Ludzie tłumnie przyjmują religię Boga

Jak już wspomnieliśmy, po ostatecznym zwycięstwie islamu nad kultem bożków, jakie przyniosła wyprawa na Mekkę, ogromna większość Arabów była już pewna, że islam jest prawdziwą religią Boga. Do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przybywały kolejne delegacje od różnych plemion, by zawiadomić o przyjęciu przez te plemiona nowej religii.


Relacjonował Amr bin Salama:
„Ludzi przybywało tak dużo, aż wydawało się, że Medynę zalał potop. Gdy mijali nas jeźdźcy na wielbłądach, pytaliśmy ich:
– Jaki jest ten człowiek?
– Mówi on, że Bóg objawił mu to i to – odpowiadali. Zwykłem zapamiętywać ich słowa tak, jakby wypełniały one moje serce.
Pierwszą osobą z naszego plemienia, która przyjęła islam, był mój ojciec. Gdy do nas powrócił, powiedział:
– Na Boga, wracam do was od Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który powiedział mi: Tę modlitwę odprawiajcie o tej porze, a tę o tej. Gdy przyjdzie czas modlitwy, to niech jeden z was zrobi azan, a na imama wybierzcie tego, kto zna najwięcej Koranu”.


Wyprawa pod Tabuk jeszcze przyspieszyła rozwój wydarzeń, a potwierdza to ogromna liczba delegacji z dziewiątego i dziesiątego roku hidżry. Uczeni wymieniają ponad siedemdziesiąt delegacji, które przybyły wtedy do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Nie ma sensu, byśmy opisywali je wszystkie, dlatego też wspomnimy jedynie o tych, które miały największe znaczenie historyczne. Niektóre z nich przybywały jeszcze przez odzyskaniem Mekki dla islamu.

32.1 Dwie delegacje od plemienia Abd al-Kajs

Gdy kupiec z tego plemienia Mukid bin Hajan, który handlował z ludźmi z Medyny, usłyszał o islamie, zdecydował się przyjąć tę religię. Przyjechał więc do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), złożył mu przysięgę wierności, a później powrócił do swoich ludzi, by uczyć ich islamu. Ostatecznie religię Boga przyjęło całe plemię, a najpóźniej w piątym roku hidżry do Medyny przybyła delegacja złożona z trzynastu lub czternastu mężczyzn, którzy mieli do Proroka pytania dotyczące wiary i napojów. Ich przywódcą był Al-Aszadż al-Usri, do którego Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział: „Wasze plemię ma dwie cechy, które Bóg kocha, a są nimi łagodność i cierpliwość”.


Drugi raz ludzie z Abd al-Kajs przybyli do Medyny w Roku Delegacji. Tym razem było ich czterdziestu. Jednym z nich był Al-Dżarud bin al-Ala al-Abdi, który był wówczas chrześcijaninem, jednak niedługo później przyjął islam.

32.2 Delegacja od plemienia Daus

At-Tufajl bin Amr ad-Dausi, o którego przyjęciu islamu wspomnieliśmy, omawiając misję Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) w Mekce, przez dłuższy czas nauczał swój lud zasad islamu. Kiedy członkowie jego plemienia nie chcieli go słuchać, przyjechał do Proroka i prosił, by ten modlił się o zniszczenie plemienia Daus. Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) prosił jednak Boga o poprowadzenie ich do islamu – i tak też się stało. W siódmym roku hidżry Tufajl przybył do Medyny wraz z siedemdziesięcioma lub osiemdziesięcioma rodzinami, a gdy dowiedział się, że Wysłannik Boga prowadzi właśnie działanie wojenne pod Chajbarem, natychmiast się tam udał, by poinformować go o przyjęciu islamu przez jego lud.

32.3 Poseł od Farwy bin Amra

Farwa bin Amr al-Dżudhami był jednym z arabskich dowódców, służących w armii bizantyjskiej. Odpowiadał on również za kontakty między Bizancjum a sprzymierzonymi z cesarstwem plemionami arabskimi. Pochodził on z Al-Mu’an, krainy, która była częścią Asz-Szam. Był on pod wrażeniem odwagi i wytrwałości muzułmanów, a po bitwie pod Muta postanowił stać się jednym z nich. Wysłał do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) posłańca, który poza zawiadomieniem o przyjęciu przez niego islamu, przekazał Wysłannikowi Boga również białego muła jako podarunek.


Gdy Bizantyjczycy dowiedzieli się o przyjęciu islamu przez Farwę, najpierw wtrącili go do więzienia, a później powiedzieli mu, że albo wyrzeknie się swojej religii, albo zginie. Jego wybór był oczywisty. Bizantyjczycy najpierw ukrzyżowali go, a później przy źródle Afra w Palestynie ucięli mu głowę.

32.4 Delegacja od plemienia Suda

Ta delegacja przybyła do Medyny w ósmym roku hidżry, po powrocie muzułmanów z Al-Dżirana. Wcześniej Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłał do nich czterystu wojowników, którzy rozbili obóz koło źródła Suda w Jemenie. Gdy ludzie z tego plemienia dowiedzieli się o wojsku muzułmanów obozującym niedaleko ich siedzib, jeden z nich, Zijad bin al-Haris as-Suda’i, udał się do Proroka i powiedział mu: „Przyszedłem do ciebie jako przedstawiciel mojego ludu. Wycofaj swoich wojowników, a gwarantuję ci, że moi ludzie pójdą za tobą”. Wojownicy zostali wycofani, a Zajd wrócił do swoich, opowiedział o tym, co się stało i prosił ludzi, by przyjęli islam. Ostatecznie piętnastu z nich zdecydowało się pojechać z nim do Medyny, by złożyć Prorokowi (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przysięgę wierności.
Kiedy powrócili, przekonali do islamu innych. W pożegnalnej pielgrzymce brało udział około stu ludzi z plemienia Suda.

32.5 Przybycie Kaba bin Zuhajra

Kab bin Zuhajr bin Abi Sulma był uważany za jednego z najlepszych poetów wśród Arabów. Kiedy nie był jeszcze muzułmaninem, pisał wiersze obrażające Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). W ósmym roku hidżry, gdy Prorok wrócił spod At-Ta’if, brat Kaba, Budżajr bin Zuhajr, napisał do niego list:


„Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) skazał na śmierć tych, którzy obrażali go w swojej poezji. Inni uciekli i próbują się ukryć. Jeśli ci życie miłe, to proś Proroka o wybaczenie, gdyż nigdy nie karze on tych, którzy żałują za swe występki”.


Bracia korespondowali przez pewien czas, aż Kab zaczął czuć się źle i miał wrażenie, że ziemia staje się dla niego za ciasna. Przybył do Medyny, gdzie zatrzymał się w domu pewnego człowieka z Dżuhana. Razem odmówili modlitwę poranną, a po niej Kab chciał wracać do siebie, jednak gospodarz przekonał go, żeby poszedł do Proroka. Ostatecznie Kab tak zrobił, a gdy wszedł do domu Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) usiadł naprzeciwko niego i ujął jego dłonie. Wysłannik Boga nigdy wcześniej nie widział Kaba, więc nie poznał go. Wtedy tamten powiedział:
– Wysłanniku Boga! Kab bin Zuhajr przybył do ciebie jako muzułmanin, który żałuje za swoje grzechy. Czy zostaną mu przebaczone jego przewinienia i czy będzie bezpieczny, jeśli go tutaj przyprowadzę?
– Tak – odpowiedział Prorok.
– Ja nim jestem – powiedział wtedy Kab. Wtedy jeden z pomocników zaczął prosić Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by ten pozwolił mu poderżnąć Kabowi gardło, jednak Prorok odparł:
– Zostaw go. Stał się muzułmaninem i żałuje swoich przewinień z przeszłości.
Wtedy Kab wygłosił wiersz, w którym wychwalał Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), dziękował mu i przepraszał za swoje postępki. Wysławiał także emigrantów, a krytykował pomocników, ponieważ jeden z nich chciał go zabić. Później jednak ułożył następny wiersz, w którym przepraszał pomocników za tę nieuprzejmość.

32.6 Delegacja od plemienia Udara

To poselstwo składało się z dwunastu mężczyzn (jednym z nich był Hamza bin an-Numan). Przybyli oni do Medyny w miesiącu Safar dziewiątego roku hidżry. Gdy po trzech dniach zapytano ich, kim są, odpowiedzieli: „Jesteśmy Banu Udara i jesteśmy mlecznymi braćmi Kusajja. To my pomogliśmy mu pokonać Chuza’a i Banu Bakr oraz wyprzeć ich z Mekki”. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powitał ich, przekazał im dobrą nowinę o bliskich podbojach w Asz-Szam, a także zabronił im odwiedzania wieszczków oraz jedzenia mięsa zwierząt, które zostało przez nich zabite. Ostatecznie ludzie z Banu Udara przyjęli islam i pozostali w Medynie jeszcze przez kilka dni, zanim wrócili do siebie.

32.7 Delegacja od plemienia Bali

Ludzie z Bali przybyli do Medyny w miesiącu rabi al-awwal dziewiątego roku hidżry i już pierwszego dnia wszyscy przyjęli islam. Ich przywódca Abu ad-Dabib zapytał, czy gościnność jest nagradzana przez Boga, a Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odpowiedział: „Tak, jałmużna dla biednego czy bogatego i każdy inny akt dobroczynności jest nagradzany”. Abu ad-Dabib zapytał również, na jaki czas muzułmanin musi udzielić gościny, a Prorok odparł, że są to trzy dni.
– Co powinienem zrobić, jeśli znajdę zagubioną owcę? – pytał dalej Abu ad-Dabib.
– Powinieneś ją zabrać lub niech zrobi to twój brat, inaczej zostanie zabita przez wilka – odpowiedział mu Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).
– A co powinienem zrobić z zagubionym wielbłądem?
– Jego nie możesz zabrać, gdyż jego właściciel z pewnością będzie chciał go odzyskać.
Abu ad-Dabib i jego ludzie pozostali w Medynie przez trzy dni.

32.8. Delegacja od plemienia Sakif

Ta delegacja przybyła do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) w miesiącu ramadan dziewiątego roku hidżry, po powrocie Proroka spod Tabuk. Historia ich przyjęcia islamu jest szczegółowo opisana.
Przywódca Sakif, Urwa bin Masud as-Sakafi przybył do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) jeszcze po jego powrocie z At-Ta’if w miesiącu zu-al-kada ósmego roku hidżry. Uwierzył Wysłannikowi Boga i od razu został muzułmaninem. Do swoich ludzi powracał zmotywowany i pełen dobrych myśli – wydawało mu się, że wszyscy od razu przyjmą islam, gdy tylko zacznie im o nim opowiadać. Wcześniej zawsze byli mu posłuszni i kochali go bardziej niż własne dzieci, lecz tym razem zabili go strzałami z łuków.


Po kilku miesiącach ludzie z Sakif zaczęli się zastanawiać, czy na pewno postąpili słusznie. Kiedy zdali sobie sprawę, że wszystkie okoliczne plemiona przyjęły już islam, postanowili wysłać posła do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Miał nim zostać Abd Jalajl bin Amr, który jednak nie chciał się zgodzić, ponieważ bał się, że muzułmanie potraktują go tak samo, jak ludzie z Sakif potraktowali Urwę. „Jeśli już muszę tam iść, to na pewno nie pójdę sam”, powiedział. Ostatecznie razem z nim wyruszyło jeszcze pięciu mężczyzn – dwaj z Sakif i trzej z Banu Malik. Najmłodszym z całej grupy był Usman bin Abi al-As as-Sakafi.


Po przybyciu do Medyny zatrzymali się w namiocie, który specjalnie dla nich postawiono w meczecie, by słyszeli recytację Koranu i widzieli modlitwę. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nieustannie zachęcał ich do islamu, jednak tamci najpierw chcieli zawrzeć jedynie pakt pokoju, później domagali się, by cudzołóstwo, picia alkoholu i lichwa pozostały dla nich legalne, by muzułmanie nie zniszczyli ich bożka Allat i by nie kazali im modlić się razem z nimi. Prorok nie zgodził się na żaden z tych warunków. Wreszcie widząc, że dalsze trzymanie się bałwochwalstwa nie ma sensu, zgodzili się przyjąć islam – pod warunkiem, że nie będą musieli niszczyć dawnego bożka sami. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przystał na to i przyjął od nich przysięgę wierności.


Najzdolniejszym z całej grupy był młody Usman bin Abi al-As, który szybko uczył się Koranu i podstaw islamskiego prawa. Jednak każdego ranka, kiedy delegaci udawali się do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), Usman jako najmłodszy musiał pilnować ich rzeczy. Dopiero wieczorem, gdy tamci wracali, szedł do Proroka, by uczyć się u niego Koranyu i religii, a jeśli Prorok już spał, Usman szedł do Abu Bakra. W nagrodę Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) mianował go nowym przywódcą plemienia Sakif.
Później Usman okazał się prawdziwym skarbem dla swoich ludzi. Gdy w okresie wielkiej apostazji za kalifatu Abu Bakra wielu ludzi z Sakif chciało odejść od islamu, powiedział im: „Ludzie plemienia Sakif! Pamiętajcie, że byliście ostatnimi, którzy przyjęli islam. Nie bądźcie teraz pierwszymi, którzy od niego odejdą”. Po tych słowach nikt spośród jego ludzi nie myślał już o porzuceniu religii Boga.


Wreszcie posłowie opuścili Medynę i powrócili do swoich ludzi, ale uzgodnili, że na razie nie przyznają się, że przyjęli islam. Udawali smutnych i zrozpaczonych, mówili, że Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) chce, by porzucili cudzołóstwo, alkohol i lichwę, inaczej muzułmanie mogą zaatakować w każdej chwili. Przyzwyczajenia z czasów ignorancji okazały się bardzo silne – ludzie Safik od razu zaczęli szykować się do walki, uważając, że nie mogą przyjąć takich warunków. Wkrótce jednak opuściła ich odwaga i zaczęli myśleć o wysłaniu kolejnego poselstwa. Wtedy delegaci powiedzieli im prawdę, a oni nie opierali się dłużej i wszyscy przyjęli islam.
Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłał oddział pod dowództwem Chalida bin al-Walida, który miał zniszczyć posąg Allat. Al-Mughira bin Szuba wstał, uniósł młot i topór i zawołał:
– Sprawię, że będziecie śmiać się z ludzi z Sakif!
Zaczął biec, wymachując swoją bronią, a wtedy ludzie z Sakif zadrżeli i powiedzieli:
– Oby Allat go zabiła.
– Oby Bóg okrył was hańbą! – odpowiedział Al-Mughira. – Allat zaraz będzie jedynie pyłem i kamieniami!
Po tych słowach rozbił drzwi do świątyni bożka i wszedł do środka, a za nim inni muzułmanie. Wkrótce rozbili posąg na drobne kawałki. Następnie rozkopali podłogę w świątyni i ku zdumieniu sakif znaleźli ubrania i kosztowności. Chalid bin al-Walid rozkazał zabrać te skarby do Medyny. Później Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) rozdzielił je między muzułmanów i podziękował Bogu za pomoc w rozprzestrzenianiu Jego religii.

32.9 Poselstwo od władców Jemenu

Władcami tymi byli Himjar, al-Haris bin Abd Kilal, Naim bin Abd Kilal, An-Numan, Hamdan i Muafir. Ich wiadomość, w której zawiadamiali Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) o przyjęciu islamu i odejściu od pogaństwa, doszła do niego po powrocie spod Tabuk, a człowiek, który ją przyniósł, nazywał się Malik bin Murra ar-Rahawi. Prorok odpowiedział listem, w którym wyjaśniał wiernym ich prawa i obowiązki, a ludom sprzymierzonym spośród innowierców gwarantował bezpieczeństwo w imieniu Boga i Jego Proroka, o ile będą płacić podatek. Wysłał również do Jemenu kilku towarzyszy pod przywództwem Mu’aza bin Dżabala.

32.10 Delegacja od plemienia Hamadan

Posłowie plemienia Hamadan również przybyli do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) po jego powrocie z wyprawy Tabuk. Wysłannik Boga przyjął ich gościnnie, nowym zarządcą plemienia ustanowił Malika bin an-Namta, a Chalid bin al-Walid został wysłany, by nawoływać do islamu tych, którzy jeszcze go nie przyjęli. Kiedy przez sześć miesięcy nikt nie odpowiedział na jego wezwanie, zastąpił go Ali bin Abi Talib. Na jego zaproszenie do islamu odpowiedzieli wszyscy, a wtedy Ali napisał do Proroka list, w którym oznajmił mu dobrą nowinę. Przekazano, że Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) w podziękowaniu Bogu oddał Mu pokłon, a następnie wzniósł ręce i powiedział: „Pokój niech będzie z plemieniem Hamadan”.

32.11. Delegacja od plemienia Banu Fazara

Kilkunastu mężczyzn z Banu Fazara przybyło do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) po jego powrocie spod Tabuk, by poinformować go o tym, że przyjęli islam. Przekazali mu także złe wieści o suszy, która nękała ich ziemie. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wszedł na kazalnicę, podniósł ręce i prosił:
„Boże, ześlij nam deszcz, który nawodni Twoją ziemię i napoi zwierzęta, okaż nam miłosierdzie i przywróć życie w martwych krainach. Boże, ześlij deszcz, który ochroni nas, ukoi nas i spowoduje, że na ziemi na długo wyrośnie trawa. Boże, prosimy Cię, by ten deszcz przyniósł nam tylko to co dobre, a nie zaszkodził nam w żaden sposób. Boże, prosimy Cię, by był to deszcz Miłosierdzia, a nie deszcz kary i bólu. Boże, prosimy Cię, by ten deszcz nie przyniósł powodzi i zniszczenia. Boże, ześlij nam deszcz i pomóż nam w walce z naszymi wrogami”.

32.12 Delegacja od chrześcijan z Nadżranu

Nadżran to duża kraina, która rozciąga się na obszarze siedmiu dni podróży na południe od Mekki. W czasach Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) w Nadżranie znadowały się siedemdziesiąt trzy wioski. Plemiona zamieszkujące ten rejon mogły wystawić łącznie sto tysięcy wojowników, a mieszkańcy wyznawali chrześcijaństwo.


Delegacja z tego kraju przybyła do Medyny w dziewiątym roku hidżry i liczyła sześćdziesięciu mężczyzn, z czego dwudziestu czterech było szlachetnie urodzonych. Trzej spośród tych dwudziestu czterech wspólnie rządzili Nadżranem:
– Abd al-Masih zwany Al-Akib odpowiadał za zarządzanie krajem;
– Al-Ajham asz-Szarhabil zwany As-Sajjid odpowiadał za edukację i politykę zagraniczną;
– Abu Harisa bin Alkama był arcybiskupem Nadżranu.


Po przybyciu do Medyny spotkali się z Wysłannikiem Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i rozmawiali z nim. Jednak gdy Prorok chciał nauczać ich islamu i recytować Koran, powiedzieli, że nie chcą go słuchać, spytali jedynie, jak muzułmanie postrzegają Jezusa. Wysłannik nie odpowiedział im od razu. Dopiero pod koniec dnia zostało mu objawione:

„Zaprawdę, Jezus jest u Boga jak Adam: On stworzył go z prochu, a następnie powiedział do niego: Bądź! – i on jest. Prawda pochodzi od twego [Muhammadzie] Pana, nie bądź więc z liczby wątpiących! A kto się będzie z tobą sprzeczał w jej przedmiocie po tym, jak otrzymałeś wiedzę, to powiedz: Pozwólcie! Wezwijmy naszych synów i waszych synów, nasze kobiety i wasze kobiety, nas samych i was samych, potem będziemy się pokornie modlić i wzywać przekleństwa Boga na kłamców!” [207]

Następnego ranka Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) objaśnił im znaczenie tych wersetów i omówił pozycję Jezusa w islamie, a później dał im cały dzień na zastanowienie się nad tym, co usłyszeli. Kolejnego dnia delegaci byli jednak wciąż niechętnie nastawieni do słów Boga i do islamu. Wówczas Prorok zaproponował, żeby obie grupy prosiły Boga, by przeklął On tych, którzy są w błędzie. Na chwilę zostawił posłów, po czym wrócił wraz z córką Fatimą i wnukami Al-Husajnem i Al-Hasanem. Wówczas delegaci, widząc, że Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nie żartuje, zaczęli mieć wątpliwości. „Nie powinniśmy prosić Boga o przekleństwo, gdyż jeśli on jest prawdziwym prorokiem, to przysięgam na Boga, że nie spotka nas nic dobrego i nie pożyjemy długo ani my, ani nawet nasze zwierzęta”, powiedział Al-Akib.


Ostatecznie Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) włączył Nadżran do państwa muzułmańskiego. Mieszkańcy tamtych terenów musieli płacić podatek nakładany na innowierców, a także dostarczyć dwa tysiące ubrań (tysiąc w miesiącu radżab i tysiąc w miesiącu safar) i tyleż uncji złota (tak samo podzielonych). W zamian otrzymywali gwarancję bezpieczeństwa i swobodnego praktykowania religii od Boga i Jego Wysłannika. Na koniec poprosili Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by wysłał do nich uczciwego człowieka jako poborcę podatkowego. Został nim Abu Ubajda bin al-Dżarraha.
Później, gdy mieszkańcy Nadżranu zaczęli przyjmować islam, zniesiono obowiązek płacenia podatku, w zamian zaś zaczęła obowiązywać ich jałmużna.


Jedna z relacji mówi, że Al-Akib i As-Sajjid przyjęli islam od razu po tym, jak powrócili do domu. Powiedziano również, że człowiekiem wysłanym przez Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) do zbierania podatku był Ali bin Abi Talib.

32.13 Musajlima

W dziewiątym roku Hidżry do Medyny przybyła delegacja plemienia Banu Hanifa. Liczyła siedemnastu mężczyzn, a jednym z nich był Musajlima bin Sumama bin Kabir bin Habib bin al-Haris, którego Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nazwał później panem wszystkich kłamców.


Posłowie zatrzymali się w domu jednego z pomocników, a następnie przyszli do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i zadeklarowali swoje przyjęcie islamu. Co się tyczy Musajlimy, to istnieją różne relacje i nie ma zgody co do tego, czy wygłosił wtedy wyznanie wiary, czy też nie (jeden z przekazów mówi, że powiedział: „Gdyby Muhammad uczynił mnie swoim dziedzicem, zostałbym muzułmaninem”). Wszystkie przekazy są jednak zgodne co do tego, że Musajlima cechował się skrajną nieuprzejmością, pychą, arogancją i żądzą władzy. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) traktował go miło i uprzejmie, on jednak nie potrafił lub nie chciał ukryć swego złego charakteru.


Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) miał kiedyś sen, w którym położył rękę na dwóch złotych bransoletach, jednak zostało mu objawione, by je wyrzucił, a gdy tak uczynił, obie zniknęły. Symbolizowały one dwóch kłamców, którzy mieli pojawić się po śmierci Wysłannika Boga. Kiedy tylko Musajlima okazał swoją arogancję i brak szacunku, Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zrozumiał, że ma przed sobą jednego z tych dwóch kłamców.


Później Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przyszedł do niego z liściem palmy w dłoni i w towarzystwie mówcy Sabita bin Kajsa bin Szammasa. Prorok próbował porozmawiać z Musajlimą, ale tamten od razu powiedział:
– Jeśli przekażesz mi władzę nad wszystkimi ziemiami muzułmanów po twojej śmierci, to nie będę twoim wrogiem.
– Jeśli poprosiłbyś mnie tylko o ten liść palmy, nie otrzymałbyś go – odparł Wysłannik Boga. – Twój los jest przesądzony. Nawet jeśli okażesz skruchę, Bóg już zapisał, że twoja głowa zostanie ścięta. Przysięgam, że teraz widzę cię takim, jak to zostało objawione. Sabit, który tu jest, wypełni przeznaczenie!


Po tych słowach Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odszedł. Jego przewidywania sprawdziły się w niedalekiej przyszłości. Po powrocie do Al-Jamamy Musjalima myślał o tym, że mógłby zostać jednym z towarzyszy Proroka, jednak jego żądza władzy wciąż rosła, aż w końcu stwierdził, że on sam ogłosi się prorokiem, co też zrobił w dziesiątymroku hidżry (jednak nigdy nie twierdził, że Muhammad – niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo – nie jest Prorokiem). Zaczął układać wiersze, mając nadzieję, że uda mu się stworzyć księgę, która będzie podobna do Koranu, lecz ominął niewygodne dla niego przepisy i ogłosił, że cudzołóstwo i picie alkoholu są dozwolone. Jego współplemieńcom spodobały się te nauki, dlatego szybko stanęli po stronie Musajlimy, który stał się znany wśród swoich zwolenników jako Dobroczyńca z Al-Jamamy. Wreszcie napisał do Proroka list:
„Zostałem wybrany na twojego wspólnika we władzy, więc zatrzymam dla siebie połowę twojego państwa, a Kurajszyci niech rządzą drugą połową”.


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odpowiedział cytatem z Koranu:

„Zaprawdę, ziemia należy do Boga! On daje ją w dziedzictwie, komu chce spośród Swoich sług. Ostateczny rezultat należy do bogobojnych!” [208]

Relacjonował Ibn Masud:
„Gdy dwaj posłańcy Musajlimy – Ibn an-Nawaha i Ibn Asal – przyszli do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), ten spytał:
– Czy zaświadczacie, że jestem Wysłannikiem Boga?
– Zaświadczamy, że Musajlima jest Wysłannikiem Boga – odparli.
– Wierzę w Boga i Jego Wysłannika – powiedział Prorok. – Gdyby szanowanie posłów nie było moim obowiązkiem, kazałbym ściąć wam głowy”.
Musajlima zginął w bitwie pod Al-Jama za kalifatu Abu Bakra, w miesiącu rabi al-awwal dwunastego roku hidżry. Zabił go Wahszi, ten sam człowiek, który w bitwie pod Uhud zabił Hamzę.
Drugim człowiekiem, który podawał się za proroka, był Al-Awsad al-Ansi z Jemenu. Został zabity przez Fajruza na jeden dzień przed śmiercią Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).

32.14 Delegacja od plemienia Banu Samir bin Sasa

W jej skład wchodzili m.in. Amir bin at-Tufajl i Arbad bin Kajs – przywódcy plemienia, złoczyńcy i wrogowie islamu. To właśnie Amir wiągnął muzułmanów w zasadzkę pod Bir Ma’una.
Po przybyciu do Medyny Amir i Arbad postanowili zabić Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Amir miał odwrócić jego uwagę, a Arbad zakraść się od tyłu , zabrać miecz Proroka i zadać śmiertelny cios. Gdy jednak miał już miecz na wyciągnięcie ręki, Bóg sparaliżował jego dłoń, ratując Swego Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).


Później Prorok Muhammad prosił Boga o karę dla Arbada i faktycznie tak się stało – w drodze powrotnej z Medyny on i jego wielbłąd zostali spaleni przez piorun. Co zaś tyczy się Amira, zatrzymał się u pewnej kobiety z klanu Banu Salul, gdzie spostrzegł, że na szyi wyrosła mu narośl. Wkrótce później zmarł, mówiąc: „Wyrosła mi narośl niczym garb wielbłąda. Umieram w domu kobiety z Banu Salul”.


Al-Buchari przekazuje, że Amir miał przyjść do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i powiedzieć: „Albo ty będziesz rządził otwartymi krajami i ich mieszkańcami, a ja będę rządził miastami i ich mieszkańcami, albo po twojej śmierci przejmę po tobie władzę. W innym wypadku najadę na twój kraj z armią na tysiącu wielbłądów i tysiącu wielbłądzic”. Kiedy dosięgła go kara, miał powiedzieć: „Co to? Wyrosła mi narośl jak garb wielbłąda! Umieram w domu kobiety z plemienia takiego to a takiego. Do mnie, mój wierzchowcu!” Po tych słowach zdołał jeszcze dosiąść konia, ale zmarł na jego grzbiecie.

32.15 Delegacja od plemienia Tudżib

Grupa złożona z trzydziestu mężczyzn przybyła do Medyny wraz z nadwyżką jałmużny, która pozostała po tym, jak wszyscy biedacy zostali już wspomożeni. Pytali o to, w jaki sposób mogą uczyć się Koranu i tradycji Proroka, prosili też Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by pobłogosławił ich, a on tak uczynił.
Nie pozostali w mieście długo (później spotkali się z Wysłannikiem Boga podczas pożegnalnej pielgrzymki). Został jedynie chłopiec, który powiedział Prorokowi (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).: „Przysięgam na Boga, porzuciłem mój dom, by prosić Boga Wielkiego i Potężnego, by mi przebaczył, by okazał mi Miłosierdzie, by uczynił moje serce źródłem zadowolenia i spokoju duszy”. Po tych słowach Wysłannik także poprosił Boga, by On spełnił prośby chłopca.
Rzeczywiście później był on zawsze szczęśliwy. W czasach wielkiej apostazji pozostał muzułmaninem, pamiętał o Bogu, przypominał o nim swoim rodakom i ostrzegał ich, aż wszyscy porzucili myśl o odejściu od islamu.

32.16 Delegacja plemienia Tai

Po tym, jak Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zaprosił ich do islamu, wszyscy zostali muzułmanami. Jednym z nich był Zajd al-Chajl, o którym Prorok powiedział: „Gdy słyszę, jak wychwalają jakiegoś Araba, a następnie spotykam go, zwykle nie jest godzien tego, co o nim mówili. Jednak Zajd al-Chajl jeszcze jeszcze lepszy niż to, co o nim mówią”. Później Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nazywał go Zajd al-Chajr – Zajd Dobra.

32.17 Medyna stolicą Arabii

Uczeni specjalizujący się w historii islamu i życia Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wymieniają wiele innych delegacji, które przybyły do Medyny. Były wśród nich poselstwa od plemion Al-Azd, Banu Sad Hadim, Banu Amir bin Kajs, Banu Asad, Bahra, Chawlan, Muharib, Banu al-Haris bin Kab, Ghamid, Banu al-Muntafik, Salaman, Banu Abs, Muzajna, Murad, Zabid, Kinda, Ghassan i Nach. Delegacja plemienia Nach była ostatnią delegacją. Składała się z dwustu mężczyzn, a przybyła do Medyny w miesiącu muharram jedenastego roku hidżry.
Wielka liczba tych poselstw pokazuje nam, jak wielu ludzi przyjęło zaproszenie do islamu, który stał się największą siłą Półwyspu Arabskiego. Arabowie zrozumieli, że nie mają już innego wyjścia, jak tylko przyjęcie islamu lub porozumienie z muzułmanami. Medyna stała się stolicą i najważniejszym miastem Arabii, a także symbolem i ośrodkiem siły, której już nikt nie mógł lekceważyć.


Nie można jednak mówić, że wszyscy Arabowie od razu stali się przykładnie wierzącymi. Niektórzy Beduini przyjęli islam tylko dlatego, że poszli za wodzem swojego plemienia. W głębi serca pozostali niewiernymi, a ich zamiłowanie do rozboju i grabieży wciąż pozostało silne. Jednak tak samo nie można powiedzieć, że wszyscy Beduini byli źli i zepsuci. Oto, co Bóg Najwyższy mówi o nich w Koranie:

„Beduini są bardziej zawzięci pod względem niewiary i hipokryzji i bardziej zdolni do tego, by nie uznać granic zesłanych przez Boga Swojemu Posłańcowi. A Bóg jest Wszechwiedzący, Mądry! Wśród Beduinów są tacy, którzy uważają to, co wydają, za ciężki obowiązek i wyczekują na zmianę waszego losu. Przeciwko nim obróci się zły los. A Bóg jest Słyszący, Wszechwiedzący!
Ale są wśród Beduinów i tacy, którzy wierzą w Boga i w Dzień Ostatni i którzy uważają to, co rozdają, za przybliżenie do Boga i do modlitw Jego Posłańca. Czyż nie tak?! Zaprawdę, to jest dla nich przybliżenie! I wprowadzi ich Bóg do Swego Miłosierdzia! Zaprawdę, Bóg jest Przebaczający, Litościwy!” [209]


207. Koran, 3:59-61.
208. Koran, 7:128.
209. Koran, 9:97-99.

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.