Między bitwą pod Badr a bitwą pod Uhud

Bitwa pod Badr była pierwszym wielkim starciem pomiędzy muzułmanami a bałwochwalcami. Zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem tych pierwszych, o którym usłyszeli wszyscy Arabowie. Wygrana wiernych stanowiła poważny cios zarówno dla politeistów z Mekki, jak i dla żydów, którzy w rosnącej potędze państwa muzułmańskiego widzieli duże zagrożenie dla własnej pozycji religijnej i ekonomicznej. (To zdanie trochę przerobiłem, bo pisać, że najmniej zadowoleni z wyniku bitwy byli ci, którzy przegrali…). Po bitwie pod Badr obie te grupy pałały nienawiścią do muzułmanów, o czym mówi Szlachetny Koran:

„Ty się z pewnością przekonasz, że spośród ludzi najbardziej gwałtownymi pod względem wrogości wobec wiernych są żydzi i ci, którzy przypisują Bogu współtowarzyszy” [111].

Obie grupy miały sojuszników w samej Medynie – hipokrytów (tych, którzy przyjęli islam, gdy zmusiła ich do tego sytuacja), a mianowicie Abd Allaha bin Ubajja wraz z towarzyszami. Hipokryci również byli bardzo wrogo nastawieni do muzułmanów.

Wokół Medyny leżały siedziby beduińskich plemion koczowniczych. Beduinów nie interesowały sprawy wiary i niewiary, a jedynie zyski, które czerpali z rozbójnictwa i grabieży. Zwycięstwo muzułmanów zaniepokoiło ich, obawiali się bowiem, że państwo ze stolicą w Medynie stanie się wystarczająco potężne, żeby uniemożliwić im grabież i rabunki, zatem oni również stali się wrogami muzułmanów.

Tak oto niebezpieczeństwa otoczyły wierzących z każdej strony.
Każda z powyższych grup przyjęła taktykę, którą uważała za najbardziej właściwą dla osiągnięcia swojego celu :
– hipokryci w Medynie i w jej okolicach udawali muzułmanów i w walce z islamem uciekali się do spisków i prowokacji;
– pewna grupa żydów nie kryła swojej wrogości i nienawiści;
– Mekkańczycy grozili wymierzeniem decydującego ciosu i zemstą, jawnie przygotowując się do walki zbrojnej; w późniejszym czasie do takiej walki rzeczywiście dojdzie, a bitwa pod Uhud osłabi pozycję państwa muzułmańskiego.

Muzułmanie stawili czoła wszystkim niebezpieczeństwom, w czym przejawił się geniusz przywódczy Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), jego nadzwyczajna ostrożność oraz odpowiednie przygotowanie do walki z przeciwnościami, co poniżej w skrócie przedstawimy.

18.1 Wyprawa Al-Kudr

Pierwsza wiadomość przekazana przez wywiad Prorokowi (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) po bitwie pod Badr, mówiła o zbieraniu sił przez klan Banu Sulajm z plemienia Ghatafan w celu zaatakowania Medyny. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) na czele dwustuosobowego oddziału konnego zaskoczył wojowników, zanim jeszcze wyruszyli w drogę – w ich domach, znajdujących się w rejonie zwanym Al-Kudr, leżącym w Nadżd na drodze handlowej łączącej Mekkę z Syrią. Banu Sulajm uciekli, pozostawiwszy pięćset wielbłądów, które przejęła armia medyńska, i które następnie po wydzieleniu z nich chums zostały rozdzielone przez Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), dzięki czemu każdy wojownik muzułmański otrzymał po dwa wielbłądy. Muzułmanie ujęli ponadto sługę Banu Sulajm o imieniu Jasar, który następnie uzyskał wolność z rąk Proroka.

Armia muzułmańska przebywała w Al-Kudr trzy dni, a następnie wróciła do Medyny.
Wyprawa ta miała miejsce w miesiącu szawwal drugiego roku hidżry, a rozpoczęła się siedem dni po powrocie spod Badr. W czasie jej trwania władzę nad Medyną w zastępstwie Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) objął Siba bin Urfuta, a wedle niektórych relacji Ibn Umm Maktum.

18.2 Umajr bin Wahb i próba zamachu na Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo)

Po klęsce pod Badr Mekkańczycy pałali nienawiścią do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), a dwaj wojownicy postanowili rozprawić się z człowiekiem, który w ich mniemaniu był przyczyną ich poniżenia i zhańbienia. Tuż po bitwie Umajr bin Wahb al-Dżamhi – znany z krzywd wyrządzonych Prorokowi (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i jego towarzyszom w Mekce – oraz Safwan bin Umajja usiedli na kamieniu i zaczęli rozmawiać. Umajr zaczął wspominać ludzi, którzy zginęli pod Badr i swojego syna, który dostał się w tej bitwie do niewoli. Później opowiadał o długu, którego nie był w stanie spłacić, i o dzieciach, które w razie jego śmierci zostałyby bez opieki, aż wreszcie powiedział:
– Gdyby nie to, pojechałbym do Muhammada i zabiłbym go!
– Nie martw się o swój dług, spłacę go w twoim imieniu – obiecał wtedy Safwan. – Jeśli chodzi o twoje dzieci, w razie, gdyby coś ci się stało, zaopiekuję się nimi. Zrobię wszystko, co w mojej mocy.
– Zgadzam się, ale nie mów nikomu o naszej umowie.
– Nikt się nie dowie.
Umajr nakazał, by naostrzono i pokryto trucizną jego miecz, a następnie ruszył w drogę do Medyny. Gdy stanął przy wejściu do meczetu w Medynie, zobaczył go Umar bin al-Chattab – który był wówczas w grupie muzułmanów rozmawiających o wielkiej łasce, którą Bóg zesłał im w dniu bitwy pod Badr – i powiedział:
– Ten pies, wróg Boga Umajr, z pewnością przybył z niecnymi zamiarami!
Następnie udał się do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i rzekł:
– Proroku Boga, wróg Boga Umajr przybył ze swym mieczem!
– Przyprowadź go do mnie – odparł Prorok.
Umar wyszedł i polecił kilku ludziom spośród pomocników:
– Wejdźcie do Proroka, usiądźcie przy nim i uważajcie, by ten podlec nie wyrządził mu żadnej krzywdy!
Następnie obwiązał szyję Umajra pasem tamtego i w ten sposób przyprowadził go przed oblicze Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).
– Puść go, Umarze – polecił Prorok, a następnie poprosił Umajra, by ten podszedł bliżej. Tamten podszedł i przywitał się:
– Dzień dobry.
– Bóg obdarzył nas pozdrowieniem lepszym od twojego, Umajrze – odpowiedział Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). – a mianowicie słowem Salam [112], które jest pozdrowieniem mieszkańców Raju.
Następnie spytał:
– Cóż cię sprowadza, Umajrze?
– Przybyłem po to, by prosić was o dobre traktowanie mojego syna, który jest w waszych rękach.
– A po co ci ten miecz?
– Niech Bóg przeklnie wszystkie miecze, w niczym nam nie pomogły!
– Powiedz prawdę. W jakim celu przybyłeś?
– Nie przyjechałem w żadnym innym celu niż ten, o którym powiedziałem.
– Czyż nie usiadłeś wraz z Safwanem bin Umajją na kamieniu? Czyż nie wspominaliście o ofiarach bitwy pod Badr spośród Kurajszytów? Czyż nie powiedziałeś, że gdyby nie twój dług i dzieci, pojechałbyś zabić Muhammada? Safwan wziął na siebie twój dług i opiekę nad dziećmi, byś mógł mnie zabić, ale Bóg ci to uniemożliwi.
– Wyznaję, że jesteś Wysłannikiem Boga – odparł zdumiony Umajr. – Wysłanniku Boga, zaprzeczaliśmy przynoszonym przez ciebie niebiańskim objawieniom. Prócz mnie i Safwana nikt nie wie o tej sprawie. Na Boga, nie mógł powiedzieć ci o tym nikt inny, jak tylko Bóg, chwała więc niech będzie Bogu, Który poprowadził mnie do islamu i dał mi pójść tą ścieżką
Wysłannik Boga zwrócił się do swoich towarzyszy:
– Nauczcie waszego brata jego religii, wyrecytujcie mu coś z Koranu i oddajcie mu jego syna.

Tymczasem Safwan groził muzułmanom bitwą, która „przyjdzie do was, gdy będziecie jeszcze upojeni zwycięstwem pod Badr.” Wypytywał wszystkich, którzy przyjeżdżali z Medyny, o losy Umajra, aż gdy dowiedział się w końcu o przyjęciu przez tamtego islamu, przysiągł, że nigdy się do niego nie odezwie ani nigdy mu w niczym nie pomoże.
Umajr powrócił do Mekki, gdzie zaczął wzywać do islamu, a za jego pośrednictwem wielu ludzi przyjęło tę religię.

18.3 Konflikt z żydami z Banu Kajnuka

Omówiliśmy już wcześniej punkty traktatu, zawartego pomiędzy żydami a Wysłannikiem Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który bardzo troszczył się o wypełnienie jego ustaleń, dzięki czemu muzułmanie nie zrobili niczego, co stałoby w sprzeczności choćby z jedną literą tekstu. Jednakże po pewnym czasie żydzi zaczęli spiskować przeciwko muzułmanom, starając się szerzyć niepokoje w ich szeregach. A oto przykład:

Według Ibn Ishaka Szas bin Kajs – jeden ze starszyzny żydowskiej, który pałał nienawiścią i zazdrością do muzułmanów – przechodził obok grupy towarzyszy Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) z plemion Al-Aus i Al-Chazradż.
Zdenerwował go widok przyjaźni, jedności i braterstwa w islamie, które nastąpiły po okresie zaciętej wrogości między tymi dwoma plemionami. Następnie posłał do nich swojego sługę, nakazawszy mu:
– Pójdź do nich, usiądź z nimi, przypomnij im o dniu bitwy Bu’as i o tym, co było przedtem, i wyrecytuj im związane z tymi wydarzeniami wiersze.
Sługa uczynił, co mu nakazano, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Ludzie zaczęli sprzeczać się między sobą, wreszcie niektórzy sięgnęli po broń, a sytuacja zaczęła grozić wojną domową. Wieść o możliwym starciu dotarła do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który przybył wraz ze swymi towarzyszami spośród emigrantów i zwrócił się do skłóconych:
– Muzułmanie, bójcie się Boga, czy checie walczyć ze sobą jak za czasów dżahilijji, gdy ja jestem wśród was?! Po tym, jak Bóg poprowadził was do islamu i obdarzył was nim?! Po tym, jak wyprowadził was z okresu ignorancji, uratował od niewiary i zbliżył do siebie wasze serca?!
Ludzie otrząsnęli się i uświadomili sobie, że ich zachowanie było spowodowane podszeptami Szatana i knowaniami wroga. Zapłakali, a mężczyźni spośród Al-Aus i Al-Chazradż objęli się, po czym wraz z Wysłannikiem Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odeszli z tamtego miejsca. Tak Bóg zniweczył spisek wroga Boga Szasa bin Kajsa.


Żydzi prowadzili także inne działania mające na celu stawianie przeszkód przed islamem. Rozpowszechniali kłamliwe wieści, by zasiać wątpliwość w słabych sercach, udawali wiarę w dzień, a w nocy powracali do jawnej niewiary. Uprzykrzali życie tym wiernym, z którym łączyły ich zobowiązania finansowe – gdy muzułmanin miał dług wobec nich, naciskali na niego od rana do wieczora, gdy natomiast on był ich wierzycielem, trwonili majątek i nie oddawali go, mówiąc: „Dług obowiązywał nas dopóty, dopóki wyznawałeś religię swoich ojców, ale teraz, gdy sprzeniewierzyłeś się jej, nie mamy wobec ciebie żadnego zobowiązania”.
Żydzi praktykowali tę działalność jeszcze przed bitwą pod Badr, pomimo obowiązywania dwustronnego traktatu pomiędzy nimi a Wysłannikiem Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Wysłannik i jego towarzysze byli jednak cierpliwi i nie reagowali, by zachować spokój w regionie.

Banu Kajnuka zrywają traktat

Po tym, jak żydzi ujrzeli zwycięstwo wiernych pod Badr, a muzułmanie zdobyli poważanie wśród ludów bliskich i dalekich, gniew i nienawiść tych pierwszych jeszcze wzrosły.
Najbardziej nienawistną osobą spośród nich był Kab bin al-Aszraf – o którym jeszcze będzie mowa – a najpodlejszą grupą spośród żydowskich plemion zamieszkujących Medynę byli Banu Kajnuka. Plemię to mieszkało wewnątrz miasta w dzielnicy nazwanej ich imieniem, a jego członkowie trudnili się złotnictwem, wytwarzaniem naczyń i kowalstwem, dzięki czemu każdy mężczyzna spośród nich wyposażony był w broń. Banu Kajnuka mogli wystawić do walki siedmiuset wojowników. Byli najodważniejsi spośród żydów, i to właśnie oni jako pierwsi zerwali układ.

Po tym, jak Bóg pod Badr dał zwycięstwo wiernym, Banu Kajnuka jeszcze mocniej dokuczali wiernych i prowokowali ich. Kpili i szydzili z każdego muzułmanina, który przychodził na ich bazar, zaczęli także zaczepiać ich kobiety. Wówczas Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zebrał ich i wezwał do rozsądku, przestrzegając przed szerzeniem wrogości i nienawiści, jednakże tamci nie zmienili swojego zachowania wobec muzułmanów. Podaje między innymi Abu Daud, powołując się na Ibn Abbasa (niech Bóg będzie z niego zadowolony):

„Po tym, jak Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pokonał Kurajszytów w bitwie pod Badr i wrócił do Medyny, zebrał żydów na rynku Banu Kajnuka i przemówił do nich: O, żydzi, przyjmijcie islam, zanim spotka was to, co spotkało Kurajszytów. Oni odparli: Muhammadzie, niech nie zwiedzie cię zwycięstwo z grupką niedoświadczonych w walce Kurajszytów. Gdybyś walczył z nami, zobaczyłbyś, jacy z nas ludzie, i że nigdy takiego kogoś nie spotkałeś.”

Wówczas Bóg Najwyższy objawił następujące wersety:

„Powiedz niewierzącym: ‘Wkrótce zostaniecie pokonani i zebrani w piekle’. Jakże złe jest to miejsce odpoczynku! Zaiste, to był znak oczywisty i nauka dla was w dwóch oddziałach, które spotkały się [w bitwie pod Badr]: jeden z oddziałów walczył na drodze Boga, a drugi był niewierzący, i oni [niewierni] widzieli na własne oczy oddział [wiernych] dwukrotnie bardziej liczebny niż w rzeczywistości. Bóg umacnia Swą pomocą i zwycięstwem, kogo zechce. Zaiste, w tym jest nauka dla tych, którzy potrafią postrzegać” [113].

Odpowiedź Banu Kajnuka na wezwanie ich do islamu była jasnym wypowiedzeniem wojny, jednakże Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i muzułmanie powstrzymali swój gniew.

Przekazuje Ibn Hiszam, powołując się na Abu Auna, że pewna kobieta spośród muzułmanów udała się na rynek Banu Kajnuka, by sprzedać ubranie. Usiadła przy złotniku, , u którego chciała wymienić je na coś z jego towaru. Zgromadzeni obok żydzi kazali jej, by odsłoniła swoją twarz, lecz ona odmówiła. Wtedy złotnik, wykorzystując jej nieuwagę, przywiązał koniec jej ubrania do kołnierza okrycia, które miała na sobie tak, że gdy wstała, odsłoniła część swojego ciała, wzbudzając tym śmiech zebranych wokół mężczyzn. Kobieta zaczęła krzyczeć, a znajdujący się nieopodal muzułmanin rzucił się na złotnika i zabił go. Z kolei Żydzi zabili tego mężczyznę, a jego rodzina zwróciła się o pomoc do innych wiernych.

Oblężenie i wygnanie Banu Kajnuka

Wtedy wyczerpała się cierpliwość Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Przekazał władzę nad Medyną Lubabie bin Abd al-Munzirowi, przekazał chorągiew muzułmanów Hamzie bin Abd al-Muttalibowi, a następnie, w sobotę przypadającą na połowę miesiąca szawwal drugiego roku hidżry wyruszył do dzielnicy Banu Kajnuka. Gdy żydzi zobaczyli wojsko wiernych, ukryli się w swoich twierdzach, a muzułmanie rozpoczęli oblężenie, które trwało piętnaście dni, aż do początku miesiąca zu al-kada. Po tym czasie Bóg napełnił serca żydów przerażeniem i poddali się oni Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), a następnie zostali związani.


Wtedy odezwał się hipokryta Abd Allah bin Ubajj bin Salul i zaczął nalegać na Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by puścił ich wolno, powołując się na dawny sojusz między Banu Kajnuka i Al-Chazradż.
– Muhammadzie, zmiłuj się nad moimi podopiecznymi – powiedział.
Wysłannik Boga zatrzymał się na chwilę, a Ibn Ubajj ponownie go zaczepił, lecz Wysłannik poszedł dalej. Wtedy Ibn Ubajj pociągnął go za uchwyt tarczy, lecz Wysłannik zdenerwował się i polecił mu, by go puścił. Jednakże Abd Allah trwał w swym uporze i powiedział:
– Nie, na Boga, nie puszczę cię, póki nie zmiłujesz się nad moimi podopiecznymi. Tych czterystu lekkozbrojnych i trzystu ciężkozbrojnych broniło mnie przed niebezpieczeństwami z
każdej strony, a ty chcesz ich wybić w jeden dzień? Obawiam się, że może z tego wyniknąć jakieś nieszczęście.
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) posłuchał w końcu tego hipokryty (Abd Allah udawał muzułmanina mniej więcej od miesiąca) i przystał na jego prośby, przekazując Banu Kajnuka pod jego kontrolę. Nakazał jednakże, by opuścili Medynę. Tamci udali się do miejscowości Azru’at w Syrii, gdzie mieszkali przez pewien czas.


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przejął ich majątki, z których przypadły mu między innymi dwie tarcze, trzy miecze i trzy włócznie, a także jedna piąta łupów, za podział których odpowiedzialny był Muhammad bin Maslama.

18.4 Rajd Abu Sufjana i wyprawa As-Sawik

Gdy wrogowie islau knuli opisane spiski przeciwko muzułmanom, Abu Sufjan rozmyślał o wyprawie, która przywróciłaby Kurajszytom utracony prestiż i ukazała wszem i wobec ich siłę. Przysięgał, że nie umyje głowy, póki nie najedzie na Muhammada. W końcu wyruszył na czele dwustu jeźdźców, aż zatrzymał się u stóp góry o nazwie Nib, leżącej nieopodal Medyny. Jednakże nie miał odwagi jawnie zaatakować miasta. Nocą wszedł samotnie na przedmieścia i zapukał do drzwi Hujajja bin Achtaba z Banu Nadir, który zawahał się i nie otworzył mu, lecz poszedł do Salama bin Miszkama, przywódcy swojego plemienia, by prosić go o pozwolenie na wpuszczenie Abu Sufjana. Gdy je otrzymał, wpuścił go do swojego domu, napoił winem i ukrył przed ludźmi.

Następnej nocy Abu Sufjan powrócił do towarzyszy, a następnie wysłał oddział, który najechał na dzielnicę Medyny o nazwie Al-Urajd, gdzie powycinał i spalił rosnące tam drzewa palmowe. Kurajszyci zabili również pewnego mężczyznę spośród pomocników oraz jego przyjaciela, pomagającego mu w uprawie roli. Następnie cały oddział pospiesznie udał się w drogę powrotną do Mekki.

Natychmiast po dotarciu wiadomości do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) rzucił się w pogoń za Abu Sufjanem i jego towarzyszami. Jednakże Mekkańczycy uciekali bardzo szybko, pozostawiając po drodze nawet prowiant (w tym pieczywo zwane sawik), by nie obciążał ich wierzchowców. Napastnikom udało się bezpiecznie powrócić do Mekki, a muzułmanie zabrali ze sobą zdobytą żywność, stąd wyprawę nazwali tak, jak nazywało się pieczywo – As-Sawik.

Wyprawa As-Sawik odbyła się w miesiącu zu al-hidżdża drugiego roku hidżry, czyli dwa miesiące po bitwie pod Badr. Władzę nad Medyną na czas nieobecności Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przejął Abu Lubaba bin Abd al-Munzir.

18.5 Wyprawa Zu Amr

To największa kierowana przez Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyprawa wojskowa przed bitwą Uhud, a miała ona miejsce w miesiącu muharram trzeciego roku hidżry. Jej przyczyną była wieść przekazana Wysłannikowi Boga przez wywiad Medyny, według której duża grupa wojowników spośród beduińskich plemion Banu Salaba oraz Maharib zebrała się w celu dokonania napadu na przedmieścia Medyny. Wysłannik Boga zebrał muzułmanów i wyruszył z Medyny na czele czterystu pięćdziesięciu wojowników, z których część jechała na wierzchowcach, a część szła pieszo. Na czas wyprawy władzę nad Medyną objął Usman bin Affan.

Po drodze złapano człowieka z Banu Salaba o imieniu Dżabbar, a następnie przyprowadzono go przed oblicze Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który zaproponował mu przyjęcie islamu. Tamten przyjął propozycję, stał się muzułmaninem, a następnie służył muzułmanom jako przewodnik po terenie nieprzyjaciela.


Gdy wrogowie usłyszeli o nadejściu armi medyńskiej, rozpierzchli się po górach, a Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wraz z wojskiem zatrzymał się w miejscu ich wcześniejszego zgromadzenia, przy źródle o nazwie Zu Amr. Muzułmanie spędzili tam w mniej więcej cały miesiąc safar trzeciego roku hidżry, by Beduini usłyszeli o ich sile i poczuli respekt. Później powrócili do Medyny.

18.6 Śmierć Kaba bin al-Aszrafa

Kab bin al-Aszraf był jednym z żydów najbardziej wrogo nastawionych do islamu i muzułmanów. Obrażał Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i jawnie wzywał do walki z nim. Pochodził z plemienia Taj, które było częścią konfederacji klanów Nabhan, a jego matka była z Banu an-Nadir. Wśród Arabów był znany ze swojej zamożności, urody, a także z poezji, które układał. Jego twierdza znajdowała się w południowo-wschodniej części Medyny, za terenem zamieszkanym przez Banu an-Nadir.
Gdy otrzymał wiadomość o zwycięstwie muzułmanów oraz śmierci możnych Kurajszytów pod Badr, zawołał:
– Nie może być! To najszlachetniejsi spośród Arabów i ich przywódcy! Na Boga, jeśli Muhammad zabił tych wszystkich ludzi, to wolę leżeć martwy w ziemi, niż chodzić po jej powierzchni!
Po tym, jak upewnił się co do prawdziwości tej informacji, zaczął kpić z muzułmanów i Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), wychwalać ich wrogów oraz podburzać innych ludzi przeciwko wiernym. Nie ograniczył się do tego, lecz pojechał do Mekki, gdzie zatrzymał się u Al-Muttaliba bin Abi Wada as-Samhiego, gdzie zaczął recytować elegie na cześć poległych bałwochwalców i wzywać do walki przeciwko Prorokowi (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Abu Sufjan spytał go:
– Która religia jest dla ciebie milsza, nasza, czy Muhammada i jego towarzyszy? Która grupa kroczy prawidłową drogą?
– Wasza droga jest lepsza i bardziej właściwa – odparł Kab.
Do tego właśnie odnosi się werset koraniczny:

„Czyż nie widzisz tych, którym dano część Księgi? Jak oni wierzą we wszelkie fałszywa bóstwa i wszystkie rodzaje sił zła, i mówią o tych, którzy nie wierzą, że są prowadzeni drogą właściwszą niż ci, którzy wierzą” [114].

Po powrocie do Medyny Kab zaczął poniżać w swoich wierszach kobiety towarzyszy Proroka, który wówczas zwrócił się do muzułmanów z pytaniem:
– Kto rozprawi się z Kabem bin al-Aszrafem? On znieważa Boga i Jego Wysłannika!
Powstali wtedy Muhammad bin Maslama, Abbad bin Biszr oraz człowiek o przydomku Abu Na’ila, którego prawdziwe imię brzmi Salkan bin Salama i który był mlecznym bratem Kaba, a także Al-Haris bin Aus i Abu Abs bin Hibr. Przywódcą tej grupy został Muhammad bin Maslama.
Według relacji dotyczących tego zdarzenia, Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) spytał:
– Kto rozprawi się z Kabem bin al-Aszrafem?
Wówczas powstał Muhammad bin Maslama i powiedział:
– Ja, Wysłanniku Boga! Czy chcesz, bym go zabił?
– Tak – odparł Prorok.
– Pozwól mi więc porozmawiać z nim.
– Masz moje pozwolenie.
Muhammad bin Maslama udał się więc do Kaba i poskarżył się mu:
– Ten człowiek nałożył na nas obowiązek datków na cele dobroczynne, który jest dla nas dużym obciążeniem.
– Na Boga – stwierdził Kab – nałoży na was jeszcze większe obciążenie!
– Mimo to staliśmy się jego naśladowcami, bowiem nie chcemy go zostawić, póki nie wiemy, jak potoczą się jego sprawy. Prosimy cię o pożyczkę w wysokości wasq [115] bądź dwóch.
– Udzielę wam jej, lecz potrzebuję kaucji.
– A czego od nas potrzebujesz jako zabezpieczenia?
– Waszych kobiet.
– Jakże mamy ci dać nasze kobiety jako gwarancję, skoro jesteś najprzystojniejszym spośród mieszkańców Arabii?
– To dajcie mi wasze dzieci.
– Jak możemy dać ci nasze dzieci? Przecież będą je obrażać, że są gwarancją za jeden wasq bądź dwa, a to będzie dla nas hańba. Damy ci w zastaw naszą broń.
Kab zgodził się i tak transakcja doszła do skutku. Podobną rozmowę z Kabem przeprowadził Abu Na’ila. W ten sposób muzułmanie osiągnęli swój cel – mogli udać się do swojego wroga w kilka osób i zabrać swoją broń, nie budząc jego podejrzeń.


W nocy czternastego dnia miesiąca rabi al-awwal trzeciego roku hidżry grupa ta zebrała się u Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który odprowadził ich do Baki al-Gharkad, a następnie pobłogosławił ich słowami: „Wyruszajcie w Imię Boga; Boże, wspomóż ich!”, po czym wrócił do domu i pogrążył się w modlitwie.
Oddział dotarł do twierdzy Kaba bin al-Aszrafa, a Abu Na’ila zawołał go. Ten wstał, by wyjść do nich, lecz jego żona spytała:
– Dokąd idziesz o tej porze? Ten głos nie wróży niczego dobrego!
– To mój brat Muhammad bin Maslama i brat mleczny Abu Na’ila. Szlachetny mężczyzna odpowiada na wezwanie, nawet jeśli czeka go pchnięcie nożem! – odparł Kab, po czym wyszedł do gości. Zanim do nich dotarł, Abu Na’ila poinstruował towarzyszy:
– Gdy do nas przyjdzie, nachylę jego głowę. Kiedy zrobię to po raz trzeci, wyciągnijcie miecze i uderzcie go nimi.
Po tym, jak Kab zszedł, Abu Na’ila zaproponował mu:
– Może przejdziemy się w tę piękną noc do przełęczy Al-Adżuz i porozmawiamy?
– Jak chcecie! – zgodził się Kab.
W drodze Abu Na’ila pochwalił zapach perfum Kaba i poprosił tamtego, by pochylił głowę, żeby on i jego towarzysze mogli ją powąchać. Powodowany próżnością Kab łatwo się na to zgodził. Kiedy pokonali kawałek drogi, Abu Na’ila ponowił swoją prośbę. Kiedy sytuacja powtórzyła się po raz trzeci, a Kab pochylił głowę, Abu Na’ila zawołał do swoich towarzyszy:
– Teraz! Zabijcie wroga Boga!
Tamci dobyli mieczy i jednocześnie wymierzyli cios w kark Kaba, jednakże ostrza zderzyły się ze sobą i żadne nie osiągnęło celu. Wtedy Muhammad bin Maslama wziął motykę i wbił ją w brzuch Kaba, zabijając go.
Oddział ruszył w drogę powrotną. Gdy dotarli do pola Al-Urajd, zauważyli, że brakuje Al-Harisa. Zaczekali na niego, a on wkrótce dołączył do towarzyszy, idąc po ich śladach. Okazało się, że został zraniony przy nieudanej próbie zabicia Kaba, więc trzeba było go nieść. W drodze powrotnej wszyscy głośno wychwalali Boga, dzięki czemu Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dowiedział się, że akcja się powiodła. Gdy przywitali się z nim, powiedział:
– Widzę, że na waszych twarzach pojawiła się radość.
– Na twojej twarzy także, Wysłanniku Boga! – odpowiedzieli, po czym położyli przed nim głowę Kaba.

Gdy do żydów dotarła wiadomość o śmierci Kaba bin al-Aszrafa, wzbudziła w ich sercach strach i przerażenie. Uświadomili sobie, że Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie zawaha się przed użyciem siły, gdy uzna, że napominanie łamiących traktaty wichrzycieli nie odniosło skutku. Dlatego nie próbowali mścić się za śmierć Kaba, lecz przez pewien czas zachowali spokój i wypełniali swoje zobowiązania, wynikające z traktatu.

W ten sposób Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) mógł całkowicie poświęcić się walce z niebezpieczeństwami, które mogły przyjść spoza Medyny, a niebezpieczeństwa czyhające na wiernych wewnątrz miasta stały się o wiele mniejsze.

18.7 Wyprawa Buhran

W miesiącu rabi al-achir trzeciego roku hidżry Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyruszył na czele dużego, trzystuosobowego oddziału do miejsca, zwanego Buhran, leżącego w regionie Al-Furu w prowincji Hidżaz. Spędził tam miesiąc rabi al-achir oraz następny, dżumada al-ula, a następnie, nie prowadziwszy żadnej walki, powrócił do Medyny [116].

18.8 Wyprawa Zajda bin Harisy

To ostatnia (i jedna z najbardziej zwycięskich) z wypraw zorganizowanych przez muzułmanów przed bitwą Uhud, a miała ona miejsce w miesiącu dżumada al-achira w trzecim roku hidżry.
Nadeszła pora letnia, a wraz z nią czas na wysłanie corocznej karawany Kurajszytów z Mekki do Syrii. Jednakże po bitwie pod Badr Mekkańczyków dręczyły obawy o powodzenie tego przedsięwzięcia. Safwan bin Umajja, który owego roku został wybrany na przywódcę karawany, spytał Kurajszytów:
– Muhammad i jego towarzysze przeszkadzają nam w handlu. Co mamy zrobić z jego towarzyszami, którzy nie opuszczają rejonów przybrzeżnych? Zawarł traktat z mieszkańcami wybrzeża, a większość z nich jest po jego stronie. Którędy mamy pójść? Jeśli zostaniemy w domach, wydamy cały nasz majątek; nasz byt zależy od handlu z Syrią latem i z Etiopią w porze zimowej.

Al-Aswad bin Abd al-Muttalib powiedział Safwanowi, by nie jechał drogą przy wybrzeżu, lecz skierował się na Irak – szlakiem o wiele dłuższym, przechodzącym przez Nadżd i omijającym Medynę szerokim łukiem od wschodu. Jako że Kurajszyci w ogóle nie znali tej trasy, Al-Aswad poradził Safwanowi, by ten wziął ze sobą Furata bin Hajjana z plemienia Banu Bakr jako przewodnika.

Pomysł został przyjęty i wkrótce karawana Kurajszytów wyruszyła pod dowództwem Safwana bin Umajji. Jednakże wieść o karawanie i jej nowej drodze szybko dotarła do Medyny. Stało się to, gdy muzułmanin Sulit bin an-Numan spotkał się z Na’imem Ibn Masudem al-Aszdża’im, który jeszcze muzułmaninem nie był, w celu picia wina (wtedy jeszcze alkohol nie był całkowicie zakazany przez islam). Po wypiciu większej ilości trunku Na’im opowiedział szczegółowo o nowym planie karawany. Sulit pospieszył do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by wszystko mu opowiedzieć.

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) natychmiast wyposażył oddział liczący stu jeźdźców pod dowództwem Zajda bin Harisy al-Kalbiego. Zajd natychmiast wyruszył i dopadł karawanę, gdy zatrzymała się przy jednym ze źródeł Nadżdu o nazwie Karda. Safwan i ochrona karawany nie mieli wyboru – uciekli, nie stawiając żadnego oporu.
Muzułmanie wzięli do niewoli przewodnika karawany – Furata bin Hajjana (według niektórych relacji także dwóch innych mężczyzn), który w późniejszym czasie przyjął islam z rąk Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Przejęli także wielką zdobycz – naczynia oraz srebro, których wartość wynosiła około stu tysięcy dirhamów. Po wzięciu chums Wysłannik Boga rozdzielił łupy pomiędzy członków wyprawy.

Kolejna klęska niezwykle zasmuciła i zaniepokoiła Kurajszytów, przed którymi pozostały jedynie dwie drogi: porzucenie dumy i pychy, a następnie pogodzenie się z wiernymi, bądź prowadzenie wojny totalnej, która mogłaby przywrócić im ich dawną świetność i chwałę. Mekka obrała drugą drogę, a upór jej mieszkańców w szukaniu okazji do zemsty na muzułmanach powiększył się. Zaczęli przygotowania do walnej bitwy z muzułmanami, która miała odbyć się niemal na przedmieściach Medyny.


111. Koran, 5:82.
112. Ar. „Pokój (z tobą)” (przyp. tłum.).
113. Koran, 3:11-12.
114. Koran, 4:51.
115. Arabska jednostka wagi.
116. Źródła są podzielone co do przyczyny wyprawy; według jednych wywiad Medyny przekazał Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), że plemię Banu Sulajm gromadzi duże siły w celu zaatakowania Medyny bądź jej przedmieść; według innych, Wysłannik wyruszył w celu walki z Kurajszytami. Za tą drugą wersją opowiedzieli się Ibn Hiszam oraz Ibn al-Kajjim, uzasadniając to faktem, że domostwa Banu Sulajm znajdowały się w Nadżdzie, daleko od regionu Al-Furu.

 

 

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.