdzie dla światów.
Abu Talib spytał go:
– Skąd to wiesz?
Mnich odparł:
– Gdy przybywaliście ze strony Al-Akaby, widziałem, jak drzewa i kamienie oddały mu pokłon, a one nie kłaniają się tak przed nikim, jak tylko przed prorokiem. Rozpoznałem go też po widocznym na jego lewej łopatce znamieniu proroctwa w kształcie jabłka. Zapowiedzi jego przyjścia są w naszych księgach.

Bahira następnie poprosił Abu Taliba, by ten odesłał chłopca do Mekki, bał się bowiem, że jeśli żydzi (wyznawcy judaizmu) rozpoznają w nim proroka, mogą zrobić mu krzywdę. Abu Talib przyczynił się do jego prośby.

Gdy Muhammad miał piętnaście lat, wybuchła wojna między plemionami Kurajsz i Kinana z jednej strony, a plemieniem Kajs z drugiej, zwana też Wojną Profanacji, jako że w jej trakcie naruszano świętość Kaby i świętych miesięcy. Młody Muhammad wziął w tej wojnie bierny udział – pomagał wyrabiać strzały do łuków dla wojowników.

3.4 Pakt Al-Fudul

Tuż po zakończeniu wojny zamieszkujące Mekkę klany kurajszyckie zawarły między sobą tzw. Pakt Al-Fudul. Na jego mocy rody zobowiązały się do pilnowania, aby w Mekce nikt nie doznał krzywdy ani niesprawiedliwości, a każdy pokrzywdzony miał prawo do wsparcia – niezależnie od tego, z jakiego plemienia pochodził i kim był czyniący krzywdę. Sygnatariusze zobowiązali się ponadto do powstania przeciwko wyrządzającemu niesprawiedliwość, póki ten nie naprawi swojego czynu. Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) był świadkiem zawarcia tego paktu. Relacjonowano, że już po otrzymaniu Objawienia powiedział: „Byłem świadkiem, jak w domu Abd Allaha bin Dżada’ana zawarto pakt, który był dla mnie cenniejszy niż najlepszy gatunek wielbłądów. Gdybym po objawieniu mi islamu został zaproszony do zawarcia podobnego paktu, zrobiłbym to”.

Pakt Al-Fudul przeciwstawiał się zwyczajom epoki dżahilijji, kiedy to jedyną siłą, która chroniła człowieka przez niesprawiedliwością, było jego własne plemię. Przykładem wprowadzenia umowy w życie był przypadek, gdy pewien człowiek z klanu Zubajd przybył do Mekki w celach handlowych. Al-As ibn Wa’il as-Sahmi wziął od niego towar, lecz nie zapłacił zań. Oszukany kupiec wezwał na pomoc swoich sprzymierzeńców z różnych klanów kurajszyckich, lecz tamci nie zwrócili na niego uwagi. Wówczas wspiął się na górę i wygłosił z niej wiersz, w którym opisał swoją krzywdę. Az-Zubajr bin Abd al-Muttalib zainteresował się sprawą i zebrał sygnatariuszy paktu, którzy następnie zmusili Al-Asa bin Wa’ila do oddania sprzedawcy należności za towar.

3.5 Małżeństwo z Chadidżą

Gdy Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) osiągnął wiek dorosły, nie posiadał jeszcze określonego zajęcia, choć relacje podają, że wypasał owce na terenach plemienia Banu Sad, a także dla mieszkańców Mekki. Kiedy osiągnął dwudziesty piąty rok życia, zatrudniła go bardzo bogata i szanowana wdowa Chadidża. Prowadziła interes polegający na tym, że powierzała pewną sumę pieniędzy komuś, kto wyjeżdżał z nimi, obracał tym majątkiem, a po jego powrocie dzielono zysk na określonych zasadach. Gdy usłyszała o uczciwości i prawdomówności Muhammada, przekazała mu część swoich pieniędzy i wysłała go do Syrii w towarzystwie jej niewolnika o imieniu Majsara, który po powrocie opowiedział swej pani o rzetelności, rozsądku, prawości i uczciwości Muhammada. Wtedy Chadidża, o której rękę bezskutecznie starali się liczni wodzowie plemienni, postanowiła złożyć mu propozycję małżeństwa, którą przekazała przez swoją przyjaciółkę Nafisę, a Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) propozycję przyjął.
Muhammad miał wtedy dwadzieścia pięć lat, a Chadidża czterdzieści. Kandydat na męża zapytał jeszcze o radę swoich stryjów, a oni zgodzili się i poszli do stryja Chadidży, żeby odbyć zaręczyny. Darem ślubnym (ar. mahr) od pana młodego było dwadzieścia wielbłądów.

Warto pamiętać, że dopóki Chadidża żyła, Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie ożenił się z żadną inną kobietą, a niemal wszystkie jego dzieci: syna Al-Kasima, córki Zajnab, Rukajję, Umm Kulsum oraz Fatimę urodziła mu Chadidża. Jedynym wyjątkiem był syn Proroka i Marii Koptyjki imieniem Ibrahim. Obaj synowie Muhammada umarli we wczesnym dzieciństwie, a wszystkie jego córki dożyły islamu i wyemigrowały do Medyny, lecz wszystkie zmarły przed śmiercią ojca – prócz Fatimy, która przeżyła go o sześć miesięcy.

3.6 Odbudowa Kaby

Pięć lat przed Objawieniem, kiedy Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) miał trzydzieści pięć lat, Kurajszyci postanowili odrestaurować Kabę. Budynek był w bardzo złym stanie, nie miał dachu, skradziono także część znajdujących się w jego wnętrzu kosztowności. W dodatku Mekkę nawiedziła wielka powódź, która o mało nie spowodowała całkowitego zawalenia się budowli. Wówczas uznano, że Kabę trzeba odbudować i przywrócić jej świetność religijną. Postanowiono, że w odbudowie mogą brać udział jedynie ludzie prawi i godni zaufania. Początkowo Kurajszyci bali się burzyć ściany świętego miejsca, jednak Walid bin al-Mughira jako pierwszy przystąpił do prac, a gdy ludzie zobaczyli, że nic mu się nie stało, również zajęli się rozbiórką. Zburzono Kabę do fundamentów, zbudowanych przez Proroka Abrahama (niech będzie z nim pokój). Każdemu plemieniu w Mekce powierzono budowę określonej części Kaby. Gdy nastąpił moment ponownego wmurowania Czarnego Kamienia, doszło do kłótni między poszczególnymi plemionami, która omal nie przerodziła się w wojnę, jako że ludzie z każdego szczepu chcieli, żeby ten zaszczyt przypadł komuś spośród nich. Wreszcie postanowiono, że ten, kto pierwszy przyjdzie od strony świątyni, zostanie poproszony o rozstrzygnięcie tej kwestii. Wszyscy obiecali, że podporządkują się decyzji tej osoby. Bóg chciał, że tym człowiekiem okazał się Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Zapytany o zdanie zdjął swój płaszcz i powiedział, żeby położyć na nim Czarny Kamień, a wtedy niech wszyscy wodzowie plemion chwycą za brzegi płaszcza i zaniosą kamień na jego miejsce. Tak zrobiono, a wtedy Muhammad wmurował Czarny Kamień. Wszyscy byli zadowoleni z tej decyzji, a spór został zażegnany.

Datki na odbudowę zaczęły się kończyć, Kurajszyci nie zabudowali więc szerokiego na około sześć łokci fragmentu Kaby, zwanego Al-Hidżr bądź Al-Hatim. Drzwi umieścili na dużej wysokości po to, by jej wnętrze nie było dostępne dla wszystkich. Gdy ściany osiągnęły wysokość piętnastu łokci, zbudowano dach, który następnie oparto na sześciu kolumnach.
Ostatecznie Kaba nabrała formy prostopadłościanu o wysokości piętnastu metrów; długość ściany, w którą wmurowany był czarny kamień (znajdujący się na wysokości półtora metra) oraz przeciwległej wyniosła dziesięć metrów, a ta, w której było wejście (którego próg był na wysokości dwóch metrów) i przeciwległa miały dwanaście metrów.

3.7 Podsumowanie życia Muhammada (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przed otrzymaniem Objawienia

Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) posiadał wiele szlachetnych cech osobistych. Wyróżniał się rozsądkiem, bystrością i przemyślnością. Był człowiekiem małomównym, który wnikliwie obserwował życie ludzi wokół niego. Unikał nikczemnych czynów, a gdy widział jakąś dobrą sprawę, brał w niej udział. W przeciwnym razie powracał do swojej samotności. Nie pił alkoholu, nie jadł mięsa poświęconego bałwanom, nigdy też nie uczestniczył w kulcie bożków. Nienawidził praktyk bałwochwalczych, nie cierpiał także przysięgania na Allat i Al-Uzzę.

Niewątpliwie przeznaczenie chroniło go przed złem. Gdy jego dusza zachęcała go do zabaw doczesnych, kiedy tylko miał ochotę na wzięcie udziału w niewłaściwej rozrywce, interweniowała Opatrzność Boża i odsuwała go od tego. Relacjonował Ibn al-Asir, że Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział:
„Jedynie dwa razy w życiu miałem ochotę zrobić coś, co czynili ludzie dżahilijji, lecz Bóg uchronił mnie od tego. Później ta chęć już nie wracała, zwłaszcza po tym, jak otrzymałem Objawienie. Pewnej nocy poprosiłem chłopaka, który pasł ze mną owce na wyżynie nieopodal Mekki: Popilnuj moich owiec, a ja wejdę w miasto i pobawię się, jak inni młodzi ludzie!, na co tamten odparł: Zgoda. Już gdy byłem przy pierwszych domostwach, usłyszałem muzykę. Spytałem ludzi: Co tam się dzieje?, na co odparli: To wesele. Usiadłem, by posłuchać, lecz Bóg spowodował, że usnąłem, i obudził mnie dopiero żar słońca. Wróciłem do kolegi i powiedziałem mu o tym, co zaszło. Następnego dnia poprosiłem go o to samo, lecz gdy tylko wszedłem do Mekki, zdarzyło mi się to samo, co poprzednio. Od tamtej pory nie miałem ochoty czynić niczego złego”.

Muhammad wyróżniał się wśród swego ludu czystą moralnością, szlachetnymi cechami etycznymi, hojnością i męstwem. Bardzo dbał o dobre stosunki sąsiedzkie, był pełen litości, jego słowa zawsze były szczere, jego obietnica zawsze spełniana, jego czyny zawsze najszlachetniejsze. Jako że posiadał tak wiele szlachetnych cech, jego lud nadał mu przydomek Al-Amin (Godny Zaufania). Relacjonowano, że Matka Wiernych Chadidża (niech Bóg będzie z niej zadowolony) powiedziała o Proroku: „Dba o dobre stosunki rodzinne, pomaga biednym i potrzebującym, przyjmuje gości i hojnie ich obdarza, cierpliwie kroczy drogą prawdy”.

3.8 Tuż przed Objawieniem

Gdy Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zbliżał się do czterdziestego roku życia, nabrał zwyczaju udawania się do groty Hira na modlitwę i rozmyślania o otaczającym go świecie. Grota o wysokości czterech i szerokości jednego i trzech czwartych łokcia była położona na zboczu góry An-Nur (co po arabsku znaczy Światło) – około trzech kilometrów od Mekki. Tam Muhammad spędzał zwykle cały miesiąc ramadan, a jego rodzina pozostawała w pobliżu. Zabierał ze sobą jedynie wodę i placki jęczmienne, którymi dzielił się z odwiedzającymi go biedakami. Bałwochwalcze praktyki jego ludu budziły w nim niechęć, jednakże nie posiadał określonego wyznania ani drogi życiowej, którą by stąpał.
Postanowienie Muhammada, by na jakiś czas izolować się od ludzi, wynikało z wielkiego planu Boga wobec niego. Dusza człowieka, który ma wpłynąć na losy ludzkości i przemienić jej oblicze, musi przez pewien czas przebywać w izolacji i samotności, z dala od ziemskich spraw, pędu życia i zaprzątających umysł drobnych zmartwień codziennych.
I tak oto trzy lata, przez które Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) spędzał pewien czas w odosobnieniu, przygotowywały go do poniesienia wielkiej misji, zmiany oblicza Ziemi i biegu dziejów ludzkich. Trzy lata rozmyślał o sprawach metafizycznych, z którymi w końcu, za pozwoleniem Boga, przyszło mu się zetknąć.

Gdy Muhammad skończył czterdzieści lat i osiągnął pełną dojrzałość duchową (niektórzy utrzymują, że zwykle w tym wieku Wysłannicy dostają misję od Boga), zaczęły pojawiać się zwiastuny jego misji w postaci snów proroczych, które zalicza się do jednego z czterdziestu sześciu elementów proroctwa. Sześć miesięcy później, trzy lata od rozpoczęcia medytacji w grocie Hira, w miesiącu ramadan, Bóg zechciał zesłać obficie Swą Łaskę mieszkańcom Ziemi i obdarzyć Muhammada (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) misją proroczą, a archanioł Gabriel przyniósł mu pierwsze wersety Koranu [7].


7. Według Ibn Hadżara i Al-Bajhakiego sny prorocze pojawiały się w przeciągu sześciu miesięcy, tak więc początek misji proroczej przypadł na miesiąc, w którym narodził się Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), czyli rabi al-awwal.

 

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.