Bitwa pod Muta i mniejsze kampanie przed powrotem muzułmanów do Mekki

Bitwa pod Muta była największym i najcięższym starciem za życia Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Stanowiła ona preludium do podobojów ziem Imperium Bizantyjskiego. Doszło do niej w miesiącu dżumada al-ula ósmego roku hidżry, czyli w sierpniu 629 roku według rachuby chrześcijan. Muta była wioską leżącą u granic Wielkiej Syrii [180] (ar. Bilad asz-Szam).

27.1 Geneza bitwy

Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłał Al-Harisa bin Umajra al-Azdiego, który miał przekazać bizantyjskiemu namiestnikowi propozycję pokoju. Poseł został jednak schwytany przez Szarabila bin Amra al-Ghassaniego, sojusznika cesarza Bizancjum.


– Czy to nie ciebie wysłał Muhammad? – spytał Al-Ghassani.
– Tak – powiedział Al-Haris.


Wtedy Al-Ghassani nakazał związać al-Harisa i ściąć mu głowę.


Zabicie posłańca niosącego propozycję pokoju jest jedną z najgorszych zbrodni. Jest to również działanie równoznaczne z wypowiedzeniem wojny. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) był zszokowany, kiedy otrzymał wiadomość o tym, co zaszło. Nakazał zebrać armię liczącą trzy tysiące ludzi i wysłać ją na północ, by ukarać winnych morderstwa. Była to najliczniejsza armia muzułmańska, jaką do tej pory udało się zmobilizować Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Mogą się z nią równać jedynie siły wiernych w Bitwie Rowu.

27.2 Wymarsz i płacz Abd Allaha bin Rawahy

Zajd bin Harisa został mianowany na naczelnego dowódcę armii. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział: „Jeśli zginie Zajd, niech zastąpi go Dżafar bin Abi Talib, a po Dżafarze dowodzenie przejmie Abd Allah bin Rawaha”. Zatem na początku bitwy biała chorągiew była niesiona przez Zajda.


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nakazał, by muzułmanie dotarli do miejsca, gdzie został zamordowany al-Haris, i by nawoływali tamtejszą ludność do islamu. Jeśli miejscowi odpowiedzieliby pozytywnie, to nie doszłoby do walki, która miała być ostatecznością. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nakazał, by muzułmanie walczyli z niewiernymi w Imię Boga, lecz stanowczo zabronił naruszania paktów, dopuszczania się zdrady, zabijania kobiet, dzieci, starców i duchownych, ścinania drzew, palenia zbóż i burzenia domów.


Po wyekwipowaniu armii mieszkańcy Medyny pożegnali wojowników, którzy wyruszali na wojnę. Wtedy Abd Allah bin Rawaha zalał się łzami, a gdy spytano go, dlaczego płacze, odpowiedział, że to nie z miłości do życia doczesnego, ale z powodu słów Boga, mówiących o Ogniu Piekielnym, które usłyszał z ust Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).:

„Nie ma wśród was takiego, kto by tam nie miał przybyć. To jest rozstrzygające postanowienie twojego [Muhammadzie] Pana” [181].

– Jakże mogę wyjść z Ognia po tym, jak się w nim znajdę? – pytał Abd Allah.
– Oby Bóg obdarzył was pokojem, ochronił was przed wrogami i pozwolił, byście powrócili do nas jako zwycięzcy z dużymi łupami – powiedzieli na pożegnanie zgromadzeni muzułmanie spośród tych, którzy pozostawali w Medynie.
Armia wyruszyła, a wraz z nią Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który odprowadził wojowników do Sanijjat al-Wada. Tam nastąpiło pożegnanie.

27.3 Złe wieści i narada

Armia maszerowała na północ, aż dotarła do Man – miasta leżącego na pograniczu arabsko-syryjskim. Wtedy muzułmanie dowiedzieli się, że armią Bizantyjczyków dowodzi sam cesarz Herakliusz, który ma pod swymi rozkazami aż sto tysięcy zbrojnych. W skład wojska bizantyjskiego wchodzili zarówno regularni żołnierze cesarstwa, jak i sprzymierzeni z Bizancjum Arabowie z plemion Lakham, Dżudam i Balkajn.


Muzułmanie byli całkowicie zaskoczeni i nie wiedzieli, co robić. Nie spodziewali się, że w tym odległym kraju będą musieli zmierzyć się z tak potężną armią. Jak oddział liczący trzy tysiące wojowników mógł pokonać prawdziwy ocean wojska, sto tysięcy zbrojnych? Przez dwie noce dowódcy naradzali się, rozważając wszystkie możliwości.


– Napiszmy do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) list z wiadomościami o sile wroga i prośbą o radę – proponowali niektórzy. – Wysłannik Boga albo wyśle nam posiłki, albo też pozwoli zawrócić do Medyny.
Abd Allah bin Rawaha nie zgodził się z nimi.
– Przysięgam na Boga – powiedział – że męczeństwo, którego teraz nienawidzicie, jest tym samym, na spotkanie którego ochoczo wyszliście. W walce nie polegajmy na ilości wojowników ani na jakości uzbrojenia, ale na wierze, jaką zaszczycił nas Bóg. Spieszmy do zwycięstwa lub do męczeństwa!


Ostatecznie muzułmanie zgodzili się z Abd Allahem i armia ruszyła do Maszarif, miasta leżącego w krainie Al-Balka, a następnie zmieniła kierunek marszu i udała się ku Muta, gdzie muzułmanie stanęli twarzą w twarz z wrogiem i rozbili obóz. Wierni nie ulękli się i ruszyli
naprzeciw pięćdziesiąt razy bardziej licznym zastępom przeciwników. Prawym skrzydłem dowodził Kutba bin Katada al-Uzari, a lewym Ubada bin Malik al-Ansari.

27.4 Przebieg bitwy

Rozpoczął się bój, który wprawił w zdumienie cały ówczesny świat, bo udowodnił, że prawdziwie silna wiara jest w stanie zdziałać cuda.

Śmierć pod sztandarem

Jak już wspomnieliśmy, na początku wiernymi dowodził Zajd bin Harisa, który był bliskim towarzyszem Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Walczył dzielnie, atakując wroga jak prawdziwy bohater islamu, aż został zabity.


Po Zajdzie sztandar przejął Dżafar bin Abi Talib i również dokonał niezwykłych rzeczy. Gdy jego koniowi podcięto pęciny, zdołał zeskoczyć z niego i kontynuować walkę. Bił się dzielnie, aż odcięto mu prawą dłoń. Podniósł chorągiew lewą dłonią, ale i tę po pewnym czasie stracił. Wówczas ujął sztandar kikutami rąk, które mu pozostały, i walczył dalej, aż jeden z Bizantyjczyków zadał cios, który niemal rozciął Dżafara na dwie połowy. Później ludzie nazywali Dżafara Latającym lub Dżafarem o Dwóch Skrzydłach, ponieważ Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział, że Bóg nagrodził go dwoma skrzydłami, by mógł latać, gdzie zechce, po wiecznych Ogrodach Raju.


Al-Buchari przekazuje za Nafim, że Ibn Umar powiedział: „Tego dnia walczyłem u boku Dżafara. Gdy został zabity, mogłem zliczyć pięćdziesiąt ran od ciosów, jakie otrzymał, jednak żaden z nich nie trafił w plecy”.
Zgodnie z innym przekazem Ibn Umar powiedział: „Brałem udział w tej bitwie, gdy objął mnie Dżafar bin Abi Talib. Byłem z nim, gdy umierał, i na jego ciele znalazłem pięćdziesiąt kilka ran zadanych mieczem lub włócznią”.
Po śmierci Dżafara chorągiew podniósł Abd Allah bin Rawaha i walczył dzielnie, nie zsiadając z konia. Wreszcie wycofał się na moment, zsiadł, a wtedy jego bratanek podał mu kawałek mięsa, mówiąc: „Wzmocnij się, zmęczyłeś się w ostatnich dniach”. Abd Allah zjadł kawałek, wyrzucił resztę, dobył miecza i wrócił do walki, w której zginął.

Miecz spośród mieczy Boga

Kiedy Abd Allah poległ, sztandar przejął człowiek z Bani Adżlan o imieniu Sabit bin al-Arkam, który zawołał:
– Muzułmanie, wybierzcie nowego dowódcę!
– Ty nim zostań – odpowiedzieli.
– Nie jestem godzien tego zaszczytu – odparł, a wtedy muzułmanie wybrali na swego wodza Chalida bin al-Walida, niezrównanego wojownika i doświadczonego dowódcę. Chalid walczył dzielnie; al-Buchari przekazał, że powiedział on później: „W dniu bitwy Muta walczyłem z takim zawzięciem, że złamałem dziewięć mieczy i pozostał mi jedynie jemeński sztylet”.


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział później: „W dniu bitwy Muta, zanim ludzie dowiedzieli się o srogości walki, otrzymałem objawienie, które mówiło, że sztandar będzie dzierżył Zajd, aż zginie, po nim sztandar przejmie Dżafar i będzie go dzierżył, aż zginie, po nim sztandar przejmie Abd Allah bin Rawaha i będzie go dzierżył, aż zginie, po nim sztandar przejmie miecz spośród mieczy Boga i będzie go dzierżył, aż Bóg da mu zwycięstwo”.


Pomimo ogromnej odwagi, męstwa i waleczności, którymi wykazali się muzułmanie, zwycięstwo małej armii nad morzem zastępów bizantyjskich było niemożliwe. Chalid bin al-Walid wykazał się jednak wielkim talentem dowódczym i wyprowadził muzułmanów z krytycznej sytuacji, w której się znaleźli.

Chalid bin al-Walid ratuje wojsko

W źródłach istnieją rozbieżności co do przebiegu i wyniku bitwy, jednak z głębszej analizy wynika, że Chalid stawiał opór wielkim siłom bizantyjskim przez cały dzień. W nocy doszedł do wniosku, że potrzebny jest fortel, który pozwoli przestraszyć Bizantyjczyków i bezpiecznie wycofać wojsko muzułmanów, by nieprzyjaciel nie podjął pościgu. Gdyby jednak nieprzyjaciel ruszył w pogoń, sytuacja stałaby się krytyczna.


Drugiego dnia bitwy Chalid wprowadził w życie nową strategię. Zmienił skład prawego i lewego skrzydła armii muzułmańskiej, a na front przeniósł oddziały z tyłów armii. Dzięki temu Bizantyjczykom wydawało się, że nocą wierni otrzymali posiłki. Muzułmanie atakowali wrogów niewielkimi oddziałami, szybko odskakując od nieprzyjaciela na bezpieczną odległość, a tym czasie cała armia wycofywała się w ściśle zaplanowany, rozsądny sposób, zachowując porządek.


Nieprzyjaciołom zdawało się, że muzułmanów jest znacznie więcej, niż było ich w rzeczywistości. Rzymianie i ich sojusznicy widzieli, że wojownicy Chalida rozpoczęli odwrót, jednak myśleli, że chcą zwabić ich w głąb pustyni, gdzie czekają kolejne oddziały. Taktyka Chalida odniosła skutek – Bizantyjczycy nie zdecydowali się na pościg, a muzułmanie mogli spokojnie wrócić do Medyny.


Wierni ponieśli zaskakująco niewielkie straty. Jedynie dwunastu dzielnych wojowników zostało męczennikami. Liczba poległych po stronie przeciwnej nie jest znana, chociaż szczegóły walki wskazują, że mogło być ich wielu.

27.5 Następstwa bitwy

Mimo iż muzułmanie nie osiągnęli swojego celu i nie pomścili śmierci Al-Harisa, po bitwie pod Muta zaczęto postrzegać ich jako nieustraszonych wojowników. Cesarstwo Bizantyjskie było w owym czasie wielką potęgą, z którą bardzo się liczono. Już sama myśl o wzbudzeniu jego wrogości oznaczała zagładę. Nikt nie mógł sobie nawet wyobrazić trzytysięcznego wojska, stającego do walki przeciwko armii stu tysięcy żołnierzy (niektóre źródła wymieniają nawet większą liczbę), lepiej uzbrojonych i mających po swojej stronie wszystkie atuty natury czysto militarnej.


Bitwa pod Muta dowiodła, że Bóg wspierał wiernych, którzy byli wyjątkową wspólnotą, a ich Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) prawdziwym Wysłannikiem Bożym. Dzięki wieściom o tym starciu Beduini zaczęli godzić się z ekspansją nowej religii, a kilka spośród krnąbrnych dotąd plemion – między innymi Banu Salim, Aszdża, Zubjan, Fazara, kilka klanów Ghatafan – przyjęło islam.


Przede wszystkim jednak bitwa pod Muta była zapowiedzią tego, co już wkrótce miało się wydarzyć – załamania potęgi Cesarstwa Wschodniorzymskiego, które później już nigdy nie miało powrócić do dawnej świetności. Wyznaczała początek nowej epoki, w której najsilniejszym mocarstwem miało się stać imperium islamu.

27.6 Pomniejsze kampanie

Kampania Zat as-Salasil

Bo bitwie pod Muta Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zdecydował, że należy rozerwać sojusz między Bizancjum a plemionami arabskimi (głównie Beduinami) z pogranicza Wielkiej Syrii, chciał również przekonać Beduinów do przyjęcia islamu. Dodatkowym powodem przeprowadzenia tej ekspedycji stało się agresywne zachowanie klanu Banu Kada. Dowództwo nad wyprawą oraz białą chorągiew otrzymał Amr bin al-As, którego babka ze strony ojca pochodziła z pogranicza arabsko-syryjskiego.


Amr wyruszył na czele trzystu pieszych spośród pomocników i emigrantów, którym towarzyszyło trzydziestu jeźdźców. Mieli oni zaproponować sojusz plemionom Bali, Udhra i Balkajn. Maszerowali nocą, zaś dzień spędzali w ukryciu, by zaskoczyć wroga, aż dotarli do źródła zwanego Salsal, które od Medyny dzieli dziesięć dni drogi – od niego pochodzi nazwa całej wyprawy.


Kiedy Amr zorientował się, jak liczna jest armia wroga, wysłał do Medyny posłańca z prośbą o posiłki. Na miejsce przybyło dwustu wojowników pod komendą Abu Ubajda bin al-Dżarraha, a także inne oddziały, którymi dowodzili Abu Bakr i Umar bin al-Chattab. Wszyscy dowódcy dostali rozkazy, by współpracowali ze sobą i nie dopuścili do powstania niezgody między wiernymi, jednak kiedy w południe Abu Ubajda chciał poprowadzić modlitwę, Amr bin al-As sprzeciwił się temu, mówiąc, że Abu Ubajda miał jedynie wesprzeć jego armię. Ostatecznie modlitwę poprowadził Amr.


Następnie muzułmanie wtargnęli na tereny wrogów, docierając aż do ich siedzib. Część spośród wojowników nieprzyjaciela zabito, część zmuszono do ucieczki. Do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłano kolejnego posłańca, który powiadomił go o zwycięstwie.

Kampania Chadra

W miesiącu szaban ósmego roku hidżry do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dotarły wiadomości o potężnej armii, którą chcieli zgromadzić Ghatafan. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wezwał Abu Katadę i wysłał go wraz z oddziałem wojska, by przywołał nieprzyjaciół islamu do porządku.


Po piętnastu dniach od wyruszenia z Medyny Banu Ghatafan zostali pokonani. Jednych wojowników zabito, innych wzięto do niewoli, zdobyto także liczne łupy.


Następne zwycięstwo islamu okazało się najważniejszym w historii religii Boga – muzułmanie mieli odzyskać Mekkę z rąk niewiernych.


180. Kraina geograficzna, obejmująca w przybliżeniu tereny dzisiejszych Syrii, Jordanii, Libanu i Palestyny, a także południowo-wschodni skrawek Turcji, arabska Asz-Szam (przyp. red. pol.).
181. Koran, 19:71.

 

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.