Bitwa Frakcji [138] albo Bitwa Rowu

.

21.1 Zawiązanie koalicji antymuzułmańskiej

Po trwających ponad rok wojnach i konfliktach na Półwysep Arabski powróciły pokój i bezpieczeństwo, jednakże Żydzi – którzy posmakowali hańby i poniżenia z powodu swoich spisków i zdrad – nie porzucili swojego zabłądzenia. Nie wyciągnęli nauki z kary, jaką ponieśli za własne knowania. Po osiedleniu się w Chajbarze nadal obserwowali walki między muzułmanami a ich przeciwnikami, jednak kolejne wyprawy i starcia wzmocniły pozycję wiernych, co niezwykle rozczarowało Żydów. Wznowili zatem swoje spiski i zaczęli przygotowania do zadania ciosu, po którym islam miał nie podnieść się nigdy więcej, a że nie posiadali dość odwagi, by zaatakować muzułmanów jawnie i bez wsparcia, ułożyli w tym celu straszny plan.

Dwudziestu przywódców żydowskich i wodzów Banu Nadir udało się do Kurajszytów w Mekce, by zachęcić ich do zaatakowania Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), obiecując im wsparcie w nadchodzącej wojnie. Kurajszyci przystali na ten plan, widząc w tym okazję do podratowania własnej reputacji i wiarygodności, które zostały mocno nadszarpnięte, kiedy Mekkańczycy nie stawili się pod Badr.

Następnie posłańcy Żydów udali się do plemienia Ghatafan, które również przystało na podobną propozycję. I tak delegacja krążyła wśród plemion arabskich, wzywając je do walki, dzięki czemu przywódcom żydowskim udało się podjudzić wiele klanów przeciwko Prorokowi (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), islamowi i muzułmanom.


Z Mekki wyruszyła czterotysięczna armia pod dowództwem Abu Sufjana, w której skład weszli Kurajszyci i Kinana wraz z sojusznikami spośród mieszkańców Tihamy. Po drodze, w Marr az-Zahran dołączyli do nich Banu Sulajm. Ze wschodu wyruszyły plemiona z grupy Ghatafan: Banu Fazara pod dowództwem Ujajny bin Husna, Banu Murra pod dowództwem Al-Harisa bin Aufa oraz Banu Aszdża pod dowództwem Misara bin Ruchajla, a także wojownicy z klanu Banu Asad i innych. Gdyby wojska koalicji dotarły do murów Medyny znienacka, wówczas małe państwo muzułmańskie znalazłoby się w wielkim niebezpieczeństwie, mogłoby wręcz dojść do masakry muzułmanów. Jednak ledwie armie wroga ruszyły w drogę, gdy wywiad medyński przekazał Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wiadomość o niebezpieczeństwie.

21.2 Przygotowania do obrony Medyny

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pospiesznie zwołał radę, by przyjąć plan obrony. Po naradzie dowódców i organów doradczych podjęto decyzję wysuniętą przez szlachetnego towarzysza Salmana al-Farsiego (niech Bóg będzie z niego zadowolony), który powiedział:


– Wysłanniku Boga, w kraju Persów, kiedy groziło nam oblężenie, kopaliśmy głęboki rów, który miał oddzielić nas od nieprzyjaciela.
Była to mądra taktyka, której Arabowie wcześniej nie znali. Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) natychmiast przyjął ten plan i nakazał ludziom, by podzielili się na grupy po dziesięć osób, z których każda miała wykopać czterdzieści łokci rowu. Jako że ze wszystkich stron oprócz północnej Medyna była otoczona pustyniami kamienistymi, górami lub gajami palmowymi, to Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wiedział, że wielka armia może zaatakować miasto jedynie od północy, dlatego postanowił, że rów ma być wykopany właśnie na północ od Medyny. Muzułmanie przystąpili do pracy, a Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zachęcał do niej innych i sam w niej uczestniczył. Relacjonuje Al-Buchari za Sahlem bin Sadem:

„Gdy kopaliśmy rów, byliśmy z Wysłannikiem Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Nosiliśmy ziemię na plecach, a Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) mówił: Boże, nie ma życia nad życie wieczne, przebacz więc pomocnikom i emigrantom”.

Anas przekazał:

„Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) podszedł do rowu, gdy emigranci i pomocnicy kopali ziemię w chłodny poranek, a nie posiadali sług, którzy wykonaliby to za nich. Gdy ujrzał ich ciężką pracę i głód, powiedział: Boże, nie ma życia nad życie wieczne, przebacz więc pomocnikom i emigrantom. Oni odpowiedzieli: Jesteśmy tymi, którzy przysięgli posłuszeństwo Muhammadowi, zawsze będziemy dokładać starań na drodze Boga”.

Z kolei Al-Barra bin Azib w swojej relacji opowiada o tym, jak Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) pracował przy kopaniu rowu, dziękując Bogu za to, że skierował muzułmanów na drogę dobra, że dzięki Jego naukom mogą odprawiać modlitwę i dawać jałmużnę. Prosił też swojego Pana o uspokojenie serc wiernych i umocnienie ich stóp w walce z wrogiem, zapewniając, że muzułmanie stawią opór bałwochwalcom, jeśli ci rzeczywiście zaatakują.


Wszyscy pracowali bardzo energicznie pomimo nękającego ich głodu. Wedle relacji Anasa, kopiący dostawali jedynie trochę ziaren jęczmienia. Starali się przyrządzić z nich rodzaj gorącej potrawy, która jednak drapała gardła i miała nieprzyjemny zapach. Z kolei Al-Buchari przekazał za Dżabirem, że wierni nic nie jedli przez trzy dni, a Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) cierpiał głód tak samo, jak inni muzułmanie. Mimo to przy kopaniu rowu rozbił grudę ziemi czy też skałę, z którą wcześniej nie mogli poradzić sobie inni ludzie.

Opowiadał Al-Barra:
„Podczas kopania rowu natrafialiśmy na skały, których nie dało się rozbić motykami. Zawiadomiliśmy o tym Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który przyszedł, wziął motykę i powiedział: W Imię Boga i zaczął uderzać w skałę motyką. Następnie powiedział: Bóg jest Wielki! Otrzymałem klucze Syrii, i na Boga, widzę teraz jej czerwone zamki i uderzył po raz kolejny. Później powiedział: Bóg jest Wielki! Otrzymałem klucze Persji, i na Boga, widzę teraz biały zamek w Al-Mada’in, po czym znów uderzył. Powiedział: W Imię Boga i wówczas skała rozpadła się, a Prorok rzekł: Bóg jest Wielki! Otrzymałem klucze Jemenu, i na Boga, stąd widzę bramy Sany”.


Podobną relację przytoczył Ibn Ishak, powołując się na Salmana al-Farisiego (niech Bóg będzie z niego zadowolony).


Muzułmanie kopali całymi dniami, powracając do swych rodzin tylko na noc. Wreszcie praca została ukończona, zanim wielka armia politeistów dotarła do murów Medyny.

21.3 Oblężenie Medyny

 

Zajęcie pozycji i starcia nad rowem

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wyszedł z miasta na czele trzytysięcznej armii, która następnie zajęła chronione przez rów pozycje u stóp góry Sal. Wysłannik przekazał władzę w Medynie na czas bitwy Ibn Umm Maktumowi i nakazał kobietom i dzieciom, aby unikały niebezpiecznych miejsc.


Czterotysięczna armia Kurajszytów rozbiła obóz przy ujściach wyschniętych rzek w pobliżu Ruma pomiędzy Al-Dżurf i Za’aba, z kolei Ghatafan, do których dołączyli się mieszkańcy Nadżdu (razem było to sześć tysięcy wojowników) zatrzymali się w Zanab Nakama nieopodal góry Uhud.


Bóg mówi w Koranie:

„A kiedy wierni zobaczyli frakcje, powiedzieli: To jest to, co obiecał nam Bóg i Jego Wysłannik, a Bóg mówi prawdę, i tak samo Jego Wysłannik. To jeszcze pomnożyło ich wiarę i całkowite poddanie się [Bogu]” [139].

Gdy nieprzyjaciele muzułmanów myśleli, że zaatakują Medynę i wedrą się do miasta, natrafili na wykopany przez wiernych rów – jak sami później przyznali, nie znali takich umocnień i nie byli przygotowani na taki obrót wydarzeń. Zamiast szturmu na miasto trzeba było rozpocząć oblężenie, do którego armia Kurajszytów i ich sojuszników nie była przygotowana.

Bałwochwalcy wysyłali patrole, które miały odszukać słaby punkt obrony muzułmanów. Z kolei wierni poprzestawali na ostrzeliwaniu nieprzyjaciela z łuków, aby uniemożliwić mu sforsowanie rowu lub zasypanie go. Jednak niewielkiej grupie Kurajszytów, w której byli Amr bin Abd Wud, Akrama bin Abi Dżahl, Dirar bin al-Chattab i inni, udało się przedrzeć, tak że znaleźli się pomiędzy rowem a górą Sal. Do walki z nimi stanął oddział wiernych pod dowództwem Alego ibn Abi Taliba. Ali po krótkiej potyczce zabił Amra, a wtedy reszta pogan ratowała się ucieczką (inne relacje mówią o dwóch zabitych Kurajszytach) – Akrama porzucił nawet swoją włócznię.


Przez kilka następnych dni sytuacja wyglądała podobnie, jednak oblegającym nie udało się sforsować rowu ani zasypać go.
Z powodu walki Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i muzułmanie opóźnili kilka modlitw. Al-Buchari i Muslim relacjonują za Dżabirem (niech Bóg będzie z niego zadowolony):

„W dniu Bitwy Rowu Umar bin al-Chattab zaczął przeklinać niewiernych spośród Kurajszytów i powiedział: Wysłanniku Boga, odmówiłem modlitwę popołudniową dopiero wtedy, gdy słońce już zachodziło! Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odparł: Ja, na Boga, w ogóle jej nie odprawiłem. Zeszliśmy z Prorokiem na płaską przestrzeń, zrobiliśmy ablucję i pomodliliśmy się modlitwę Al-Asr po zachodzie słońca, a od razu po niej pomodliliśmy się Al-Maghrib”.

Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zdenerwował się z powodu opóźnienia modlitwy, poprosił więc Boga o karę dla bałwochwalców. Al-Buchari przekazuje za Alim, że w czasie Bitwy Rowu Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział: „Niech Bóg wypełni ich domy i groby ogniem, albowiem odciągnęli nas od modlitwy środkowej [140], aż do momentu, gdy zaszło słońce”.
Wedle relacji przekazanych przez Ahmada i Asz-Szafi’iego muzułmanie nie mogli odmówić o czasie modlitw Az-Zuhr, Al-Asr, Al-Maghrib ani Al-Isza [141], połączyli je więc później ze sobą. Kwestia różnicy pomiędzy relacjami może wynikać z tego, że w każdym dniu Bitwy Rowu sytuacja mogła wyglądać inaczej.

Poza opisaną wcześniej potyczką nie doszło do walki wręcz; po obu stronach walczyli jedynie łucznicy. Zginęło sześciu muzułmanów i dziesięciu niewiernych. Sad bin Mu’az został trafiony w przedramię przez Kurajszytę nazywanego Hibban al-Arika. Pomodlił się wówczas tymi słowy:

„Boże, Ty wiesz, że nie ma nikogo, z kim bardziej chciałbym walczyć spośród tych, którzy za kłamcę uznali Twojego Posłańca i wypędzili go. Boże, wydaje mi się, że już zakończyłeś bitwę pomiędzy nami, lecz jeśli będzie pomiędzy nami a Kurajszytami jakaś inna bitwa, spraw, bym do niej dożył, i walczył z nimi dla Ciebie, lub spraw, by ta bitwa wybuchła na nowo i bym poniósł w niej śmierć. Spraw, bym nie umierał, zanim moje oko będzie wolne od widoku Banu Kurajza”.

Spisek Banu Kurajza

Gdy muzułmanie stawiali czoła trudnościom na froncie, spiskowcy knuli swoje niecne plany. Jeden z największych złoczyńców spośród Banu an-Nadir, Hujajj, przybył do siedziby Banu Kurajza i udał się do przywódcy żydowskiego klanu Banu Kurajza, Kaba bin Asada al-Kuraziego. Banu Kurajza mieli sojusz z Banu an-Nadir, jednak – o czym już była mowa – byli także sprzymierzeni z Wysłannikiem Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i zobowiązani byli do pomocy muzułmanom podczas wojny.


Kab początkowo nie otwierał Hujajjowi drzwi, lecz tamten cierpliwie czekał. Kiedy wreszcie Kab zgodził się wysłuchać gościa, ten powiedział:

„Przybyłem do ciebie z wieczną chwałą i wielką niczym morze siłą. Przyszedłem do ciebie w imieniu Kurajszytów, ich przywódców i władców, bowiem odwiedziłem ich w miejscu, gdzie zbiegają się wody w Ruma. Przybyłem do ciebie w imieniu plemienia Ghatafan, jego przywódców i władców, bowiem odwiedziłem ich w Zanab Nakama nieopodal góry Uhud. Obiecali mi, że nie odjadą, póki nie zgnieciemy Muhammada i tych, którzy są z nim”.


Kab początkowo odparł, że widzi u Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) jedynie szczerość i wierność umowom. Nie ulegał namowom Hujaia, jednak ten był na tyle sprytny, że zdołał wpłynąć na swojego rozmówcę. Wzmianka o przywódcach Kurajszytów i Ghatafan spowodowała, że także w sercu Kaba obudziła się chęć zniszczenia Muhammada i jego zwolenników. Następnie Hujajj obiecał, że jeśli Ghatafan i Kurajszyci wycofają się, on sam pozostanie w forcie Kaba bin Asada, narażając się na takie samo niebezpieczeństwo. Wtedy Kab bin Asad złamał swoją umowę z muzułmanami i stanął po stronie bałwochwalców w wojnie przeciwko wiernym.


Banu Kurajza zaczęli przygotowywać się do wystąpienia zbrojnego, a także szpiegować muzułmanów, jednak po śmierci jednego z ich szpiegów (zabiła go stryjenka Proroka – niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo – Safijja bint Abd al-Muttalib) nie zdecydowali się na otwartą walkę. Zamiast tego zaczęli zaopatrywać oblegających w pożywienie [142], co było wystarczającym dowodem ich wrogości wobec muzułmanów (później wierni zdobyli część tych zapasów – do jej poniesienia konieczne było dwadzieścia wielbłądów).


Wiadomości o planach Banu Kurajza doszła do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), który postanowił najpierw upewnić się, czy te pogłoski są prawdziwe. W celu zbadania stanowiska Żydów i podjęcia odpowiednich działań wysłał do Banu Kurajza Sada bin Mu’aza, Sada bin Ubadę, Abd Allaha bin Rawahę oraz Chawata bin Dżubajra, mówiąc im: „Idźcie i sprawdźcie, czy wiadomość, którą otrzymaliśmy o tym ludzie, jest prawdziwa. Jeśli to prawda, dajcie mi o tym znać w zrozumiały dla mnie sposób, lecz nie mówcie tego jawnie, by nie osłabiać serc ludzi, a jeśli są nam lojalni, mówcie o tym głośno, by każdy usłyszał”.


Gdy posłańcy Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) zbliżyli się do Banu Kurajza, tamci pokazali swoją wrogość, obrazili ich i ubliżyli Wysłannikowi, mówiąc: „A kto to jest Wysłannik Boga? Nie ma między nami a Muhammadem żadnej umowy ani paktu”.


Wtedy Sad bin Mu’az i jego towarzysze wrócili do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i powiedzieli mu: „Adil i Kara”. Miało to znaczyć, że Banu Kurajza dopuścili się takiej samej zdrady, jak plemiona Adil i Kara podczas wyprawy Ar-Radżi. Pomimo próby ukrycia tej prawdy, ludzie domyślili się, o co chodzi, i uświadomili sobie wielkie niebezpieczeństwo.


Muzułmanie znaleźli się w sytuacji krytycznej. Nie było niczego, co stałoby na przeszkodzie Banu Kurajza, gdyby zechcieli uderzyć od tyłu. Przed muzułmanami znajdowała się ogromna armia, przed którą nie mogli się wycofać, a kobiety i dzieci znajdowały się w pobliżu spiskowców bez żadnej ochrony. Bóg Najwyższy mówi w Koranie o sytuacji muzułmanów i reakcji ludzi słabej wiary:

„Oto oni napadli na was ze wszystkich stron, kiedy wasze spojrzenia się odwróciły, a wasze serca dosięgały gardła i zaczynaliście snuć o Bogu różne myśli.
Tam wierni zostali poddani próbie i gwałtownie wstrząśnięci” [143].

Ludzie z plemienia Banu Salma już głośno mówili o porażce. Niektórzy hipokryci pokazali swoje oblicze, mówiąc: „Muhammad obiecał nam, że zdobędziemy skarby króla perskiego i cesarza rzymskiego, a teraz nie czujemy się bezpieczni, kiedy wychodzimy za potrzebą”. Inni, choć w rzeczywistości byli spośród mieszkańców miasta, powiedzieli: „Nasze domy pozostały bez ochrony przed wrogiem. Pozwól nam odejść i wrócić do naszych domów, bowiem są one poza Medyną”.


Bój najwyższy zesłał następujące wersety na ten temat:

„Obłudnicy i ci, w których sercach była choroba, mówili: Bóg i Jego Wysłannik nie obiecali nam niczego prócz złudzeń. Grupa spośród nich rzekła: O, ludzie z Jasribu! Nie zdołacie stawić czoła wrogowi, więc wracajcie [do swych domów]! A [inna] część spośród nich prosiła Proroka o zezwolenie, mówiąc: Przecież nasze domy są bez obrony, choć w rzeczywistości nie były one bez obrony. Oni jedynie pragnęli zbiec” [144].

Gdy Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dowiedział się o spisku Banu Kurajza, okrył się swoim ubraniem i położył się na dłuższy czas. Gdy ludzie tracili wszelką nadzieję, on ją odzyskał i zawołał: „Bóg jest Wielki! Miejcie nadzieję, muzułmanie, na zwycięstwo i pomoc od Boga!” Pierwszym krokiem, jaki podjął Prorok, było wysyłanie do Medyny patroli, które miały chronić kobiety i dzieci przed nagłym atakiem. Powziął też zamiar zawarcia pokoju z Ujajną bin Husnem i Al-Harisem bin Aufem – przywódcami plemion Ghatafan. W zamian za ich odstąpienie od oblężenia muzułmanie mieliby zaproponować jedną trzecią z rocznego zbioru owoców w Medynie. Gdyby Ghatafan odeszli do swoich domów, prawdopodobnie zachwialiby się także Żydzi, a wtedy obrońcy Medyny musieliby walczyć z samymi tylko Kurajszytami, których siłę dobrze znali, ale też wiedzieli, że można ich pokonać w walnej bitwie.


Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) spytał o zdanie Sada bin Mu’aza i Sada bin Ubadę, którzy powiedzieli:


– Wysłanniku Boga, jeśli tak nakazał ci Bóg, posłusznie to wykonamy. Jeśli natomiast chcesz zrobić coś dla naszej korzyści, to my tego nie potrzebujemy, bowiem tak jak ten lud lud dodawaliśmy Bogu współtowarzyszy i czciliśmy posągi, a teraz jesteśmy całkowicie pewni, że oni nie potrzebują owoców z naszych sadów, lecz raczej chcą nas całkowicie wyeliminować. Skoro Bóg pobłogosławił nas islamem i poprowadził nas do niego, dlaczego mielibyśmy oddawać im nasz majątek? Na Boga, możemy dać im tylko miecz!
Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przychylił się do ich opinii i rzekł:
– To jest coś, co chciałem zrobić dla was, bowiem widziałem, jak Arabowie zwalczają was jak jeden mąż.
Wówczas Najwyższy Bóg – niechaj Chwała Mu będzie – okazał Swój plan, dzięki któremu oblegający zaczęli tracić ducha, a następnie odstąpili od Medyny.

Fortel Nu’aima bin Masuda

Do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) przybył pewien wojownik z Ghatafan o imieniu Nu’aim bin Masud bin Amir al-Aszdża’i (niech Bóg będzie z niego zadowolony) i powiedział:


– Wysłanniku Boga, przyjąłem islam, a moi ludzie o tym nie wiedzą. Rozkazuj, co zechcesz.
– Jesteś jedynym człowiekiem, który może nas uratować – odpowiedział Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). – więc to ty czyń, co zechcesz, jeśli dzięki temu muzułmanie zostaną uratowani.
Nu’aim natychmiast udał się do Banu Kurajza (przed przyjęciem islamu był ich przyjacielem) i powiedział im:
– Wiecie, z jaką sympatią odnoszę się do was i jaka przyjaźń panuje między nami.
– Prawdę powiadasz! – odparli.
– Kurajszyci nie są tacy jak wy – kontynuował Nu’aim. – Tu jest wasza ziemia, a na niej są wasze majątki, synowie i kobiety, i nie jesteście w stanie przeprowadzić się w inne miejsce. Kurajszyci i Ghatafan przybyli tu, by walczyć z Muhammadem i jego towarzyszami, a wyście pomogli im przeciwko niemu. Jeśli zwyciężą, to oni przejmą ich ziemie, majątki i kobiety, a jeśli nie, wrócą do siebie i pozostawią was, a Muhammad się zemści.
– Cóż więc mamy czynić, Nu’ajmie? – spytali.
– Nie walczcie z muzułmanami, póki Kurajszyci i Ghatafan nie dadzą wam kilku zakładników – odparł. – Wówczas nie odejdą z pola bitwy.
– Dobrze prawisz, tak uczynimy! – odrzekli.
Następnie Nu’aim udał się do Kurajszytów i powiedział im:
– Wiecie, z jaką sympatią się odnoszę się do was, i wiecie, że dobrze wam życzę.
– To prawda – odparli.
– Żydzi żałują, że złamali pakt z Muhammadem i jego towarzyszami. Chcą wziąć od was kilku zakładników, by przekazać ich Muhammadowi, a następnie wspólnie z nim skierować się przeciwko wam. Jeśli was o to poproszą, nikogo im nie oddawajcie.


Następnie udał się do Ghatafan i przekazał im tę samą wiadomość.


W sobotnią noc miesiąca szawwal piątego roku hidżry Kurajszyci posłali do żydów Banu Kurajza wiadomość: „Nie jesteśmy na naszej ziemi, a nasze konie i wielbłądy pozdychały. Powstańcie więc, byśmy razem pokonali Muhammada”. Tamci odpowiedzieli: „Dzisiaj jest
szabas, a wiecie, co dotknęło tych przed nami, którzy go naruszyli. Dlatego nie będziemy walczyć po waszej stronie, dopóki nie przyślecie nam zakładników”. Gdy ta odpowiedź dotarła do Kurajszytów i Ghatafan, powiedzieli do siebie: „Na Boga, Nu’aim mówił prawdę”, a następnie posłali Żydom wiadomość: „Na Boga, nikogo wam nie poślemy. Wychodźcie do walki, a razem pokonamy Muhammada!” Wtedy Kurajza powiedzieli do siebie: „Na Boga, Nu’ajm mówił prawdę”.


W ten sposób wrogowie islamu na zewnątrz i wewnątrz miasta stracili ochotę do walki, a w ich szeregach pojawiły się konflikty.
Muzułmanie błagali Najwyższego Boga: „Boże, umocnij nasze słabe strony i uchroń nas przed strachem”. Z kolei Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) prosił: „O, Boże, Któryś zesłał Księgę, Któryś jest szybki w rozliczaniu, sprowadź klęskę na frakcje. Boże, pokonaj ich i ześlij na nich wstrząs”.

Koniec oblężenia

Bóg usłuchał modlitwy Swojego Wysłannika (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i muzułmanów, zsyłając swoich aniołów, którzy napełnili serca przeciwników islamu przerażeniem, a także silny wiatr, który porwał namioty oblegających, zasypał piaskiem ich ogniska i rozrzucił przygotowaną strawę. To przeważyło szalę. Kurajszyci i Ghatafan zdecydowali o zakończeniu oblężenia i odwrocie.


W tę bardzo zimną noc Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wysłał Huzajfę bin al-Jamana, by ten przyniósł jakieś informacje o bałwochwalcach. Huzajfa wkradł się do ich obozu, ujrzał ich załamanych i przygotowujących się do odjazdu. Wrócił do Wysłannika Boga i powiadomił go o odwrocie nieprzyjaciół, a rano muzułmanie zobaczyli, że pozycje wroga są opuszczone. Tak Bóg skierował Swój gniew na nieprzyjaciół islamu, a muzułmanom dał uniknąć bezpośredniej walki.


Bałwochwalcy oblegali Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i muzułmanów przez miesiąc lub około miesiąca. Ze źródeł można wywnioskować, że początek oblężenia przypadł na szawwal, a koniec na zu-al-kada. Wedle Ibn Sada Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powrócił do Medyny w środę siedem dni przed końcem miesiąca zu-al-kada.


Bitwa Rowu nie przyniosła dużych strat, ponieważ nie doszło do ostrego, bezpośredniego starcia obu armii. Była jednak jedną z najważniejszych bitew w historii islamu, ponieważ doprowadziła do osłabienia pozycji bałwochwalców i dała do zrozumienia, iż żadna z armii arabskich (wojsko frakcji była największym, jakie mogli wówczas wystawić Arabowie) nie jest w stanie pokonać siły, rosnącej w Medynie. Stąd Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), gdy Bóg doprowadził do odejścia frakcji, powiedział: „Od tej pory to my będziemy najeżdżać ich, a nie oni nas, i to my przybędziemy do nich”.

21.4 Rozprawa z Banu Kurajza

Wymarsz

Gdy w dniu, w którym Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wrócił do Medyny, nastało południe, a on sam mył się w domu Umm Salmy, przyszedł do niego anioł Gabriel (niech będzie z nim pokój) i powiedział: „Czyżbyś odłożył broń? Aniołowie nie odłożyli swojej broni, a ty powróciłeś tylko z jednej bitwy. Powstańcie, ty i ci, którzy są przy tobie, i idźcie do Banu Kurajza, a ja pójdę przed wami i wstrząsnę ich twierdzami i, wrzucę strach w ich serca”. Prorok natychmiast rozpoczął przygotowania do wymarszu, na namiestnika Medyny wyznaczył Ibn Maktuma, a chorągiew wręczył Alemu bin Abi Talibowi.


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nakazał muezzinowi wezwać ludzi tymi słowy: „Kto słyszy i jest posłuszny, niech nie modli się Al-Asr, zanim nie dotrze do domostw Banu Kurajza”, po czym sam wyruszył z małym oddziałem emigrantów i pomocników, aż dotarli do studni Banu Kurajza o nazwie Ana. Wkrótce potem wyruszyły siły główne – armia licząca trzy tysiące wojowników, w tym trzydziestu jeźdźców. Gdy w drodze przyszła pora Al-Asr, niektórzy z nich powiedzieli: „Nie pomodlimy się, póki nie dotrzemy do Banu Kurajza, tak jak nam zostało nakazane”, aż odmówili modlitwę popołudniową dopiero po wieczornej. Inni powiedzieli: „Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) miał na myśli co innego, a mianowicie, byśmy wyruszyli jak najszybciej”, i odprawili Al-Asr po drodze. Później, gdy Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) dowiedział się o tym, nie skrytykował żadnej z grup.


Siły główne muzułmanów wkrótce połączyły się z oddziałem Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), a następnie ruszyły pod twierdze Banu Kurajza. Rozpoczęło się oblężenie.

Oblężenie

Gdy nastąpiło oblężenie, przywódca Banu Kurajza Kab bin Asad przedstawił swojemu ludowi trzy wyjścia:


– przyjąć islam, dzięki czemu ich życie, rodziny i majątki będą bezpieczne (Kab powiedział: „Na Boga, przecież wiecie, że jest to prorok i posłaniec, o którym możecie przeczytać w waszych księgach”);
– zabić swoje potomstwo i kobiety, żeby wyratować je od śmierci z rąk muzułmanów, a następnie wyruszyć przeciwko Muhammadowi i walczyć, dopóki nie zwyciężą lub wszyscy nie zginą;
– od razu zaatakować muzułmanów, ponieważ w szabas mogą mieć większe szanse na pokonanie ich w bitwie.


Banu Kurajza nie potrafili jednak wybrać żadnej z tych propozycji, aż wzburzony Kab bin Asad powiedział: „Żaden z was, od czasu, gdy urodziła go jego matka, nie był zdecydowany choćby przez jeden dzień!” Po odrzuceniu tych trzech propozycji Żydzi mogli jedynie poddać się Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), jednakże przedtem chcieli dowiedzieć się, co ich czeka. Poprosili Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), by przysłał do nich Abu Lubabę, który był ich przyjacielem, a jego dom znajdował się nieopodal ich domostw. Gdy przybył do nich, zobaczył płaczące kobiety i dzieci i zlitował się nad nimi. W odpowiedzi na prośby o radę wskazał na swe gardło, dając do zrozumienia, że czeka ich śmierć. Szybko jednak zrozumiał, że zdradził zaufanie Proroka. Wrócił więc do meczetu Proroka w Medynie i przywiązał się do wysokiego drewnianego słupa, przysięgając, że nie pozwoli, żeby odwiązał go ktokolwiek oprócz Wysłannika Boga, i że już nigdy nie wejdzie do siedziby Banu Kurajza. Kiedy Wysłannik Boga dowiedział się o tym wydarzeniu, powiedział: „Gdyby mnie o to poprosił, błagałbym Boga, by mu wybaczył, jednak skoro związał się z własnej woli, to Bóg sam zwróci się do niego z wybaczeniem”.


Później Abu Lubaba pozostał przywiązany do kolumny przez sześć dni i sześć nocy, jedynie na czas modlitwy jego żona uwalniała go z więzów. Pewnego dnia Bóg, Wybaczający, objawił Wysłannikowi Boga werset, który mówił o przebaczeniu dla Abu Lubaby. Jego żona przyszła do niego i powiedziła: „Abu Lubabo, radosna nowina, Bóg przebaczył ci”, a ludzie pospieszyli, by go rozwiązać, jednakże Abu Lubaba nie chciał, by uwolnił go ktokolwiek inny, niż Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Gdy Prorok szedł na modlitwę poranną, rozwiązał Abu Lubabę.


Oblężenie Banu Kurajza rozpoczęło się w miesiącu zu-al-kada i trwało dwadzieścia pięć dni. Wreszcie jednak Bóg napełnił serca obrońców strachem, a ich morale upadło. Wreszcie Ali ibn Abi Talib i Az-Zubajr bin al-Awwam poszli naprzód, a Ali krzyknął: „Na Boga, zasmakuję tego, czego zasmakował Hamza, lub wejdę do ich twierdz!” Wtedy pomimo ostrzeżenia Abu Lubaby Żydzi postanowili zdać się na osąd Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), chociaż posiadali wystarczającą ilość pożywienia, wody, a ich twierdze były wytrzymałe, podczas gdy muzułmanie musieli cierpieć zimno i silny głód, a ponadto byli wyczerpani po Bitwie Rowu.


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nakazał aresztować mężczyzn, których spętano pod nadzorem Muhammada bin Salmy al-Ansariego. Kobiety i dzieci zostały umieszczone w innym miejscu.


W czasie oblężenia Banu Kurajza zginął jeden muzułmanin – Challad bin Suwajd, na którego jedna kobieta spośród tego plemienia zrzuciła żarno. Podczas tej wyprawy zmarł również Abu Sinan bin Mihsan, brat Ukkaszy.

Sąd nad Banu Kurajza

Wówczas ludzie z plemienia Al-Aus podeszli do Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) i powiedzieli mu:


– Wysłanniku Boga, wiesz, co uczyniłeś z Banu Kajnuka, którzy byli sojusznikami naszych braci z Al-Chazradż, a to są nasi podopieczni, bądź więc dla nich dobry.
– Czy chcecie, by rozsądził o tym jeden z was? – spytał Wysłannik.
– Chcemy! – odparli.
– Niech będzie to Sad bin Mu’az.
– Dobrze!
Prorok posłał więc po Sada bin Mu’aza, który pozostał w Medynie ze względu na ranę przedramienia, jaką odniósł w Bitwie Frakcji. Ludzie zaczęli mu mówić:
– Sadzie, postąp dobrze z twoimi podopiecznymi, bowiem Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wybrał cię na arbitra, byś dobrze z nimi postąpił.
Jednakże Sad odpowiedział im tylko:
– Jeśli chodzi o religię Boga, nie będę przejmował się żadną krytyką.
Gdy Sad przybył do Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), powiedziano mu:
– Sadzie, zostałeś wybrany, byś rozsądził w sprawie tych ludzi.
– A czy mój wyrok zostanie wykonany? – zapytał.
– Zostanie.
– A czy muzułmanie się nań zgodzą?
– Tak.
– A ten, który jest tutaj? – przy tych słowach wskazał na Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).
– Zgodzę się z twoim osądem – zapewnił Wysłannik.
– Orzekam – rzekł wówczas Sad – że mężczyźni z tego ludu poniosą śmierć, ich potomstwo dostanie się do niewoli, a ich majątki zostaną rozdzielone pomiędzy wiernych.
– Wydałeś na nich wyrok taki sam, jaki wydał Bóg zza siedmiu niebios – powiedział wtedy Wysłannik (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo).


Wówczas Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nakazał zebrać mężczyzn z Banu Kurajza w domu Bint al-Haris, jednej z kobiet Banu Nadżdżar, a nieopodal bazaru w Medynie wykopano rowy, do których wrzucono później ciała straconych. Liczba zabitych wyniosła od sześciuset do siedmiuset.


W ten sposób wyrwano z korzeniami chwast zdrady i podstępu.


Zabito wówczas również jednego człowieka z Banu an-Nadir, a mianowicie Hujajja bin Achtaba, ojca Safijji, matki wiernych (niech Bóg będzie z niej zadowolony). Po wycofaniu się Kurajszytów i Ghatafan dotrzymał obietnicy złożonej Kabowi bin Asadowi, pozostając razem z Banu Kurajza. Przyprowadzono go przed Wysłannika Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) z rękami przywiązanymi sznurem do szyi, a on powiedział:
– Na Boga, nigdy nie obwiniałem samego siebie za wrogość do ciebie, lecz ten, komu Bóg daje zwycięstwo, ten zwycięża. Ludzie, trzeba poddać się rozkazowi Boga. To los przepisany przez Boga ludowi Izraela.


Po tych słowach usiadł, żeby obcięto mu głowę.


Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) nakazał zabić wszystkich mężczyzn, którzy osiągnęli dojrzałość, a pozostawił przy życiu tych, którzy jeszcze jej nie osiągnęli. Wśród tych ostatnich byli Atijja al-Kurazi i Abd ar-Rahman bin az-Zubajr, którzy później przyjęli islam i stali się towarzyszami Proroka (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo). Kilka innych osób przyjęło islam po kapitulacji Banu Kurajza, przez co ocalili swoje życia i majątki.


Pewien człowiek spośród Banu Kurajza o imieniu Amr, który nie uczestniczył w spisku przeciwko Wysłannikowi Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo), wyszedł z domu, a gdy zobaczył go i rozpoznał Muhammad bin Salma, dowódca ochrony Proroka, pozwolił mu iść dalej. Tamten poszedł, lecz nie wiadomo dokąd.

Po bitwie

Po tym, jak Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) odliczył jedną piątą na datki dobroczynne, podzielił majątek Banu Kurajz. Trzy piąte trafiły do jeźdźców, a jedna piąta do piechoty.


Część jeńców wysłano pod nadzorem Sada bin Zajda al-Ansariego do Nadżdu, gdzie zostali sprzedani za konie i broń. Z pozostałych Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) wybrał dla siebie kobietę o imieniu Rajhana bint Amr bin Chinaka. Według Ibn Ishaka do śmierci Proroka była jego niewolnicą, a według Al-Kalbiego Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) uwolnił ją, ożenił się z nią w szóstym roku hidżry, a po tym, jak zmarła podczas powrotu z pielgrzymki pożegnalnej, pochował ją w Al-Baki.


Zesłane przez Boga Najwyższego wersety, które mówią o Bitwie Rowu i Banu Kurajza, umieszczone są w surze Al-Ahzab (Frakcje). Bóg mówi w nich o walce z wrogiem zewnętrznym, o wiernych i hipokrytach, o porażce frakcji, a na koniec o ostatecznym końcu spisku Ludzi Księgi (tzn. żydów z Banu Kurajza).

21.5 Śmierć Sada bin Mu’aza

 

Po tym, jak spełniono jego wyrok wobec Banu Kurajza, modlitwa prawego sługi Sada bin Mu’aza (niech Bóg będzie z niego zadowolony) – o której była mowa przy okazji Bitwy Frakcji – została spełniona. Prorok (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) kazał rozbić dla niego namiot w meczecie, jednak po wykonaniu wyroku na spiskowcach, kiedy Sad przebywał w namiocie, otworzyła się – według relacji Aiszy – rana w jego klatce piersiowej, aż jego krew popłynęła w stronę siedzących w meczecie wiernych. Powiedzieli oni do siebie: „Ludzie, co to?”, a była to krew z rany Sada, który wkrótce zmarł.


Według Al-Buchariego i Muslima Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział: „Tron Miłosiernego zatrząsł się w posadach z powodu śmierci Sada bin Mu’aza”.

Z kolei At-Tirmizi przekazał za Anasem:
„Gdy w czasie pogrzebu niesiono ciało Sada bin Mu’aza, obłudnicy powiedzieli: Jaki on jest lekki! Wówczas Wysłannik Boga (niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo) powiedział: Zaprawdę, to aniołowie go nieśli”.


138. Słowo „frakcje” (ar. al-ahzab) oznacza w tym kontekście (tutaj i w następnych miejscach) oddziały czy też grupy koalicji antymuzułmańskiej, oblegającej Medynę (przyp. red. pol.).
139. Koran, 33:22.
140. Również chodzi o modlitwę popołudniową (Al-Asr) (przyp. tłum.).
141. Cztery z pięciu modlitw obowiązkowych w islamie: południowa, popołudniowa, o zachodzie słońca i wieczorna. Piąta to modlitwa poranna, Al-Fadżr (przyp. red. pol.).
142. Armia, która nie była przygotowana na prowadzenie oblężenia, z pewnością nie dysponowała zbyt wielką ilością zapasów (przyp. red. pol.).
143. Koran, 33:10-11.
144. Koran, 33:12-13.

 

 

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.