Emigracja Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo)

Tuż po tym, jak Kurajszyci zadecydowali o zabiciu Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), przyszedł do niego Gabriel, który przekazał mu wiadomość o spisku oraz pozwolenie od Boga na emigrację do Jasrib. Gabriel powiedział: „Nie śpij tej nocy w łóżku, w którym zwykle sypiasz”, co oznaczało, że jeszcze tej nocy Wysłannik Boga powinien wyjechać z Mekki. Wtedy Prorok poszedł do Abu Bakra, aby wszystko z nim omówić.
Aisza relacjonowała później, że siedziała z ojcem w domu, kiedy ktoś dał znać, że przybył Wysłannik Boga. Było to w porze, w której zwykle nie przychodził, dlatego Abu Bakr powiedział:


– Na pewno ten, za którego oddałbym ojca i matkę, nie przyszedłby o tej porze, gdyby nie miał ważnej sprawy.
– Musisz wyjechać – oznajmił Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) Abu Bakrowi.
– Tak jest.
– Pozwolono mi emigrować.
– Czy mam ci towarzyszyć?
– Tak – odpowiedział Wysłannik Boga.
Po tej rozmowie Prorok wrócił do domu, aby tam czekać na zapadnięcie nocy.

13.1 Okrążenie domu Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo)

Przywódcy kurajszyccy spędzili ten dzień (dwudziesty szósty miesiąca safar czternastego roku Objawienia, co odpowiadało jedenastemu lub dwunastemu dniowi września 622 r. po narodzeniu Jezusa) na przygotowaniach do wykonania planu, uchwalonego na naradzie. Wybrano jedenastu ludzi, do których należeli między innymi Abu Dżahl, Ukba bin Abi Mu’ajt, An-Nadr bin al-Haris, Umajja bin Chalaf, Zama bin al-Aswad oraz Abu Lahab.
Według Ibn Ishaka, gdy zapadła noc, spiskowcy zebrali się pod drzwiami domu Wysłannika Boga, by poczekać, aż Muhammad zaśnie, a wtedy rzucić się na niego. Wszyscy byli pewni sukcesu, a Abu Dżahl, drwiąc, zacytował Wysłannika Boga: „Muhammad twierdzi, że jeśli za nim pójdziecie, zostaniecie władcami Arabów i nie-Arabów, a po śmierci zostaniecie wskrzeszeni i dostaniecie ogrody, niczym te w Jordanii; jeśli zaś tego nie uczynicie, to po śmierci będziecie palić się w ogniu”. Ustalili, że wejdą do środka, kiedy minie pierwsza połowa nocy. Wyczekiwali północy, jednakże…

„A jeśli spiskują przeciwko tobie ci, którzy nie uwierzyli, aby cię pochwycić mocno albo zabić cię lub wypędzić, jeśli zatem oni spiskują, to i Bóg przygotowuje podstęp. A Bóg jest najlepszy w swoim podstępie” [65].

 

13.2 Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) opuszcza swój dom

Wysłannik Boga poprosił Alego bin Abi Taliba: „Połóż się w moim łóżku, przykryj się moim zielonym płaszczem i zaśnij. Nie bój się, nic ci nie zrobią”. Po tych słowach Wysłannik Boga wyszedł z domu, recytując Koran, po czym wziął garść pyłu i sypnął na turbany spiskowców, a oni wtedy nic nie widzieli. Poszedł do Abu Bakra, po czym razem wyszli przez okno jego domu.


Tymczasem ktoś, kto przechodził obok domu Proroka, zapytał siedzących pod nim wojowników: „Na kogo czekacie?” Odpowiedzieli: „Na Muhammada”. Tamten człowiek powiedział: „Nie udało się wam, sypnął na was pyłem, przeszedł obok was i poszedł!” Wtedy tamci zajrzeli przez wejście do domu Proroka i, widząc Alego w zielonym płaszczu, zawołali: „To Muhammad, to jego płaszcz!” Złapali Alego i pytali go, gdzie jest Prorok, ale Ali odpowiadał im, że nic nie wie.

13.3 W jaskini

Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i Abu Bakr niezwłocznie wyruszyli, by uciec przed nadejściem świtu. Skierowali się na południe, w stronę Jemenu, ponieważ wiedzieli, że Kurajszyci będą szukać ich przede wszystkim na drogach prowadzących na północ, w stronę Jasrib. Po przejściu około pięciu mil dotarli do wysokiej i trudno dostępnej góry Saur. Wspinali się po jej kamienistym zboczu, próbując zatrzeć ślady, aż Wysłannik Boga stracił obuwie. Dotarli do jaskini, która przeszła do historii pod tą samą nazwą, jaką nosi góra.

Abu Bakr powiedział: „Nie wchodź tam. Wejdę pierwszy, żeby sprawdzić, czy nie ma tam jakiegoś niebezpieczeństwa”. Wszedł do środka, zamiótł podłogę groty i pozatykał szczeliny, przez które mogłoby przejść jadowite zwierzę. Wtedy Prorok wszedł do środka i zasnął. Po pewnym czasie Abu Bakra coś ugryzło, ale nie poruszał się, by nie budzić swojego towarzysza. Jednak kiedy zapłakał z bólu, jego łza spadła na twarz Proroka, który obudził się i zapytał, co się stało. Splunął na ukąszone miejsce, a Abu Bakr od razu poczuł ulgę.
W grocie Saur Wysłannik Boga i Abu Bakr pozostali trzy dni – piątek, sobotę i niedzielę. Syn Abu Bakra, Abd Allah, po kryjomu przynosił im z Mekki jedzenie i wiadomości, nocując z nimi w jaskini. Wypasający owce w pobliżu groty Saur służący Abu Bakra Amir bin Fahira również dostarczał im jedzenia i picia.

Pierwszą rzeczą, którą zrobili Kurajszyci, gdy dowiedzieli się, że Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wymknął się im w nocy, która miała być jego ostatnią, było pobicie Alego i uwięzienie go na pewien czas w Kabie, by czegoś się od niego dowiedzieć. Gdy nie udało im się wyciągnąć od niego żadnej wiadomości, poszli do domu Abu Bakra i zakołatali do drzwi jego domu. Otworzyła im córka Abu Bakra, Asma. Gdy spytali ją o ojca, ona odpowiedziała, że nic o nim nie wie, a wtedy Abu Dżahl uderzył ją w twarz tak mocno, że wypadł jej kolczyk z ucha.


Kurajszyci zwołali nadzwyczajne zebranie, na którym postanowili użyć wszelkich sposobów w celu złapania obydwu mężczyzn. Obstawiono wojownikami wszystkie drogi wyjazdowe z Mekki, a dla tego, kto przyprowadzi uciekinierów żywych lub martwych, wyznaczono nagrodę w wysokości stu wielbłądów. Wielu ludzi zaczęło przeczesywać okolice Mekki, lecz nie mogli znaleźć uciekinierów. Pewna grupa doszła bardzo blisko groty Saur. Abu Bakr usłyszał ich i powiedział: „Zaraz nas zobaczą!” Wtedy Wysłannik Boga odpowiedział: „Nie bój się! Jest nas dwóch, a Bóg jest z nami tym trzecim!” [66] Mimo że poszukującym zostało do pokonania tylko kilka kroków, nie weszli do groty i ruszyli w drogę powrotną. Tak oto Bóg Najwyższy uratował Swojego Posłańca.

13.4 W drodze do Medyny

Po trzech dniach od ucieczki poszukiwania zbiegów stały się mniej intensywne, a Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i jego towarzysz postanowili ruszyć w drogę do Medyny. Pierwszej nocy miesiąca rabi al-awwal do groty Saur przyszedł wraz z wielbłądami wynajęty przez nich przewodnik o imieniu Abd Allah bin Urajkit al-Lajsi, który wyznawał religię Kurajszytów, ale był człowiekiem godnym zaufania. Wysłannik Boga, Abu Bakr i Amir bin Fahira, którym Asma przyniosła prowiant, wyruszyli w drogę do Jasrib. Najpierw pojechali jeszcze dalej w kierunku Jemenu, później zawrócili i wybrali szlak biegnący wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego. Droga ta była mało uczęszczana, niebezpieczeństwo pościgu było tam zatem mniejsze.


Kiedy dojechali do dużej skały, w cieniu której można było odpocząć, Abu Bakr przygotował posłanie dla Proroka, żeby ten mógł chwilę się przespać. Kiedy Wysłannik Boga spał, pod skałę przyszedł pasterz, który również chciał schronić się w jej cieniu. Abu Bakr dostał od niego trochę mleka i dolał do niego wody, żeby było chłodniejsze. Kiedy Prorok obudził się, wypili mleko i wyruszyli w dalszą drogę. Abu Bakr, choć był bardzo znanym człowiekiem, jechał za Wysłannikiem Boga, a według ówczesnego zwyczaju najbardziej szanowany człowiek powinien był jechać na czele karawany. Po drodze spotkali kilku ludzi, którzy zdziwieni pytali Abu Bakra, kto jedzie przed nim, a Abu Bakr odpowiadał: „Ten, który prowadzi mnie dobrą drogą”. Pytający myśleli, że chodzi mu o przewodnika po szlaku, lecz Abu Bakr miał na myśli drogę dobra.


Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i Abu Bakrowi nie udało się jednak zupełnie uciec od pościgu. Opowiadał Suraka bin Malik, przywódca klanu Banu Mudlidż:
„Siedziałem wśród ludzi z mojego plemienia, kiedy ktoś przyszedł i powiedział, że na wybrzeżu widział grupkę ludzi, w której chyba był Muhammad z towarzyszami. Domyśliłem się, że to faktycznie był Muhammad, lecz nie chciałem, by ktokolwiek dotarł do niego przede mną [67]. Nie dałem tego po sobie poznać i powiedziałem temu człowiekowi, że musiał pomylić ich z kimś innym. Jeszcze przez jakiś czas siedziałem razem z innymi, po czym poszedłem do domu, poleciłem służącej, by ta przygotowała konia i broń, i po kryjomu wyruszyłem tam, gdzie tamten człowiek widział Proroka i Abu Bakra.


Kiedy zbliżyłem się do nich, mój koń nagle upadł, a ja spadłem z niego. Wtedy wyjąłem z kołczana dwie strzały i zacząłem z nich wróżyć, czy zdołam im zaszkodzić, czy nie. Wróżba wypadła niekorzystnie dla mnie, ale zlekceważyłem ją, dosiadłem konia i znowu pojechałem za nimi. Gdy już zbliżyłem się tak, że słyszałem Wysłannika Boga recytującego Koran, mój koń zapadł się przednimi nogami w piasek aż po kolana. Znowu wróżyłem ze strzał i wróżba znowu wypadła dla mnie niepomyślnie. Doszedłem do wniosku, że Muhammad to człowiek niezwykły i nie uda mi się go pochwycić. Podszedłem wtedy do nich i powiedziałem im o poszukiwaniach i wyznaczonej za Proroka nagrodzie. Poczęstowałem ich moim jedzeniem. Nie spytali mnie o nic; Prorok powiedział mi tylko, żebym przestał go prześladować. Amir bin Fahira spisał umowę o nieagresji, wręczył mi ją, po czym cała grupa odjechała”.
Suraka zawrócił, a po powrocie powiedział swoim ludziom, że nie ma potrzeby szukać Proroka na drodze nad morzem, bo on tam był i nikogo nie widział. Tak oto w pierwszej połowie dnia prześladował muzułmanów, a w drugiej stał się ich obrońcą.


Z kolei Abu Bakr opowiadał później, że kiedy zobaczył doganiającego ich Surakę, powiedział do Proroka: „Dopadli nas!” Wysłannik Boga odpowiedział mu słowami podobnymi do tych z groty Saur: „Nie smuć się, zaiste, Bóg jest z nami!”


W dalszej drodze Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i Abu Bakr natrafili na namiot kobiety o imieniu Umm Mabad i jej męża, którzy hodowali owce i sprzedawali podróżnym żywność. Umm Mabad była w namiocie, a jej mąż z owcami na pastwisku. Spytali ją, czy ma ich czym nakarmić. Odparła, że dałaby im jeść i pić, gdyby miała, ale sama nic nie ma, ponieważ jest bardzo suchy rok i owce nie dają mleka. W namiocie była jedna owca, której mąż Umm Mabad nie zabrał na pastwisko razem z innymi, ponieważ była bardzo słaba. Prorok zapytał, czy ta owca ma mleko, a Umm Mabad odpowiedziała, że ta owca jest zbyt słaba, by dawać mleko. Wtedy Wysłannik Boga spytał Umm Mabad, czy może wydoić owcę, a gdy zdziwiona kobieta pozwoliła, wypowiedział prośbę do swojego Pana i zaczął doić. Szybko napełnił całe naczynie mlekiem, z którego najpierw dał pić kobiecie, później swoim towarzyszom, a na koniec sam się napił, po czym wydoił owcę jeszcze raz i wydojone mleko zostawił dla Umm Mabad.


Kiedy odjechali, a mąż Umm Mabad wrócił ze słaniającymi się z głodu owcami, zdziwił się i zapytał: „Skąd jest to mleko? Przecież wymiona tych owiec są zupełnie suche!” Odpowiedziała, że odwiedził ich pewien błogosławiony człowiek, który pięknie mówił i pięknie wyglądał. Mężczyzna powiedział wtedy, że to pewnie ten człowiek, którego szukają Kurajszyci, a kiedy Umm Mabad opisała Proroka dokładniej, powiedział: „Tak, to on, a ja chcę mu towarzyszyć i zrobię to, tylko jak nadarzy się ku temu okazja!”


Kolejnymi ludźmi, z którymi zetknęli się Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i Abu Bakr, było siedemdziesięciu mężczyzn z pewnego plemienia, na czele których stał człowiek o imieniu Abu Burajda. Abu Burajda również poszukiwał Proroka, żeby uzyskać wyznaczoną nagrodę, ale kiedy z nim porozmawiał, przyjął islam, a wszyscy jego ludzie uczynili to samo. Później Abu Burajda zdjął swój turban i zawiesił go na ostrzu włóczni – ten gest symbolizował przybycie człowieka, który zaprowadzi pokój i sprawiedliwość.
W dalszej drodze Wysłannik Boga i jego towarzysze spotkali muzułmanina o imieniu Az-Zubajr, który wracał ze swoją karawaną z Syrii. Podarował on Prorokowi i Abu Bakrowi białe ubrania.

13.5 Przybycie do miejscowości Kuba

W poniedziałek ósmego dnia miesiąca rabi al-awwal czternastego roku misji proroczej –czyli pierwszego roku emigracji – co odpowiada dwudziestemu trzeciemu września 622 roku u chrześcijan – Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dotarł do miejscowości Kuba.
Po tym, jak muzułmanie w Medynie usłyszeli o wyruszeniu Proroka Muhammada z Mekki, każdego poranka wyczekiwali go na równinie nieopodal miasta, a po nastaniu żaru południa wracali do domów. Tamtego dnia, po ich powrocie do miasta w porze południowej, pewien żyd zauważył zbliżającego się Wysłannika Boga wraz z jego towarzyszami, i obwieścił o tym na cały głos. Wtedy muzułmanie z domostw zamieszkanych przez klan Banu Amr bin Auf wyszli z domów i z radością powitali Proroka. Według Ibn Kajjima, Bóg objawił wtedy następujące słowa:

„Zaprawdę, Bóg jest jego Opiekunem, a Gabriel i sprawiedliwi między wiernymi, a także aniołowie są jego wspomożycielami!” [68]

Wysłannik Boga doszedł do domostw Banu Amr bin Auf. Na powitanie wyszli także ci, którzy nigdy nie widzieli Wysłannika, i przywitali się z Abu Bakrem, biorąc go za Proroka. Lecz gdy Proroka Muhammada zmogło słońce, Abu Bakr okrył go swoim ubraniem – wtedy wszyscy ludzie rozpoznali Wysłannika Boga.
W tym niezwykłym w historii Medyny dniu wszyscy mieszkańcy miasta wyszli na powitanie, a żydzi ujrzeli spełnienie przepowiedni proroka Habakuka:

„Bóg przychodzi z Temanu, Święty z góry Paran” [69].

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zatrzymał się w Kubie u człowieka imieniem Kulsum bin al-Hadm (według niektórych był to Sad bin Chajsama).


Wysłannik Boga spędził w Kubie cztery dni: poniedziałek, wtorek, środę i czwartek [70]. Tam też po raz pierwszy w historii islamu założył meczet – znany jako meczet Kuba – i pomodlił się w nim. W czwartek lub piątek, po otrzymaniu rozkazu od Boga, wyjechał stamtąd wraz z Abu Bakrem i posłał po ludzi z Banu an-Nadżdżar, klanu matki Proroka, by ci odprowadzili go do Medyny. Modlitwa piątkowa zastała go przy domostwach plemienia Banu Salim bin Auf, gdzie zebrał około stu ludzi w meczecie, znajdującym się na dnie doliny.


Tymczasem po emigracji Proroka Muhammada Ali bin Abi Talib pozostał przez trzy dni w Mekce, oddał ludziom wszystkie pożyczone od nich przez Wysłannika Boga rzeczy, a następnie udał się pieszo w kierunku Medyny, aż dotarł do Kuby i również zatrzymał się u Kulsuma bin al-Hadma.

13.6 Wjazd do Medyny

Po odprawieniu modlitwy piątkowej Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wjechał do Jasrib. Był to wielki dzień w historii miasta, a we wszystkich
domach dziękowano Bogu i wychwalano Go. Od tamtego czasu miejscowość Jasrib zaczęto zwać Miastem Wysłannika (ar. Madinat ar-Rasul), a w skrócie Medyną. Dziewczynki z miasta przywitały Proroka piosenką:

„Księżyc w pełni wzeszedł nad nami
Znad szczytów gór Al-Wada
Zawsze będziemy pełni wdzięczności
Dopóki ludzie będą wzywać do Boga.
O Ty, któryś został nam przysłany,
Twego rozkazu zawsze usłuchamy!” [71]

Pomocnicy [72] nie posiadali wielkich majątków, lecz każdy z nich miał nadzieję, że to właśnie u niego zatrzyma się Wysłannik Boga. Gdy Prorok Muhammad przejeżdżał ulicami miasta, każdy chwytał za uprząż jego wielbłądzicy, i wołał: „Chodź do nas, nasz klan jest liczny, jesteśmy silni i mamy dużo broni!”, na co Prorok odpowiadał: „Zostawcie ją, ona jest prowadzona tam, gdzie każe jej iść Bóg”. W końcu wielbłądzica doszła do miejsca, gdzie dziś znajduje się Meczet Proroka, i usiadła. Wysłannik Boga nie zsiadł z niej, a ona wstała, poszła nieco dalej, lecz po chwili obejrzała się za siebie, wróciła i przysiadła w tym samym miejscu. Wtedy Prorok Muhammad zsiadł. Wydarzyło się to wśród domostw plemienia Banu an-Nadżdżar, spokrewnionego z matką Wysłannika. Ludzie zaczęli namawiać Proroka Muhammada do zatrzymania się u nich, a Abu Ajjub al-Ansari podszedł do niego pierwszy i zaprowadził do swojego domu. Z kolei Asad bin Zurara zaopiekował się jego wielbłądzicą.


W przekazanej przez Al-Buchariego relacji Anasa Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) spytał:
– Czyj dom jest najbliżej tego miejsca?
– Mój, Wysłanniku Boga – odparł Abu Ajjub. – Oto mój dom, a oto jego drzwi.
Wysłannik powiedział:
– Pójdź więc do niego i przygotuj mi miejsce.
Abu Ajjub odpowiedział:
– Chodź do mego domu w błogosławieństwie Bożym!


65. Koran, 8:30.
66. Al-Buchari przytacza słowa Abu Bakra: „Jeśli zginę, zginie jeden człowiek. Jeśli ty zginiesz, zginie cała społeczność”. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odparł: „Nie smuć się, zaprawdę, Bóg jest z nami!”
67. Ze względu na wysoką nagrodę, obiecaną przez Kurajszytów (przyp. red. pol.).
68. Koran, 66:4.
69. Stary Testament, Habakuk 3:3. Paran to jedna z nazw Mekki (przyp. red. pol.).
70. Istnieją duże rozbieżności co do okresu przebywania Wysłannika Boga w Kubie – wedle niektórych uczonych spędził on tam dwadzieścia cztery dni, a wg jeszcze innych kilkanaście… Przyp. aut.
71. Ibn al-Kajjim twierdzi, że ta piosenka nie była śpiewana podczas przybycia Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) z Mekki do Medyny, lecz podczas jego powrotu z kampanii Tabuk. Jednakże uczony Mansurpuri potwierdza niezbitymi dowodami, że śpiewano ją właśnie przy pierwszym wjeździe Wysłannika Boga do Jasrib.
72. Określenie mieszkańców Medyny, ar. ansar. Z kolei ci, którzy opuścili Mekkę, określani byli mianem muhadżirun – emigranci (przyp. tłum.).

 

 

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.