Odebranie Mekki z rąk bałwochwalców

Ibn al-Kajjim mówi, że wyprawa do Mekki zakończyła się największym zwycięstwem, jakim Bóg uhonorował swoją religię, swojego Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), wojowników walczących na Jego drodze i wiernych, którzy kroczą drogą prostą. Dzięki temu zwycięstwu odzyskany dla islamu został Święty Dom, w kierunku którego do dzisiaj przy modlitwie zwracają się wszyscy muzułmanie. Zarówno Ziemia, jak i niebiosa nigdy nie były świadkami większego zwycięstwa. Było one preludium do nowej ery, do epoki dominacji islamu i wielu nawróceń na religię Boga.

28.1 Przyczyny wyprawy

Zgodnie z warunkami układu z Al-Hudajbija plemiona arabskie miały cieszyć się pełną swobodą w zawieraniu sojuszów. Poszczególne klany mogły przyłączać się zarówno do Kurajszytów, jak i do muzułmanów, a gdy któryś z nich byłby atakowany lub zagrożony napaścią, jego sprzymierzeńcy mieli udzielić mu wsparcia.
Jak mówiliśmy, Banu Bakr dołączyli do Kurajszytów, a Banu Chuza’a do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Przez pewien czas między tymi dwoma klanami panował pokój, jednak wreszcie złe nawyki czasów dżahilijji wzięły górę nad uczciwością. W ósmym roku hidżry Banu Bakr znienacka zaatakowali Banu Chuza’a, a Kurajszyci wsparli swoich sprzymierzeńców. Do starcia doszło w miejscu o nazwie Al-Watir. Atakowani ze wszystkich stron Banu Chuza’a szukali schronienia na świętym terenie Mekki, jednak ich wrogów zaślepiła żądza krwi i przywódca Banu Bakr o imieniu Nawfal rozkazał zmasakrować przeciwników, łamiąc wszelkie prawa, naruszając świętość ziemi, na której przelewanie krwi było zakazane, oraz dając dowód barbarzyństwa i wrogości wobec muzułmanów i ich sojuszników. Ci spośród Chuza’a, którzy ocaleli, schronili się w Mekce w domu Badila bin Waraki i w domu ich sojusznika o imieniu Rafi.


Inni spośród ocalałych udali się do Medyny, prosząc Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by wydał sprawiedliwy sąd o tej sprawie. Pierwszym był Amr bin Salim al-Chuza’i, który przybył do Medyny, wszedł do meczetu, poskarżył się siedzącemu wśród towarzyszy Wysłannikowi (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i poprosił o pomoc. Prorok odpowiedział: „Twoja krzywda, Amrze, zostanie pomszczona”. Po chwili na niebie pojawiły się chmury, a wtedy Prorok Muhammad oznajmił, że zwiastują one zwycięstwo.
Następnie do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przybył Badil bin Waraka. Opowiedział on o wszystkim, co się wydarzyło, a następnie powrócił do Mekki.

28.2 Abu Sufjan w Medynie

Bitwa pod Al-Watir była równoznaczna z zerwaniem pokoju, zawartego w Al-Hudajbija. Kurajszyci szybko zrozumieli, że wspierając Banu Bakr, zrobili wielki błąd, ponieważ po zerwaniu traktatu muzułmanie mogli zaatakować w każdej chwili. Postanowiono, że do Medyny uda się jeden z przywódców Mekkańczyków, Abu Sufjan bin Harb. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przewidział, co postanowią zrobić przeciwnicy, ponieważ nie mając jeszcze żadnych wiadomości, powiedział do swoich towarzyszy: „Wkrótce przybędzie Abu Sufjan, który będzie chciał ponownie zawrzeć pokój”.
Abu Sufjan wyruszył z Mekki, a po drodze minął się z Badilem bin Waraką, który właśnie wracał z Medyny.
– Skąd wracasz? – zapytał Abu Sufjan.
– Jechałem przez tereny Chuza’a na wybrzeżu, a później tą doliną – odpowiedział Badil.
– A nie odwiedziłeś czasami Muhammada? – spytał Abu Sufjan.
– Nie – odparł Badil, a następnie ruszył w stronę Mekki.
Abu Sufjan powiedział wtedy do siebie, że jeśli Badil był w Medynie, to na pewno wziął pestki daktyli jako paszę dla swojego wierzchowca. Znalazł miejsce, gdzie tamten zatrzymał się na postój, roztarł w palcach trochę łajna i zobaczył pestki. Wtedy powiedział do siebie: „Przysięgam na Boga, że Badil widział się z Muhammadem!”
Po przyjeździe do Medyny Abu Sufjan chciał zatrzymać się w domu swojej córki, która nazywała się Umm Habiba i była jedną z żon Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Udał się do niej, jednak kiedy chciał usiąść na dywanie, Umm Habiba szybko go zwinęła, na co on powiedział:
– Moja córko, nie myślisz chyba, że nie jestem godzien, by siedzieć na twym dywanie?
– To jest dywan Proroka – odpowiedziała – a ty jesteś nieczystym poganinem.
– Na Boga – zawołał Abu Sufjan – od naszego ostatniego spotkania dotknęło cię zło!
Oburzony zachowanie córki, Abu Sufjan opuścił jej dom i udał się na spotkanie z Wysłannikiem Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Prorok, obawiając się kolejnego złamania paktów przez Kurajszytów, nie chciał odnawiać traktatu o pokoju ani zawierać nowego. Abu Sufjan udał się zatem do Abu Bakra i prosił, by ten wstawił się za nim u Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), jednak Abu Bakr odmówił. Z tą samą prośbą Abu Sufjan udał się do Umara bin al-Chattaba, ale i ten odmówił, w dodatku traktując Mekkańczyka dość opryskliwie. Ostatnią nadzieją Kurajszyty był Ali bin Abi Talib, którego Abu Sufjan zastał akurat w towarzystwie Fatimy i ich małego synka Al-Hasana. Błagał go o pomoc takimi oto słowami:
– Ali, jesteś najbardziej miłosiernym spośród ludzi, a ja przychodzę do ciebie w wielkiej potrzebie. Nie pozwól, bym zawiódł się na tobie i wstaw się za mną u Muhammada.
– Biada ci, Abu Sufjanie – odpowiedział Ali. – Jeśli Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) podjął już decyzję, to ja na pewno mu się nie sprzeciwię.
Wtedy Abu Sufjan zwrócił się do Fatimy:
– Czy nie mogłabyś przekonać swojego syna, by wstawił się za mną? Uczynię jego i jego ród panami Arabów aż do końca świata!
– On jest za mały, by wstawić się za tobą – odpowiedziała Fatima. – Nikt z całej Medyny nie może wstawić się za tobą przed Prorokiem.
Świat pociemniał przed oczami Abu Sufjana, który znowu zwrócił się do Alego:
– Posiadaczu dobra, widzę, że wszystko obraca się przeciwko mnie. Poradź mi, co mam robić.
– Na Boga – powiedział Ali – nie widzę dla ciebie żadnego wyjścia. Jesteś przecież wodzem Banu Kinana. Poszukaj kogoś, kto zapewni ci ochronę [182].
– Czy to poprawi moją sytuację? – spytał Abu Sufjan.
– Na Boga, nie sądzę – odparł Ali – ale nic innego nie przychodzi mi do głowy.
Wtedy Abu Sufjan poszedł do meczetu, stanął między ludźmi i powiedział:
– O, ludzie, szukam kogoś spośród was, kto da mi ochronę.
Gdy nikt mu nie odpowiedział, wyszedł z meczetu, wsiadł na swojego wielbłąda i zrozpaczony powrócił do Mekki, gdzie Kurajszyci zapytali, co osiągnął.
– Byłem u Muhammada – odparł – ale, na Boga, nic mi nie odpowiedział. Poszedłem do Ibn Abu Kuhafy i nie znalazłem u niego dobra. Poszedłem do Umara, a on potraktował mnie wrogo. Poszedłem do Alego, który był najłagodniejszy ze wszystkich ludzi, poradził mi, bym coś zrobił, ale na Boga, nie wiem, czy pomogło mi to chociaż trochę.
– Co zrobiłeś? – spytali Kurajszyci.
– Poprosiłem, by ktoś z nich zapewnił mi ochronę – odpowiedział Abu Sufjan.
– Czy Muhammad zmienił zdanie?
– Nie.
– Więc tylko zażartowali sobie z ciebie!
– Na Boga, nie, ale to wszystko, co mnie tam spotkało.
At-Tabari przekazał, że jeszcze przed przybyciem posłów z Banu Chuza’a i Abu Sufjana Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) polecił Aiszy, by zaczęła przygotowywać się do drogi, a nakazał jej czynić takie przygotowania, jakie czyni się przed wyruszeniem na wojnę. Gdy Abu Bakr zobaczył, jak jego córka przygotowuje się do wymarszu, bardzo się zdziwił i zapytał:
– Do czego tak się przygotowujesz?
– Na Boga, sama nie wiem, co się dzieje – odpowiedziała.
– To nie jest czas wypraw wojennych, gdzie więc chce wyruszyć Wysłannik Boga? – zastanawiał się Abu Bakr.
– Na Boga, nie mam pojęcia – odparła Aisza.
Trzy dni później do Medyny przybył Amr bin Salim na czele czterdziestu jeźdźców, a następnie przyjechał Abu Sufjan z propozycjami pokoju. Gdy zostały one odrzucone przez Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), nie było już żadnych wątpliwości, że nadszedł czas wyruszenia przeciwko Kurajszytom.

28.3 Przygotowania i wymarsz

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie chciał, by Kurajszyci wiedzieli o jego planach, wysłał więc ośmioosobową grupę wojowników pod komendą Katady bin Rabiego (czy bin Rabi’a?). Mieli oni zaatakować Edam – miejsce położone niedaleko Medyny. Prorok chciał, by jego wrogowie skupili swoją uwagę na tej mało znaczącej akcji, podczas gdy on przygotowywał się do wyprawy na Mekkę. Był ramadan ósmego roku hidżry.
Wrogowie Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie wiedzieli, gdzie planuje on zaatakować. Jednak wtedy jeden z najbardziej oddanych towarzyszy Proroka o imieniu Hatib dopuścił się zdrady. Przekazał pewnej kobiecie list, który miała ona zawieźć do Mekki, a w którym opisał on zamierzenia Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Prorok otrzymał jednak objawienie, które powiadomiło go o wszystkim, a wtedy wysłał za tą kobietą Alego i Al-Mikdada. Dogonili ją i znaleźli przy niej list, z którym powrócili do Medyny.


Kiedy Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zapytał Hatiba, co skłoniło go do takiego postępku, ten odpowiedział:
– O, Wysłanniku Boga! Nie jestem spokrewniony z Kurajszytami, jestem jednak życzliwym przyjacielem niektórych spośród nich. Moja rodzina przebywa w Mekce i nie ma nikogo, kto by się nimi zaopiekował. Moja sytuacja różni się od sytuacji innych emirantów, których rodziny są spokrewnione z Kurajszytami. Chciałem tylko zapewnić bezpieczeństwo moim dzieciom. Przysięgam na Boga, że nie stałem się apostatą, a list wysłałem jedynie z tych powodów, o których ci powiedziałem.
Umar chciał, by Hatibowi ścięto głowę, ale Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział:
– Hatib walczył razem z nami w bitwie pod Badr. Jak możesz oskarżać go o hipokryzję? Bóg wybacza tym, którzy walczą na jego drodze.
Następnie zwrócił się do Hatiba i powiedział:
– Jesteś wolny, wybaczyłem ci.
Przez udaremnienie planu Hatiba Bóg sprawił, że Kurajszyci aż do końca nie otrzymali żadnych wiadomości o przygotowaniach poczynionych przez muzułmanów.
Namiestnikiem Medyny na czas nieobecności Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) został Abu Ruhm al-Ghifari. Po zakończeniu ostatnich przygotowań Prorok wyruszył dziesiątego dnia miesiąca ramadan ósmego roku hidżry na czele armii, która liczyła aż dziesięć tysięcy wojowników.

28.4 Droga do Mekki

Ostatnia emigracja

Kiedy wojsko dotarło do Al-Dżuhfa, do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dołączył wraz z rodziną jego stryj, Al-Abbas bin Abd Al-Muttalib [183]. Z kolei w Al-Abwa do muzułmanów przyłączyli się dwaj kuzyni Proroka, Abu Sufjan bin al-Haris i Abd Allah bin Umajja. Nie byli oni mile widziani, ponieważ w przeszłości prześladowali muzułmanów i obrażali ich, używając wyjątkowo obelżywych słów. Ali bin Abi Talib poradził Abu Sufjanowi, by ten udał się do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i prosił go o przebaczenie tak, jak niegdyś zrobili to bracia Józefa:
„Oni powiedzieli: Na Boga! Bóg wyróżnił ciebie ponad nami, a my z pewnością byliśmy grzesznikami!” [184]
Abu Sufjan zrobił dokładnie to, co doradził mu Ali, a wtedy Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział:

„On powiedział: Niech żadna nagana nie spadnie dziś na was! Niech Bóg wam przebaczy! On jest Najmiłosierniejszy z tych, którzy czynią miłosierdzie!” [185]

Następnie Abu Sufjan wyrecytował specjalnie ułożony na tę okazję wiersz, w którym dziękował Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) za jego wyrozumiałość, i zaświadczał, że jedyną prawdziwą religią jest islam:


„Zaprawdę, gdy niegdyś nosiłem chorągiew wojenną,
Kawaleria bogini Allat miażdżyła wojska Muhammada.
Błądziłem niczym w ciemnościach nocy,
Lecz dał mi schronienie, bym poszedł drogą prostą,
Poprowadził mnie, zmienił duszę mą i pokazał mi Boga
Ten, którego okrutnie prześladowałem”.
Po tych słowach Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) położył swoją dłoń na piersi Abu Sufjana i powiedział: „Oj, prześladowałeś…”

Obóz w Mar az-Zahran

Muzułmanie ruszyli dalej, aż dotarli do źródeł Al-Kadid, gdzie przerwali post (zachowywali go mimo podróży). Następnie dotarli do Mar az-Zahran w sąsiedztwie Mekki, gdzie Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nakazał rozbić obóz. Kurajszyci cały czas nie wiedzieli, że wielka armia muzułmanów jest blisko, ale Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie chciał atakować z zaskoczenia, zaś pragnął uniknąć rozlewu krwi. Rozkazał więc wszystkim, by rozpalili jak najwięcej ognisk, przy których mogliby ogrzać się i przyrządzić ciepły posiłek. Prorok Muhammad miał nadzieję, że gdy Kurajszyci zobaczą te ogniska, zorientują się, jak wielka jest armia muzułmanów i być może poddadzą się bez walki, co pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnych ofiar po obu stronach.
Nadzór nad wartownikami tej nocy sprawował Umar bin al-Chattab.

Abu Sufjan przyjmuje islam

Kurajszyci rzeczywiście zobaczyli wielką liczbę ognisk, a trzej spośród ich przywódców – byli to Abu Sufjan bin Harb (oczywiście nie należy go mylić z Abu Sufjanem bin al-Harisem), Hakim bin Hizam i Budajl bin Waraka – zdecydowali, że udadzą się tam, gdzie je rozpalono, żeby przekonać się, jakie wojsko przy nich obozuje. Po drodze napotkali stryja Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) Al-Abbasa, który później relacjonował:
„Stałem się niewolnikiem nauki Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), gdy tylko usłyszałem ich rozmowę. Abu Sufjan mówił:
– Nigdy jeszcze nie widziałem tylu rozpalonych ognisk ani tak licznej armii.
– Na Boga, to Chuza’a, szykujący się do wojny – powiedział Budajl.
– Chuza’a nie są aż tak liczni, to nie może być ich armia – odparł Abu Sufjan.
Wówczas odezwałem się głośno:
– Abu Handala?
Abu Sufjan poznał mój głos i odpowiedział:
– Abu Fadl?
– Tak – odparłem.
– Co się dzieje? – zapytał.
– To Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który wraz ze swoimi ludźmi wyruszył na Kurajszytów – powiedziałem.
– Co to za podstęp? – spytał Abu Sufjan.
– Wsiądź na mojego muła razem ze mną – powiedziałem – i pojedziemy do namiotu Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).”.
Relacjonuje Abu Sufjan:
„Wsiadłem na tego muła, a za każdym razem, kiedy mijaliśmy jedno z ognisk muzułmanów, pytali oni, kto jedzie, ale widząc naszego wierzchowca, mówili: To stryj Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) jedzie na swoim mule. Szło mi dobrze, aż trafiłem na ognisko, przy którym siedział Umar bin al-Chattab. On również spytał, kto jedzie, a następnie podszedł do nas, rozpoznał mnie i wykrzyknął:
– Abu Sufjan, wróg Boga! Dzięki Bogu, nie jesteś chroniony żadnym paktem!”
Wtedy Al-Abbas popędził muła, dzięki czemu on i Abu Sufjan dotarli do namiotu Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przed Umarem. Ten przybiegł wkrótce po nich i zaczął prosić Proroka, by mógł zabić Abu Sufjana. Wtedy jednak Al-Abbas powiedział, że obiecał mu bezpieczeństwo.
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział do Abu Sufjana:
– Biada ci! Czyż nie przyszedł czas, by zaświadczyć o Jedności Boga i o prawdziwości posłannictwa Muhammada?
Te słowa zmiękczyły serce wodza Mekkańczyków, który zaczął prosić Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) o łaskę, a następnie szczerze i z przekonaniem zaświadczył, że nie ma bóstwa prócz Boga Jedynego, a Muhammad jest Wysłannikiem Boga. Następnie Al-Abbas powiedział Wysłannikowi:
– Abu Sufjan to człowiek, który ma zamiłowanie do przechwałek, daj mu więc coś, z czego będzie dumny.
Wówczas Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) oznajmił, że od tej pory każdy spośród bałwochwalców, który znajdzie schronienie w domu Abu Sufjana, będzie bezpieczny. Bezpieczni mieli być również wszyscy ci, którzy pozostaną w swoich domach lub schronią się na terenie Świętego Meczetu. Jak jednak zobaczymy później, owe przywileje miały nie obejmować kilku najgorszych wrogów islamu, złoczyńców i zbrodniarzy spośród Kurajszytów.

Armia opuszcza Mar az-Zahran

We wtorkowy ranek siedemnastego dnia ramadanu ósmego roku hidżry armia Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) opuściła Mar az-Zahran. Al-Abbas zatrzymał przy sobie Abu Sufjana i razem patrzyli na przemarsz wojowników, by Kurajszyta mógł zobaczyć całą potęgę islamu. Każde plemię niosło swój sztandar, a pochód zamykał oddział emigrantów i pomocników, w którym jechał Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Abu Sufjan zapytał, kim są ci ludzie, a Al-Abbas odpowiedział, że to Prorok Muhammad z najbliższymi towarzyszami.
– Żadna armia, nieważne jak potężna, nie byłaby w stanie pokonać tych ludzi – powiedział wtedy Abu Sufjan. – Przysięgam na Boga, nikt już nie jest w stanie powstrzymać syna twojego brata.
– To jest potęga Proroctwa – powiedział Al-Abbas, a Abu Sufjan przyznał mu rację.
Chorągiew pomocników niósł Sad bin Ubada, a gdy mijał on Abu Sufjana, powiedział do niego:
– Dzisiaj będziemy świadkami wielkiej walki, a ty nie będziesz mógł schronić się przy Kabie! Dzisiaj będziemy świadkami upokorzenia Kurajszytów!
Wtedy Abu Sufjan poskarżył się Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który rozgniewany rzekł:
– Dzisiaj świętość Kaby będzie zachowana, a Kurajszyci będą uhonorowani.
Po tym przykrym zajściu Sad stracił zaszczyt niesienia sztandaru, który według jednej relacji przejął jego syn Kajs, a według innej Az-Zubajr.

28.5 Wkroczenie do Mekki

Kiedy zakończył się przemarsz armii muzułmanów, Al-Abbas poradził Abu Sufjanowi, by ten udał się szybko do Mekki i namówił innych Kurajszytów do poddania się bez walki. Abu Sufjan tak uczynił, a gdy tylko znalazł się w Mekce, zaczął wołać:
– O, Kurajszyci! Oto Muhammad przybywa z armią, której nie możecie stawić czoła, ale każdy, kto wejdzie do mojego domu, będzie bezpieczny!
Jego żona Hind była tym oburzona i zaczęła szarpać swojego męża za wąsy, przeklinając jego tchórzostwo. Abu Sufjan wołał dalej:
– O, Kurajszyci! Oto Muhammad przybywa z armią, której nie możecie stawić czoła, ale każdy, kto wejdzie do mojego domu, będzie bezpieczny!
– Oby Bóg cię zgładził! – odpowiedzieli mu. – Co nam pomoże twój dom?
– Kto pozostanie w swoim domu i zamknie drzwi, ten będzie bezpieczny! – wołał Abu Sufjan. – Kto schroni się przy Kabie, ten będzie bezpieczny!
Mekkańczycy nadal obrażali Abu Sufjana, jednak szybko rozpierzchli się, kryjąc się w swoich domach lub w Świętym Meczecie. Jedynie najbardziej zatwardziali bałwochwalcy, tacy jak Akrama bin Abi Dżahl, Safwan bin Umajja czy Suhajl bin Amr zebrali się w Chandama, gotowi walczyć do ostatniej kropli krwi. Wśród nich stał również jeden uzbrojony mężczyzna z plemienia Banu Bakr – Hamas bin Kajs.
– Po co ci broń? – spytała jego żona.
– Muhammad i jego towarzysze przybyli.
– Na Boga, Muhammad i jego towarzysze nie uczynią nic złego.
– Chciałbym wziąć kilku z nich do niewoli, by ci służyli!
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyznaczył Chalida bin al-Walida na dowódcę prawej flanki, którą tworzyły plemiona Aslam, Sulaim, Ghifar, Muzajna i Dżuhajna. Mieli oni wkroczyć do Mekki niżej położonymi drogami. Az-Zubajr bin Awwam dzierżył sztandar, dowodził lewą flanką i miał wkroczyć do Mekki górnymi ścieżkami. Abu Ubajda dowodził piechotą, która miała wejść do miasta od strony doliny. Wszyscy dowódcy otrzymali rozkazy, by nie zabijać nikogo, a siły używać jedynie w obronie własnej.
Oddziały armii muzułmańskiej wkroczyły do Mekki, postępując zgodnie z planem Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Ludziom Chalida bin al-Walida udało się dotrzeć do centrum miasta, nie obeszło się jednak bez walki, bowiem bałwochwalcy (był wśród nich Hamas bin Kajs) urządzili zasadzkę.
Po starciu Hamas przyszedł do swojego domu i powiedział do żony:
– Zamknij za mną drzwi.
– Co się dzieje? – zapytała, a on odpowiedział:
– Och, gdybyś widziała tę walkę! Safwan i Akrama uciekli, a na nas posypały się ciosy muzułmańskich mieczy!
W potyczce zginęło dwóch muzułmanów i dwunastu pogan.
Az-Zubajr dotarł do miejsca, w którym dzisiaj stoi Meczet al-Fath, zatknął tam sztandar muzułmanów, a następnie oczekiwał na przybycie Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Kiedy Prorok tam dotarł, pomodlił się dwa rakaty, dziękując Bogu za wszystkie łaski, które okazał muzułmanom, a przede wszystkim za to wspaniałe zwycięstwo, jakim uhonorował islam.

28.6 W Świętym Meczecie

Zaraz po wspomnianej modlitwie Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) ruszył wraz z grupą emigrantów i pomocników do Świętego Domu Kaby, która jest symbolem Jedności i Potęgi Boga. Była ona otoczona przez przeszło trzysta sześćdziesiąt posągów bożków. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) rozbił je wszystkie, recytując wersety z Koranu:

„I powiedz [Muhammadzie]: Przyszła prawda i zniknął fałsz. Zaprawdę, fałsz musi zniknąć!” [186],

a także

„Powiedz [Muhammadzie]: Przyszła prawda! Nie pojawi się fałsz i nie powróci!” [187]

Następnie Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dokonał okrążenia świętego domu – nie był jednak wtedy w stanie ihram. Na koniec zawołał Usmana bin Talhę, który był strażnikiem Kaby, a ten przekazał Prorokowi klucze do Świętego Domu. W środku były malowidła, przedstawiające Abrahama i Izmaela, rzucających wróżebne strzały. Prorok nakazał je zniszczyć, a zaraz po tym wydarzeniu odprawił modlitwę, stojąc tyłem do wejścia do Kaby.


Kiedy Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dokonywał okrążenia Kaby, pewien człowiek o imieniu Fudal bin Umajr postanowił, że podkradnie się do niego od tyłu i zabije go. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odwrócił się i powiedział Fudalowi, że wie o jego zamiarach, a wtedy tamten od razu przyjął islam.

Przemowa do Kurajszytów

Po modlitwie Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wychwalał swojego Pana, a następnie wszedł na podwyższenie u wejścia do Kaby i przemówił do ludzi następującymi słowami:
„Nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego i nie ma On żadnych współtowarzyszy. Wypełnił On Swoją obietnicę, wspomógł Swojego sługę i zniszczył wszystkie frakcje, które zjednoczyły się przeciw niemu.
Od tej chwili nikt nie ma żadnych przywilejów związanych z jego pochodzeniem lub posiadanym majątkiem, za wyjątkiem tych, które przysługują opiekunom Kaby i nosicielom wody, którzy poją pielgrzymów.
Morderca, któremu rodzina zabitego przebaczyła jego zbrodnię, zawsze musi zapłić dija w wysokości stu wielbłądów, w tym czterdziestu ciężarnych, nawet jeśli zabił nieświadomie lub przypadkowo, zbyt mocno wymachując batem.
O, Kurajszyci! Porzućcie pychę i dumę z czasów dżahilijji! Nie przechwalajcie się swoim pochodzeniem, gdyż wszyscy ludzie pochodzą od Adama, a Adam został stworzony z gliny”.
Następnie Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyrecytował:

„O, ludzie! Oto stworzyliśmy was z mężczyzny i kobiety i uczyniliśmy was ludami i plemionami, abyście się wzajemnie poznawali. Zaprawdę, najbardziej szlachetny spośród was, w obliczu Boga, to najbardziej bogobojny spośród was! Zaprawdę, Bóg jest Wszechwiedzący, dobrze świadomy!” [188].

– O, Kurajszyci – zapytał Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). – jak myślicie, co teraz zamierzam z wami zrobić?
– Sądzimy, że potraktujesz nas łaskawie, szlachetny bracie, synu szlachetnego brata – odpowiedzieli. Wówczas Prorok powiedział:
– Odpowiem wam słowami, jakie dawno temu wypowiedział mój brat Józef: „Niech żadna nagana nie spadnie dziś na was! Niech Bóg wam przebaczy! On jest Najmiłosierniejszy z tych, którzy czynią miłosierdzie!” [189] Idźcie, jesteście wolni.
Po tych słowach Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) usiadł w meczecie. Ali (według innej relacji Al-Abbas) przyniósł mu klucze do Kaby i powiedział:
– Wyznacz kogoś, kto będzie opiekował się Kabą i poił pielgrzymów.
– Gdzie jest Usman bin Talha? – zapytał Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Zawołano Usmana, a Prorok powiedział:
– Usmanie, to klucze do Kaby. Dzisiejszy dzień jest dniem prawości i wierności.
Zgodnie z przekazem Ibn Sada, Wysłannik Boga powiedział Usmanowi: „Ty i twoi potomkowie będziecie nosić wodę dla pielgrzymów, a aż do końca świata”.

Bilal wzywa do modlitwy z dachu Kaby

Gdy nadszedł czas modlitwy, Bilal wspiął się na dach Kaby, żeby wykonać azan. W pobliżu znajdowali się Kurajszyci Itab bin Usajd i Al-Haris bin Hiszam, którym towarzyszył Abu Sufjan bin Harb. Itab, nie mogąc pogodzić się z sytuacją, powiedział: „Bóg uhonorował mojego ojca, zabierając jego duszę przed nadejściem tego dnia”. Wtedy podszedł do nich Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), któremu Bóg przekazał, zostało powiedziane. Al-Haris i Itab powiedzieli: „Przysięgamy na Boga, że byliśmy sami i żaden człowiek nie mógł nas usłyszeć”. Zaraz potem obaj przyjęli islam.
Po modlitwie Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) udał się do domu Umm Hani, gdzie obmył się i pomodlił, by podziękować Bogu za zwycięstwo. Wcześniej Umm Hani udzieliła schronienia dwóm spośród wrogów islamu, którzy obecnie pragnęli okazać skruchę za swoje występki. Prorok powiedział jej: „Bezpieczni są ci, którym udzieliłaś schronienia”.

28.7 Wyroki śmierci i amnestie

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie przebaczył jednak najgorszym zbrodniarzom spośród Kurajszytów, których nic nie mogło ochronić – mieli zostać zabici nawet gdyby kryli się pod zasłoną Kaby.
Abd Allah bin Abi Sarh odszedł od islamu, uciekł do Mekki i występował przeciwko muzułmanom i ich religii. Wykonano na nim wyrok śmierci.
Akrama bin Abi Dżahl próbował walczyć z wiernymi jeszcze wtedy, gdy pokojowo nastawieni muzułmanie wkraczali do Mekki. Później uciekł do Jemenu. Jego żona poprosiła Proroka o zapewnienie mu bezpieczeństwa po powrocie, na co Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) ostatecznie przystał. Akrama wrócił, przyjął islam i stał się dobrym muzułmaninem.
Abd al-Uzza bin Chatal [190] krył się pod zasłoną Kaby, a gdy poinformowano o tym Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), ten powiedział: „Zabijcie go”.
Zabity został również Mikjas bin Sababa. Gdy był on jeszcze muzułmaninem, jeden z pomocników zabił jego brata Hiszama (był to nieszczęśliwy wypadek). Wtedy Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) kazał mordercy zapłacić okup krwi, na co zgodziły się obie strony. Później jednak Mikjas zabił tamtego pomocnika, a następnie wyrzekł się islamu i zbiegł do Mekki.
Ali wykonał wyrok śmierci na poganinie o imieniu Al-Huaris, który ze szczególnym okrucieństwem traktował muzułmanów przed emigracją do Medyny.


Amnestia nie obejmowała również Safwana bin Umajji, który wzywał innych bałwochwalców do zwalczania muzułmanów i zabijania ich. Safwan w obawie o swoje życie uciekł z Mekki, lecz Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zgodził się zagwarantować mu bezpieczeństwo, gdy poprosił o to Umajr bin Wahb al-Dżamhi. Umajr dowiedział się, że Safwam chce udać się do Dżeddy, a następnie popłynąć do Jemenu, powiedział więc do Proroka:
– Daj mi dwa miesiące na sprowadzenie go.
– Masz cztery miesiące – odpowiedział Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).
Ostatecznie Safwan przyjął islam, a jego żona zrobiła to jeszcze przed nim. Ich małżeństwo pozostało ważne.
Ibn Hadżar przekazał ponadto, że Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wybaczył nawet Wahsziemu bin Harbowi, który zabił jego stryja, Hamzę. Przebaczenie uzyskała także Hind bint Utba (żona Abu Sufjana), która z martwego ciała Hamzy wycięła wątrobę i próbowała ją zjeść.

28.8 Drugie przemówienie do mieszkańców Mekki

Drugiego dnia po wkroczeniu do miasta Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wygłosił kolejne przemówienie do Mekkańczyków, w którym przypomniał im o świętości Mekki. Po wychwaleniu Boga zapewnił, że Mekka pozostanie święta aż do Dnia Sądu Ostatecznego. Przelewanie krwi na jej terenie miało pozostać zakazane (pozwolenie na walkę zostało dane przez Boga tylko Prorokowi – niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo – i tylko na ten jeden raz).


Wedle relacji Al-Abbasa Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział:
– Bóg uczynił z Mekki nienaruszalne sanktuarium. Była on sanktuarium przede mną i będzie nim po mnie. Otrzymałem pozwolenie na walkę jedynie na kilka godzin. Na terenie Mekki zabranione jest wyrywanie krzewów, ścinanie drzew, polowanie i podnoszenie przedmiotów leżących na ziemi, chyba że ktoś zamierza publicznie pokazać, co znalazł [191].
– Wysłanniku Boga! – powiedział wtedy Al-Abbas. – A co z trawą cytrynową? Używają jej przecież złotnicy i jest ona rodzajem pożywienia.
– Za wyjątkiem trawy cytrynowej – powiedział Prorok.
Zgodnie z jednym z przekazów w czasie przemówienia pewien człowiek z Jemenu zwany Abu Szah wstał i powiedział:
– Wysłanniku Boga! Zapisz dla mnie swoje przemówienie.
– Zapiszcie je dla Abu Szaha – powiedział wtedy Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).
W tym czasie jeden z członków plemienia Chuza’a zabił człowieka z innego klanu, nie mogąc pohamować prymitywnych instynktów sprzed islamu. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) potępił zabójcę i dał rodzinie zabitego wybór między przyjęciem dija a skazaniem mordercy na śmierć.


Zaraz po przemówieniu Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) udał się na wzgórze As-Safa, znajdujące się nieopodal Kaby. Wysłannik Boga zwrócił swoją twarz w kierunku Świętego Domu, uniósł ręce i pogrążył się w modlitwie. Medyńczycy zaczęli obawiać się, że Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) opuści ich i pozostanie w swoim rodzinnym mieście. Gdy Prorok Muhammad dostrzegł niepokój na ich twarzach, poprosił ich, by powiedzieli mu, co się stało. Powiedzieli mu, co ich martwi, a wtedy odpowiedział, że zamierza żyć i umrzeć razem z nimi.

28.9 Przyjmowanie islamu i przysięgi

Mekkańczycy zrozumieli, że teraz nic nie powstrzyma islamu, a jedyną drogą do sukcesu i pomyślności jest przyjęcie tej religii. Ludzie schodzili się tłumnie, by złożyć przed Prorokiem (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyznanie wiary i przysięgę na posłuszeństwo Bogu i Jego Wysłannikowi. Wysłannik Boga przyjmował ich przysięgi, siedząc na wzgórzu As-Safa, a poniżej niego siedział Umar bin al-Chattab.
Najpierw przysięgi składali mężczyźni, a po nich to samo czyniły kobiety. Za przykładem innych poszła także żona Abu Sufjana, Hind bint Utba. Obawiała się jednak, że Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie przyjmie jej przyrzeczenia i ukarze ją, dlatego też, kiedy Wysłannik Boga mówił o tym, że zabrania dodawania Bogu towarzyszy, starała się ukryć swoją twarz. Kiedy jednak powiedział, że zabrania kradzieży, nie wytrzymała i zaczęła skarżyć się na skąpstwo swojego męża, mówiąc, że zabiera on wszystko dla siebie, a jej nie pozostawia nic. Wtedy Wysłannik Boga roześmiał się, gdyż od razu ją rozpoznał. Hind zaczęła prosić o przebaczenie, a Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) od razu wybaczył jej wszystkie przewinienia.


Przysięga mówiła również, że zakazane są cudzołóstwo, morderstwo i krzywoprzysięstwo. Hind posłusznie przysięgała i powiedziała, że nie przyszłaby złożyć przyrzeczenia, gdyby nie pragnęła się poprawić. Kiedy wróciła do swojego domu, rozbiła posążek bożka, któremu wcześniej oddawała cześć, mówiąc przy tym: „Zaprawdę, przez ciebie żyliśmy w zabłądzeniu!”


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pozostał w Mekce przez dziewiętnaście dni. Przez ten czas nauczał ludzi islamu i pokazywał im, jak mogą kroczyć ścieżką prawości. Nakazał Abu Usajdowi, by ten zajął się naprawą filarów w świętym meczecie. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zajął się także wysłaniem posłów, którzy mieli ludzi do przyjęcia islamu. Kolejnym zadaniem było zniszczenie wszystkich posągów bożków na terenie Mekki, a ze ścian usunięto wszystkie bluźniercze malowidła. Wysłannik Boga powiedział wtedy:

=

„Ten kto wierzy w Boga i Dzień Sądu, ten powinien zeskrobać ze ścian swojego domu wszystkie malowidła”.


Tak wygląda historia powrotu muzułmanów do Mekki i decydującej kampanii, po której ostatecznie upadło bałwochwalstwo, a której zapowiedzią był pokój zawarty w Al-Hudajbija. Arabowie czekali na tę bitwę, w głębi duszy wiedząc, że Świętym Meczetem mogą władać jedynie wyznawcy prawdziwej religii Boga. To przekonanie było w nich głęboko zakorzenione od pięćdziesięciu lat – wtedy klęskę poniosła armia Abrahy, która ze słoniem na czele maszerowała, by zniszczyć Święty Dom.


Dawniej muzułmanie w Mekce bali się wyznawać swoją wiarę, teraz rządzili miastem. Armia wiernych, która całkiem niedawno z trudem dochodziła do trzech tysięcy wojowników, urosła do dziesięciu tysięcy zbrojnych, a wkrótce miała przekroczyć tę liczbę. Ludzie tłumnie garnęli się do islamu. Muzułmanie stali się największą siłą na Półwyspie Arabskim – kontrolowali najważniejszy ośrodek religijny, a w razie potrzeby mogli wystawić największe wojsko. Coraz to nowe plemiona arabskie przyjmowały islam i niosły jego przesłanie w najdalsze krańce półwyspu.

28.10 Po odzyskaniu Mekki dla islamu

Jeszcze w czasie pobytu w Mekce Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zaczął przygotowywać nowe oddziały wojska, które miały zniszczyć wszystkie przedislamskie obiekty kultu.
W miesiącu ramadan ósmego roku hidżry, Chalid bin al-Walid został wysłany do miejca znanego jako Nachla, gdzie znajdował się posąg bogini al-Uzza, czczony przez Kurajszytów i ludzi z Banu Kinana. Bóstwem tym opiekował się klan Banu Szajban. Chalid zabrał ze sobą trzydziestu jeźdźców, a po dotarciu do celu rozbił bożka. Gdy wrócił, Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zapytał go, czy nie zauważył czegoś niezwykłego, na co Chalid odparł, że nic takiego nie widział. Prorok nakazał mu udać się do Nachla jeszcze raz. Tym razem Chalid zastał tam całkowicie nagą, czarną kobietę. Zabił ją mieczem, po czym powrócił do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i opowiedział mu o tym, co zaszło.


W tym samym miesiącu Amr bin al-As został wysłany, by zniszczyć innego bożka, którego ludzie nazywali Suwa i który był czczony przez plemię Hudajl. Miejsce jego kultu znajdowało się mniej więcej trzy kilometry od Mekki. Gdy Amr dotarł do celu, strażnik tego miejsca zapytał, czego tu szuka, na co Amr odpowiedział, że zgodnie z rozkazem Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) ma rozbić posąg, po czym – nie słuchając tamtego mężczyzny, który mówił, że nie zdoła tego zrobić – uczynił to. Strażnik był tak zszokowany, że od razu przyjął islam.
Również w ramadanie Sad bin Zajd al-Aszhali został wysłany do Al-Maszallal, by zniszczyć posąg bożka o imieniu Manat. On również napotkał nagą, czarną czarownicę z potarganymi włosami, która lamentowała i biła się po piersiach. Sad zabił ją, zniszczył bożka i powrócił do Mekki.


Nieco później, ale w tym samym roku, Chalid bin al-Walid na czele trzystu pięćdziesięciu jeźdźców spośród pomocników, emirantów i plemienia Banu Salim wyruszył na spotkanie z Beduinami z klanu Banu Chuzajma, by zaprosić ich do islamu. Kiedy tamci nie udzielili jasnej odpowiedzi, Chalid wydał rozkaz do ataku, w którym zginęło kilku Beduinów, a reszta dostała się do niewoli.


Mimo sprzeciwu innych towarzyszy Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) Chalid rozkazał zabić jeńców. Gdy wiadomość o tym dotarła do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), ten bardzo się zasmucił, wzniósł ręce do nieba i dwa razy zawołał: „Boże, jestem niewinny tego, co zrobił Chalid!” Następnie wysłał do Banu Chuzajma Alego, który miał przeprosić rodziny zabitych i wypłacić im okup.
Jakby tego było mało, Chalid pokłócił się z Abd ar-Rahmanem bin Aufem. Gdy Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dowiedział się o tym, bardzo się rozgniewał i nakazał Chalidowi, by natychmiast przeprosił i zaprzestał sporów, gdyż towarzyszom Proroka nie godzi się, by się kłócili.


Trzeci i ostatni etap życia Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) to czas zbioru owoców długiej pracy na rzecz islamu. Sukces wyprawy na Mekkę nieodwracalnie zmienił całą sytuację, panującą w Arabii. Kurajszyci byli wzorem dla wszystkich Arabów, ponieważ stali na straży ich tradycji, religii, kultury i zwyczajów, dlatego przyjęcie przez nich islamu oznaczało upadek politeizmu i zwyczajów przedislamskiej ignorancji na całym Półwyspie Arabskim.


Wydarzenia z trzeciego etapu życia Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) można podzielić na dwie główne kategorie: jedna to wyprawy wojenne, druga to zapraszanie innych ludów do islamu oraz tłumne przystępowanie ludzi do religii Boga. Jedne i drugie zdarzenia następowały na przemian lub w tym samym czasie, jednak dla większej przejrzystości tekstu oba aspekty rozwoju islamu omówimy osobno. Na początku opiszemy wojny i walki.


182. Chodzi o rodzaj ochrony, jaki jeden z Kurajszytów zapewnił Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), gdy ten przed emigracją do Medyny wracał z At-Ta’if do Mekki, coś w rodzaju gwarancji nietykalności, listu żelaznego (przyp. red. pol.).
183. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) miał mu wtedy powiedzieć: „Stryju, twoja emigracja jest ostatnią emigracją” (przyp. red. pol.).
184. Koran, 12:91.
185. Koran, 12:92; jest to odpowiedź Józefa (niech będzie z nim pokój) na wcześniejsze słowa jego braci.
186. Koran, 17:81.
187. Koran, 34:49.
188. Koran, 49:13.
189. Koran, 12:92.
190. Gdy był jeszcze muzułmaninem, wraz z jednym z pomocników i jego niewolnikiem został wyznaczony do zbierania jałmużny. Wdał się w kłótnię z niewolnikiem i zabił go, a następnie zbiegł, dołączył do pogan i porzucił islam. Nigdy nie okazał on skruchy za swoje zbrodnie, a co więcej, zatrudnił dwie śpiewaczki, by wykonywały dla niego pieśni, których słowa obrażały Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Przyp. tłum.
191. Tak, by można było odnaleźć właściciela zguby (przyp. tłum.).

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.